Mecz bardzo dobrze zaczął się dla przyjezdnych, który dzięki budowaniu składnych akcji i wykorzystywaniu błędów gospodarzy wyszli na prowadzenie 3:0. Chwilę później Lublinianie wyrównali, a następnie spotkanie zamieniło się w walkę punkt za punkt. Ostatnim remisem w pierwszym secie było 9:9, po którym biało-zieloni wrzucili "wyższy bieg". Dziesiąte oczko zdobył Jakub Turski, kolejne było zasługą składu szkolonego przez Stéphana Antigę. LUK ewidentnie szukał zgrania w swoich szeregach, popełniając pomyłki przynoszące okazje przyjezdnych, które te skrzętnie wykorzystywali. Dobrze spisywali się Łukasz Swodczyk, Remigiusz Kapica i Amirhossein Esfandiar, w ofensywie nie zawodził ponadto Tomasz Piotrowski. InPost dominował rywali coraz bardziej, a w pewnym momencie odskoczył aż na 22:15. Stawało się jasne, iż zespół prowadzony przez Krzysztofa Andrzejewskiego nie da już sobie wyrwać tego seta. Tę świadomość mieli również gospodarze spotkania, którzy zatrzymali się na 17. oczku, podczas gdy piłkę setową wykorzystał Esfandiar obijając blok ustawiony przez Rafała Prokopczuka.Druga partia rozpoczęła się korzystniej dla Bogdanki LUK Lublin, która wyszła na prowadzenie 5:0, do czego przyczyniły się częściowo błędy popełnione po stronie gości. Pierwszy punkt "sprezentował" biało-zielonym Hilir Henno, myląc się w zagrywce, chwilę później dobrym blokiem popisał się Jakub Turski. Chełmianie ścigali wynik i udało im się zmniejszyć dystans do gospodarzy na 10:11, kiedy w ataku pomylił się Henno. Oczka do remisu zabrakło gościom również przy stanie 13:14, kiedy po długiej wymianie w bloku "zgubił się" Swodczyk. Gospodarze utrzymywali prowadzenie do końca seta, który finalnie wygrali za sprawą błędu Esfandiara w ofensywie.Początek trzeciego seta należał do gospodarzy, którzy najpierw zmusili przyjezdnych do ścigania wyniku, a po chwili odskoczyli na 9:6. Biało-zieloni nie składali broni i wyrównali na 13:13, jednak Lublinianie ponownie oddali się na trzy punkty. Zwrot akcji nastąpił przy rezultacie 19:19 i videoweryfikacji na korzyść InPostu, którzy dostali wiatru w żagle i wyszli na prowadzenie 24:21, kiedy Jakub Wachniak dotknął siatki. LUK zdołał przedłużyć partię i obronił dwie piłki setowe przyjezdnych, jednak ich dalsze zapędy przerwał Kapica, którego ataku nie zdołał odebrać Jackson Young.Ponad połowa czwartej partii mijała na wyrównanej grze, a na trzy punkty przewagi biało-zielonym udało się oddalić przy wyniku 21:18 i dobrze ustawionym bloku przez Tomasza Piotrowskiego. Kilka wymian później Chełmianie mieli dwie piłki meczowe, jednak przy walce o pierwszą siatki dotknął Paweł Rusin, a przy drugiej celny atak zaprezentował Henno. Po chwili gospodarze przejęli inicjatywę, utrzymując punkt przewagi i zmuszając rywali do ścigania rezultatu. Finalnie Lublinianie uzbierali 27 oczek, kiedy na jedno odskoczył InPost po ataku Remigiusza Kapicy, a za moment szczelny blok Piotrowskiego zapewnił jego zespołowi zwycięstwo i komplet punktów.- Są to bardzo ważne punkty, ponieważ przybliżają nas do uprawnionego celu, jakim jest oczywiście utrzymanie się w PlusLidze - zaznacza trener Krzysztof Andrzejewski. - Zespołu z Lublina nikomu nie trzeba przedstawiać, jedna z czołowych polskich drużyn, mimo iż w lekko "przemeblowanym" składzie, postawiła nam wysoko poprzeczkę. Trenujemy dalej i mamy nadzieję, iż dobrze zaprezentujemy się przed własnymi kibicami podczas najbliższego spotkania z Aluronem Wartą Zawiercie.Nagrodę MVP spotkania w Lublinie zdobył Remigiusz Kapica.Kamil Mirzwa, zawodnik sekcji strzeleckiej Fabryki Sportu i Klubu Magnum, wrócił z medalem z drugiego turnieju Zimowej Ligi Indoor. Gospodarzem zmagań, tradycyjnie, była strzelnica stworzona w byłej Fabryce Samochodów Osobowych w Warszawie.Strzelcy mieli do pokonania dziesięć wymagających torów, w których liczyła się nie tylko celność, ale również umiejętność strzelania w ruchu. Kamil Mirzwa ukończył rywalizację na trzecim miejscu, ze stratą zaledwie 0,5 proc. do drugiej lokaty, na co wpływ miały dwa niecelne strzały.