
Dziewięć lat przerwy, powrót na ring i… kolejny krok do wielkiego celu. Paweł „Wierzba” Wierzbicki z Sokółki nie zwalnia tempa. W sobotę w Koszalinie pokonał Pawła Saładonisa i zameldował się w półfinale II Turnieju Wagi Ciężkiej KAPEO Rocky Boxing Night.
To miał być sprawdzian. Cztery rundy, wymagający rywal i zasada prosta jak bokserska walka – przegrywający odpada. Wierzbicki zrobił swoje.
Sokólski pięściarz wygrał z Pawłem Saładonisem niejednogłośną decyzją sędziów. Jeden z arbitrów punktował remis 38:38, ale dwóch pozostałych wskazało na Wierzbickiego, punktując 40:36. Tym samym „Wierzba” dopisał do swojego zawodowego rekordu kolejne zwycięstwo i pozostaje niepokonany – 4-0, w tym 2 zwycięstwa przed czasem.
Ta wygrana smakuje szczególnie. Wierzbicki przez około dziewięć lat pozostawał poza ringiem. Wcześniej był jednym z najbardziej utytułowanych polskich pięściarzy młodego pokolenia – zdobył srebrny medal Młodzieżowych Mistrzostw Świata w 2012 roku, a także wielokrotnie sięgał po mistrzostwo Polski.
Kiedy ogłosił powrót, nie ukrywał, iż za nim trudne lata. Teraz jednak zamiast mówić o przeszłości, konsekwentnie buduje swoją teraźniejszość.
I robi to krok po kroku.
Najpierw zwycięstwo w Polskiej Lidze Boksu z Damianem Czachorem. Później wygrana 4:1 z Michałem Fiedlerem. A teraz zwycięstwo w ćwierćfinale prestiżowego turnieju w Koszalinie.
Jeszcze przed sobotnią walką portal BOKSER.ORG stawiał pytanie, ile z dawnego Wierzbickiego pozostało w zawodniku, który po dziewięciu latach zdecydował się wrócić do zawodowego boksu.
W sobotę Wierzbicki odpowiedział najlepiej, jak potrafi pięściarz – wyszedł do ringu i wygrał.
Nie przez nokaut, nie efektownym zakończeniem walki, ale po czterech rundach, w których najważniejsze było zwycięstwo i awans. W turnieju liczy się właśnie to – przegrywający odpada, zwycięzca idzie dalej.
Sobotni wieczór miał dla „Wierzby” jeszcze jeden wyjątkowy moment. Po zwycięstwie Pawłowi Wierzbickiemu osobiście pogratulował prezydent RP Karol Nawrocki, który był obecny na gali w Koszalinie.
Dla sokólskiego pięściarza to z pewnością szczególne wyróżnienie. Po latach przerwy wrócił do zawodowego ringu, ponownie wszedł na zwycięską ścieżkę i dziś jest już w gronie czterech zawodników walczących o triumf w całym turnieju.
II Turniej Wagi Ciężkiej to rywalizacja o bardzo konkretną nagrodę. Zwycięzca całego turnieju otrzyma 100 tysięcy złotych oraz kontrakt z grupą Rocky Boxing. Ćwierćfinały realizowane są na dystansie czterech rund, półfinały będą już miały sześć rund, a finał – osiem.
Wierzbicki jest więc już tylko dwie wygrane od wielkiego finału.
W półfinale czeka go jednak znacznie trudniejsze zadanie. W turnieju pozostali już tylko Paweł Wierzbicki, Kamil Makowski, Krystian Arndt oraz Marian Iwanicki.
Dla Sokółki powrót Wierzbickiego na ring to coś więcej niż sportowa ciekawostka. „Wierzba” jest wychowankiem UKS Boxing Sokółka i przez lata był jednym z symboli sokólskiego boksu. Jego sukcesy sprzed lat zapisały się w historii klubu i lokalnego sportu.
Dziś wraca jako 32-letni zawodnik i pokazuje, iż choćby po długiej przerwie można jeszcze raz podjąć walkę o swoje sportowe marzenia.
A skoro po dziewięciu latach wrócił na ring i konsekwentnie wygrywa, trudno nie zastanawiać się, gdzie jest granica tego powrotu.
Jedno jest pewne: „Wierzba” jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
{gallery}zdjecia/2026/pazdziernik/6{/gallery}
KP, fot. Tomasz Potapczyk


















