Walentynkowa randka zakończona porażką

wschodni24.pl 2 godzin temu

Siatkarska randka w Walentynki pomiędzy Asseco a InPostem zapowiadała się na wieczór pełen emocji, w którym sentymenty zeszły na dalszy plan.

Zamiast róż były asy serwisowe, zamiast czułych spojrzeń bezlitosne bloki, a zamiast romantycznych uniesień – walka o każdy punkt. 14 lutego parkiet hali w Rzeszowie na Podpromiu stał się areną pojedynku, w którym jedni zakochali się w zwycięstwie, a drudzy poczuli gorycz bolesnego rozstania z marzeniami o punktach. Bo w tej relacji nie chodziło o uczucia. Liczyła się skuteczność, chłodna głowa i siła w decydujących momentach.

In post po raz pierwszy w tym sezonie rozpoczął z parą środkowych Marcyniak -Fastelland

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia . Esfandiar bez kompleksów zaatakował skrzydłem, dając sygnał, iż nie będzie to spokojny, walentynkowy wieczór. Asseco odpowiedziało natychmiast, uruchamiając środek. Poręba pewnym atakiem przez środek pokazał, iż gospodarze nie zamierzają oddawać inicjatywy. Od pierwszych akcji było jasne: to nie miała być randka pełna uprzejmości, ale bezpośrednia wymiana ciosów.

Po wymianie uprzejmości na początku seta tempo wyraźnie wzrosło. najważniejszy moment przyniósł atak Butryna, po którym Asseco złapało rytm i odskoczyło na 5:2. Gospodarze zaczęli grać odważniej w polu serwisowym, a przewaga pozwoliła im narzucić własne warunki już w pierwszej fazie partii.

Przy stanie 10:4 dla Asseco przewaga gospodarzy stała się już wyraźna, dlatego trener z Chełma zdecydował się przerwać grę i poprosił o czas. InPost miał problem z przyjęciem, a rozpędzeni rywale coraz pewniej wykorzystywali każdą kontrę. Timeout był próbą zatrzymania napędzającej się maszyny gospodarzy i uspokojenia nerwów po drugiej stronie siatki.

Mimo dobrej gry InPostu i kilku efektownych akcji w ataku, to Asseco coraz wyraźniej budowało swoją przewagę. Gospodarze byli skuteczniejsi w kluczowych momentach, dokładniej grali w przyjęciu i bezlitośnie wykorzystywali kontry. Przy stanie 14:8 różnica zaczęła być już wyraźna, a kontrola nad przebiegiem seta pozostawała po stronie Asseco.

Przy stanie 16:9 szkoleniowiec InPostu zdecydował się na podwójną zmianę, próbując odmienić losy seta. Nowe ustawienie miało wnieść świeżą energię i ustabilizować przyjęcie, które w tej fazie meczu wyraźnie szwankowało. Był to wyraźny sygnał, iż goście szukali impulsu, który pozwoliłby jeszcze wrócić
Podwójna zmiana w InPostie oznaczała konkretną korektę składu: Jacznik pojawił się za Blankenau, a Goss zastąpił Kapicę. Trener liczył, iż świeża energia nowych zawodników poprawi przyjęcie i ożywi ofensywę, a także pozwoli zatrzymać rozpędzone Asseco.
Słabo przyjmującego Esfandiara zastąpił Tomek Piotrowski, ale zmiana kilka wniosła do gry InPostu. Gospodarze kontrolowali boisko i narzucali własne tempo, co gwałtownie przekładało się na punkty. Przy stanie 22:13 przewaga Asseco była już przytłaczająca, a goście coraz trudniej przedzierali się przez ich blok i obronę.

Set zakończył się wynikiem 25-16 i zdecydowaną przewagą Asseco, które w walentynkowy wieczór rozdawało punkty niczym serca. InPost pozostał z goryczą porażki i złamanym rytmem przy siatce.

Początek drugiego seta był bardziej wyrównany, bo InPost poprawił jakość w zagrywce i zaczął skuteczniej utrudniać przyjęcie rywalom. Gospodarze musieli teraz ostrożniej konstruować ataki, a każda akcja przynosiła więcej emocji niż w pierwszej partii. Mimo lekkiej przewagi Asseco, InPost utrzymywał się w grze i nie pozwalał rywalom odskoczyć na dużą przewagę. Gospodarze podkręcili tempo, a przy stanie 15:11 trener Andrzejewski poprosił o przerwę. W tym momencie za Esfandiara na boisku pojawił się Tomek Piotrowski, szukając impulsu dla swojej drużyny.Po dwóch asach serwisowych Remka Kapicy przewaga Asseco się zmniejszyła do 1pkt , co zmusiło trenera Asseco do przerwania gry i poproszenia o czas. Chciał tym sposobem zatrzymać rozpędzonych rywali i przywrócić kontrolę nad przebiegiem seta.Gdy set wszedł w decydującą fazę, wynik wynosił 20:19, a napięcie w hali sięgnęło zenitu. Każda akcja mogła przesądzić o losach partii, a obie drużyny walczyły punkt za punkt w dramatycznej końcówce, która należała do Karola Butryna, który popisał się mocnymi atakami i asami serwisowymi, całkowicie przejmując kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Dzięki jego popisowej grze Asseco zdołało przechylić szalę na swoją korzyść i pewnie zamknąć seta.25-21.