- Zawody zwyciężył aktualny Mistrz Polski, więc miałem mocną i doświadczoną konkurencję w klasie standard, w której startuje - mówi chełmski strzelec. - Jestem zadowolony z występu, przyniósł on kolejne cenne wnioski na przyszłość. Chodzi mi po głowie myśl, aby zmienić kaliber na major na ostatnie zmagania w lidze, ponieważ strzały są lepiej punktowane niż w kalibrze 9x19. Chciałbym też pozostać przy nim w przyszłym sezonie Pucharu Polski IPSC, który rozpocznie się w marcu.W połowie lutego Kamil Mirzwa wystartuje w ostatnim zimowym turnieju.2025 r. był bardzo owocny dla pięściarzy i trenerów Centrum Sportów Walki Bastion w Chełmie. Wracali oni z medalami oraz cennym doświadczeniem, zarówno z turniejów lokalnych, jak też ogólnopolskich i międzynarodowych. Pasją "zarażali" także kibiców i mieszkańców, organizując kolejne wydarzenia skupione wokół sportów walki.Jednym z najważniejszych zeszłorocznych sukcesów w chełmskim Bastionie był brązowy medal wywalczony przez Jakuba Świdronia podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sokółce. Cennym osiągnięciem było ponadto zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Polski Młodzików w Świdnicy przez Ksawerego Sieciechowicza. - W zeszłym roku odwiedziliśmy wiele polskich miast, m.in. Zakopane, Rzeszów, Tomaszów Lubelski czy Jarosław, a w sumie wystartowaliśmy w dwudziestu turniejach różnej rangi - mówi Wojciech Zaprawa, jeden z trenerów Centrum Sportów Walki Bastion w Chełmie. - Nie zwalniamy tempa, nasi zawodnicy chcą się rozwijać, garną się do treningów, a ja jestem z nich dumny. W 2025 r. do historii naszego klubu dopisaliśmy ponadto występy zagraniczne, bo walczyliśmy w ringach Malty i Sycylii, zdobywając nowe doświadczenie. Bardzo cenne jest dla nas wsparcie Prezydenta Jakuba Banaszka oraz sponsorów, dzięki czemu również możemy dalej się rozwijać.W marcu Centrum Sportów Walki Bastion w Chełmie było organizatorem III Memoriału Bokserskiego im. Henryka Lewczuka ps. "Młot", który po raz kolejny cieszył się dużym zainteresowaniem i przyciągnął pięściarzy z całej Polski. Klub brał także udział w obozie szkoleniowym na Mazurach, organizował również własne tego typu wydarzenie.2025 r. był także udany dla zawodników MMA chełmskiego Bastionu, szczególnie dla Kamila Mękala, który poprawił swój bilans. Zanotował on zwycięstwo podczas gali Babilon w Radomiu, a w grudniu pokonał rywala podczas III gali Bastion Fight Night w Chełmie. Podczas drugiego z tych wydarzeń, którego gospodarzem był Bastion, do oktagonu weszli fighterzy z całej Polski, dobrze zaprezentowali się również reprezentanci organizatorów.- Nasz klub istnieje pięć lat i z roku na rok nasz progres jest coraz bardziej widoczny, a to motywuje nas do tego, aby dalej pracować - dodaje Wojciech Zaprawa. - Walczymy, organizujemy turnieje, stale podnosimy swoje umiejętności i podnosimy poprzeczkę. Przed nami rok 2026 i idziemy po jeszcze więcej.21 osób stanęło przed tarczami w barze Miś, aby zainaugurować kolejną edycję Zimowego Grand Prix.W pierwszym półfinale Bartosz Pacek 3:1 pokonał Sylwestra Semeniuka, w drugim 3:0 Jarosław Nowosad odprawił Grzegorza Cieślaka. Ostatni z nich szukał szansy na podium w meczu o trzecie miejsce, ale uległ 2:3 Semeniukowi. W finale z kolei Pacek nie dał szans Nowosadowi, zwyciężając 3:0.Pierwszy turniej nowej zimowej ligi przyniósł także wysokie wyniki do listy wyczynowców, a ich autorami byli: Sylwester Semeniuk (14. lotka, finisz 107 pkt i bull finisz), Jarosław Nowosad (171 pkt i 180 pkt), Grzegorz Cieślak (finisz 104 pkt i 19. lotka), Jakub Wodyk (dwukrotnie 180 pkt), Grzegorz Bądaruk (18. lotka), Piotr Kowalski (finisz 109 pkt, 16. lotka), Kacper Sowa (180 pkt, finisz 108 pkt i 19. lotka), Bartosz Pacek (16. lotka, dwukrotnie 18. lotka i dwukrotnie 180 pkt).