Warszawiacy dostają listy grozy. Warszawskie spółdzielnie podnoszą opłaty za ogrzewanie – dla wielu rodzin to wydatek nie do udźwignięcia

1 godzina temu

Styczeń i luty to w tym roku szczególnie bolesny okres dla mieszkańców warszawskich bloków. Do skrzynek pocztowych trafiają zawiadomienia o nowych stawkach za centralne ogrzewanie. Coraz rzadziej ktokolwiek jest zaskoczony podwyżką, ale jej skala wciąż robi wrażenie. W niektórych spółdzielniach opłaty wzrosły o kilkadziesiąt procent, a rachunek za ogrzewanie po raz pierwszy w historii wielu lokatorów przebił barierę kilkuset złotych miesięcznie. Tymczasem za oknem prawdziwa zima – a to oznacza, iż liczniki kręcą się szybciej niż kiedykolwiek.

Fot. Warszawa w Pigułce

Koniec tarczy, początek prawdy o cenach ciepła

Żeby zrozumieć, skąd wzięły się tegoroczne podwyżki, trzeba cofnąć się do 1 lipca 2025 roku. Tego dnia przestała obowiązywać ustawa z dnia 15 września 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła w związku z sytuacją na rynku paliw, która przez prawie trzy lata chroniła mieszkańców przed pełnymi rynkowymi cenami ciepła systemowego. Przez cały ten czas spółdzielnie rozliczały się z dostawcami według administracyjnie zamrożonych stawek. Gdy osłona znikła, rynek upomniał się o swoje – jednocześnie i bez ostrzeżenia.

Jak informował Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP, cytowany przez Rzeczpospolitą, „od dnia 1 lipca 2025 roku mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot zostali pozbawieni jakiejkolwiek ochrony przed wysokimi cenami ciepła”. Związek – z siedzibą w Warszawie – pisał w tej sprawie do premiera Donalda Tuska już od kwietnia 2025 roku, apelując o nowe mechanizmy osłonowe dla odbiorców wrażliwych. Odpowiedź nie nadeszła. Od 1 lipca 2025 spółdzielnie zaczęły wysyłać pisma do lokatorów.

Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie podała, iż realne wzrosty cen dotkną 56 procent systemów ciepłowniczych w Polsce. W Warszawie raportowane wzrosty opłat za ciepło wyniosły według portalu Interia Biznes 20-25 procent – tyle wyniosła typowa podwyżka w pierwszej fazie dostosowania taryf. Ale to dopiero początek zmian, które mieszkańcy odczuli w pełni przy rozliczeniu sezonu i przy nowych naliczeniach na 2026 rok.

Veolia podaje stawki – spółdzielnie przekazują rachunek lokatorom

Warszawskie spółdzielnie korzystające z ciepła systemowego są w praktyce bezsilne wobec taryf swojego dostawcy. Głównym dostawcą energii cieplnej na terenie stolicy jest Veolia Energia Warszawa (działająca dziś pod marką Energia dla Warszawy). Spółdzielnie nie ustalają cen – zbierają od mieszkańców dokładnie tyle, ile same zapłacą dostawcy.

Na swojej stronie internetowej Spółdzielnia Mieszkaniowa „Wilga 2000” z Warszawy wyjaśniła to wprost: „Opłaty za energię cieplną nie zależą od Spółdzielni. Spółdzielnia jest jedynie przekaźnikiem opłat między mieszkańcem a faktycznym ich odbiorcą, czyli Veolią Polska sp. z o.o.” – czytamy w oświadczeniu spółdzielni z 2022 roku. Od tego czasu nic się jednak nie zmieniło. Mechanizm dotyczy dziesiątek podobnych podmiotów w mieście.

Zmiany taryf Veolii następowały falami. Po wygaśnięciu rządowego mechanizmu wsparcia 1 lipca 2025 roku opłata zmienna za ciepło wzrosła o blisko 19 procent – z 114,30 do 135,95 zł za GJ brutto, o czym informowała na swojej stronie Pracownicza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Idealne Mieszkanie” z Warszawy. To jednak nie był koniec. Od 6 stycznia 2026 roku obowiązuje kolejna, nowa taryfa Veolii Energii Warszawa, zatwierdzona decyzją Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki nr DRE.WRC.4210.29.5.2025.170.XXIII.WSo z dnia 17 grudnia 2025 roku. Według informacji Veolii opublikowanej na stronie energiadlawarszawy.pl, nowa taryfa oznacza dla przeciętnego klienta wzrost rachunku o 0,6 procent. To względnie skromna podwyżka, ale nakłada się na już znacznie wyższy poziom bazowy po zmianach z lata 2025.

