Wielkanoc na Podhalu: Poranne rezurekcje z widokiem na ośnieżone Tatry

7 godzin temu

W wielu podhalańskich parafiach procesje rezurekcyjne odbyły się w poranek Zmartwychwstania Pańskiego. Górale w strojach regionalnych przeszli wokół swoich świątyń, towarzyszyła im piękna pogoda, a w tle tatrzańskie, ośnieżone jeszcze granie.

W parafii pw. NMP Królowej Polski w Miętustwie procesja rezurekcyjna rozpoczęła się punktualnie o godz. 6.00. Wierni okrążyli świątynię trzykrotnie. Najświętszy sakrament ks. proboszcz Janusz Rzepa niósł pod baldachimem w asyście górali w strojach regionalnych. Niesione były także feretrony, przygrywała kapela. Wokół świątyni były jeszcze małe zaspy śnieżne, można było dostrzec wyraziste tatrzańskie granie.

– Krzyż nie jest końcem, tylko drogą, a śmierć nie jest ostatnim słowem, ale przejściem, i właśnie w tym objawia się największa miłość Boga do człowieka. Ponadto zmartwychwstanie nie jest dodatkiem do krzyża, ale jego owocem, ponieważ miłość, która była wierna aż do końca, nie mogła zostać zatrzymana przez śmierć – mówił w czasie Mszy św. rezurekcyjnej ks. wikary Artur Kulak.

Duchowny podkreślił, iż człowiek zmienia się wtedy, kiedy spotyka się z miłością, szczególnie z taką miłością, która nie stawia warunków, która nie mówi: „zasłuż najpierw, a potem cię pokocham”, ale mówi: „kocham cię teraz, choćby jeżeli jesteś słaby i pogubiony”. Duchowny nawiązał do symboliki odsuniętego kamienia od Grobu Pańskiego.

– Każdy z nas ma w sobie coś, co jest jak grób – coś zamkniętego, trudnego, coś, co wydaje się nie do zmiany; może to być grzech, który wraca, może to być zranienie, które boli, może to być brak nadziei, i człowiek czasem myśli, iż to już koniec i iż nic się nie da zrobić. A Wielkanoc mówi jasno: Bóg potrafi odsunąć kamień – zauważył ks. Kulak.

APW, KAI

Idź do oryginalnego materiału