Druga część walentynkowej randki przy siatce była pełna napięcia, emocji i popisów indywidualnych gwiazd. Serca kibiców biły mocno, a wynik trzymał wszystkich w niepewności do ostatnich piłek.
Niestety Karol Butryn pokazał iż jego serce nie bije dla Chełma.

Trzeci set rozpoczął się od poprawy zagrywki InPostu. Marciniak gwałtownie zaznaczył swoją obecność mocnym serwisem ,a Fasteland skutecznym blokiem. Dzięki temu goście wyszli na prowadzenie 6:4, pokazując, iż potrafią stawiać opór rozpędzonemu Asseco.

Trzeci set rozpoczął się od zmiany w InPoscie . Piotrowski pojawił się za Esfandiara, wnosząc świeżą energię. Goście grali skutecznie, utrzymując przewagę, co zmusiło trenera Asseco do przerwy przy stanie 9:6, szukając sposobu na zatrzymanie rozpędzonej drużyny z Chełma.
InPost kontynuował bardzo skuteczną grę, punktując konsekwentnie zarówno w ataku, jak i zagrywce. Przy stanie 11:7 przewaga gości stawała się coraz bardziej wyraźna, a Asseco musiało szukać sposobu na odwrócenie losów seta.
Przerwa dla trenera Bottiego przyniosła tylko krótkotrwały efekt. Kapica natychmiast odpowiedział skutecznym atakiem, a przewaga InPostu urosła do 13:8, pokazując dominację gości w tej fazie seta.Fantastyczna obrona Gruszczyńskiego pozwoliła InPostowi utrzymać tempo, a skuteczny atak Piotrowskiego powiększył przewagę do 19:12. Chełm kontrolował boisko, a Asseco coraz trudniej było znaleźć odpowiedź na rozpędzonych rywali.Przy stanie 23:17 trener Andrzejewski poprosił o czas, chcąc uspokoić swoich zawodników po utracie dwóch punktów z rzędu. Chodziło o odzyskanie kontroli nad końcówką seta. Przyniosło to rezultat bo set zakończył się wynikiem 25-18.
InPost w trzecim secie przedłużył walentynkową randkę przy siatce, serwując emocje do ostatnich piłek . Kibice mogli poczuć prawdziwe uniesienie, punkt za punktem rosła napięta miłosna rywalizacja na parkiecie.

Trzeci set należał do InPostu, a decydującym czynnikiem była niesamowita skuteczność ataku – aż 68 %. To pozwoliło gościom przejąć kontrolę nad setem i przedłużyć walentynkową randkę przy siatce.Początek czwartego seta przyniósł lekką przewagę Rzeszowa, ale InPost nie zamierzał się poddawać. Piotrowski popisał się efektownym atakiem z szóstej strefy pipem brawo za precyzję i odwagę.Czwarty set był pełen wzajemnych wymian, a do połowy partii przewaga Asseco była minimalna tylko jeden punkt. Przy stanie 17:16 emocje sięgały zenitu, a każda akcja mogła przechylić szalę na jedną ze stron. Karol Butryn popisał się skutecznymi atakami, które pozwoliły Asseco powiększyć przewagę do trzech punktów. Jego pewna gra dawała gospodarzom oddech i kontrolę nad przebiegiem seta. W końcówce czwartego seta InPost popełnił kilka zepsutych zagrywek, co pozwoliło Asseco utrzymać przewagę i kontrolę nad decydującymi piłkami. Błędy te okazały się najważniejsze w finalnej fazie partii.25-21 i cały mecz 3-1 dla Asseco. Walentynkowa randka przy siatce zakończyła się pewnym triumfem Asseco 3:1. Emocje, mocne ataki i popisy indywidualne sprawiły, iż kibice przeżyli prawdziwy rollercoaster uczuć, a InPost mimo heroicznej walki musiał pogodzić się z goryczą porażki .

Idź do oryginalnego materiału