Spółdzielnia poinformowała jednocześnie o wzroście ceny wody i odprowadzania ścieków od MPWiK – z 13,72 do 14,90 zł za metr sześcienny, czyli o 8,6 procent. Razem to solidny cios w domowy budżet, trafiający jednocześnie z kilku stron. O zmianie cen Veolii informowała też na swojej stronie Spółdzielnia Mieszkaniowa „Bródno” z Pragi.

Do premiera pisali w sierpniu. Nie odpowiedział

Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP w piśmie z 7 sierpnia 2025 roku – które dotarło do redakcji Rzeczpospolitej – alarmował, iż w niektórych spółdzielniach podwyżki energii cieplnej sięgają ponad 100 procent, a średni wzrost opłat za centralne ogrzewanie dla gospodarstwa domowego wynosi miesięcznie 600 złotych. Związek przywołał też niepokojącą proporcję: opłaty za energię cieplną stanowią 70-80 procent wszystkich opłat za mieszkanie. Innymi słowy, podwyżka ogrzewania to nie jeden z wielu składników czynszu – to jego dominująca część.

Spółdzielnie apelowały o pilne działania osłonowe i wskazywały, iż informowały o zbliżającym się problemie już od wiosny. Jak podała Rzeczpospolita, mimo zapowiedzi nie wprowadzono żadnego zamiennego systemu wsparcia na czas wygaśnięcia tarczy w lipcu 2025. Rząd zaproponował ostatecznie bon ciepłowniczy – instrument, który trafił do Sejmu we wrześniu 2025 roku i wszedł w życie jesienią, ale skierowany wyłącznie do gospodarstw domowych spełniających kryteria dochodowe. Dla dużej grupy mieszkańców, którzy zarabiają nieco za dużo na wsparcie, a zbyt mało, by podwyżki nie bolały, nie ma żadnej formy pomocy.

Mroźna zima dobija budżety – i nakręca rachunki

Tegoroczna zima jest wyjątkowo sroga. Meteorolodzy prognozują, iż zima 2026 zapisze się jako jedna z najbardziej mroźnych i śnieżnych od wielu lat. IMGW wielokrotnie wydawał tej zimy alerty pogodowe. Nierzadko dotyczyły niskich temperatur miejscami poniżej -20 stopni Celsjusza i długotrwałej pokrywy śnieżnej w większości regionów Polski. Dla spółdzielni i ich mieszkańców to oznacza jedno: sezon grzewczy trwa dłużej i zużywa więcej energii niż w łagodnych ostatnich latach.

Przy cenach ciepła poniesionych po wygaśnięciu tarczy, każdy dodatkowy tydzień mrozów to wymierne koszty. Dopłaty wynikające z rocznego rozliczenia sezonu grzewczego – które lokatorzy otrzymują na początku roku – są w tym sezonie wyjątkowo wysokie. Dopłaty za ogrzewanie przy rozliczeniu rocznym mogą sięgać choćby 4000 złotych. Spółdzielnie, chcąc uniknąć kredytowania ciepła ze środków własnych, rozkładają te kwoty na kolejne miesiące i doliczają do nowych naliczeń – co jeszcze bardziej podbija miesięczny czynsz.

Paradoks polega na tym, iż część lokatorów próbuje oszczędzać – zakręca grzejniki, obniża temperaturę. Tymczasem system naliczania kosztów w blokach sprawia, iż takie działania nie zawsze przynoszą oczekiwany efekt. Koszty stałe – za moc zamówioną i ogrzewanie części wspólnych – są rozliczane proporcjonalnie do powierzchni mieszkania, niezależnie od tego, czy kaloryfery były otwarte czy zakręcone. Gdy pozostali lokatorzy w budynku oszczędzają, jednostka kosztowa na podzielniku rośnie. Można zużyć mniej kresek na podzielniku niż rok temu i zapłacić więcej – bo cena gigadżula poszła w górę, a inni też przykręcili zawory.

W ciągu pięciu lat ciepło zdrożało o 74 procent

Obecne podwyżki nie wzięły się znikąd. Jak podała Rzeczpospolita, w ciągu ostatnich pięciu lat ceny ciepła w Polsce wzrosły o 74 procent. Część tego wzrostu była przez lata amortyzowana tarczami ochronnymi i dotacjami rządowymi, więc lokatorzy widzieli tylko ułamek faktycznych zmian na rynku. Teraz, gdy osłony zniknęły lub stały się selektywne, różnica między realiami rynkowymi a tym, co mieszkańcy płacili dotychczas, musiała zostać rozliczona w krótkim czasie.

Cytowany przez TVN24 Biznes Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w inFakt, mówił w kontekście wzrostu płacy minimalnej, iż zmiany kosztów pracy i mediów uruchamiają „efekt domina”, który „dotknie nie tylko pracowników, ale także przedsiębiorców i pracodawców”. Dla spółdzielni mieszkaniowych to szczególnie dotkliwe połączenie: wyższe koszty pracy własnych pracowników, wyższe podatki od nieruchomości, wyższe stawki za wodę i odpady – wszystko to nakłada się na droższe ciepło i ląduje w jednej pozycji na rachunku lokatorów.

Prof. Stanisław Nagy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, cytowany przez Gazetę Wyborczą, wskazywał, iż rachunki rosną wskutek wzrastających cen paliw, kosztów emisji CO2, unijnych dyrektyw oraz stanu infrastruktury przesyłowej. W perspektywie 10 lat podwyżki mają być nieuchronne – transformacja energetyczna ma swoją cenę, a ponoszą ją w pierwszej kolejności mieszkańcy bloków podłączonych do ciepłowni.

Bon ciepłowniczy: pomoc jest, ale nie dla wszystkich

Rząd odpowiedział na kryzys bonem ciepłowniczym – instrument wprowadzony ustawą przyjętą przez Sejm 12 września 2025 roku. Wsparcie trafia wyłącznie do gospodarstw domowych korzystających z ciepła systemowego, które płacą więcej niż 170 złotych za gigadżul i spełniają kryterium dochodowe: do 3272,69 zł netto miesięcznie dla singli i do 2454,52 zł netto na osobę w rodzinie. Obowiązuje zasada „złotówka za złotówkę” – lekkie przekroczenie limitu nie przekreśla bonu, ale pomniejsza jego wartość.

Wnioski za drugi półrocz 2025 można było składać do 15 grudnia 2025. Za cały rok 2026 – od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku, u prezydenta miasta lub przez ePUAP. Spółdzielnia ma obowiązek wystawić lokatorowi zaświadczenie potwierdzające korzystanie z ciepła systemowego w terminie do 7 dni oraz podać aktualną cenę ciepła w złotych za gigadżul. Bez tych dokumentów wniosek nie będzie rozpatrzony.

Problem polega na tym, iż bon nie dociera do wszystkich potrzebujących. Emeryt z emeryturą 2200 złotych netto kwalifikuje się bez problemu. Pracownik etatowy zarabiający 3500 złotych netto – już nie. A to właśnie ta środkowa grupa, klasa pracująca na średnich dochodach, odczuwa podwyżki najdotkliwiej.

Co możesz zrobić, zanim dostaniesz kolejny list?

Sprawdź nową stawkę zaliczki na CO i CW w piśmie ze spółdzielni – to opłata za centralne ogrzewanie i ciepłą wodę. jeżeli kwota wydaje się nieproporcjonalna, masz prawo poprosić zarząd o szczegółową kalkulację. Spółdzielnia jest zobowiązana do przejrzystego rozliczenia kosztów na podstawie art. 45a Prawa energetycznego.

Jeśli dostałeś dopłatę za poprzedni sezon, nie ignoruj jej – wiele spółdzielni dolicza ją do kolejnych miesięcy automatycznie. Masz prawo wystąpić o rozłożenie dopłaty na raty, składając wniosek bezpośrednio w administracji, zanim naliczą odsetki. Sprawdź, czy przysługuje Ci bon ciepłowniczy – zadzwoń do spółdzielni i zapytaj o cenę ciepła za GJ. jeżeli przekracza 170 złotych i mieścisz się w limitach dochodowych, składaj wniosek w urzędzie gminy lub przez mObywatel.

Jeśli masz możliwość, zainwestuj w uszczelnienie okien i drzwi balkonowych – to najtańszy sposób na realne zmniejszenie zużycia ciepła w mieszkaniu. Nie zasłaniaj grzejników meblami. Przy podzielnikach kosztów ogrzewania racjonalne zarządzanie temperaturą – obniżanie jej na noc i podczas dłuższych nieobecności – to jedyna metoda wpływania na własny rachunek. Przy kosztach stałych z metra kwadratowego nie masz natomiast żadnej dźwigni – płacisz proporcjonalnie do powierzchni bez względu na wszystko.

Idź do oryginalnego materiału