Mordercze 12 kilometrów. Plecak, mundury i żar z nieba
„Biegamy na Malince” to zawody rozgrywane na zgierskim obiekcie MOSiR, znane z niezwykle trudnego terenu. Do wyboru są dystanse 4, 8 oraz 12 kilometrów, podzielone na czterokilometrowe pętle. Trasa przepełniona jest podbiegami, zbiegami, odcinkami po torze motocrossowym i głębokim piachem. Gdy dodamy do tego panujący w weekend upał, otrzymujemy biegowe piekło.
Piotr Staniszewski postawił jednak poprzeczkę jeszcze wyżej i rzucił sobie potężny challenge. Każdą z trzech pętli pokonał w zupełnie inny sposób:
- 1. pętla: Pełne umundurowanie wojskowe oraz plecak obciążony wagą około 20 kilogramów!
- 2. pętla: Bieg w samym ciężkim umundurowaniu.
- 3. pętla: Wybieganie w klasycznym stroju sportowym.
- Mam pasję, mam wspaniałych przyjaciół i to jest dla mnie najważniejsze. Mam też ogromny dystans do samego siebie - mówi Piotr Staniszewski. - Na Malince jestem już któryś raz, moja osoba jest tam dobrze znana, dlatego w tygodniu napisałem do organizatorów z prośbą o zgodę na ten challenge. Spotkałem się z bardzo dużą przychylnością. Musiałem ich zapewnić, iż dam radę, bo przecież w razie problemów to oni odpowiadają za bezpieczeństwo. Ja jednak na tyle doskonale znam swój organizm, iż dokładnie wiedziałem, na co mogę sobie pozwolić.
Ważył 150 kilogramów. Dziś wspiera Stowarzyszenie CHLO
Ekstremalny bieg Piotra Staniszewskiego nie był jednak zwykłą chęcią pokazania siły. To była zaplanowana akcja społeczna, mająca na celu zwrócenie uwagi na realny problem, jakim jest stygmatyzacja osób z nadwagą oraz amatorów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/duze-pieniadze-wieksze-bezpieczenstwo-gmina-chwali-sie-nowa-inwestycja/fcHqXrVqPi6sUa79BBr0- Ostatnio, nie wiem dlaczego, ale w sieci pojawia się szczególny hejt na biegaczy amatorów. Widzę to na co dzień: człowiek chce po prostu zasięgnąć informacji na Facebooku, pyta np. jakie buty kupić na początek i od razu zderza się ze ścianą. Wylewa się szambo, ludzie piszą złośliwie, iż „różowe”, „kolorowe”, wyśmiewają gabaryty. Stąd narodził się mój pomysł na akcję „Stop Hejtu dla ostatnich biegaczy” - tłumaczy reprezentant klubu z Piątku.
Dla pana Piotra walka z dyskryminacją osób z otyłością ma wymiar bardzo osobisty. Wspiera w tym m.in. Stowarzyszenie Pacjentów Bariatrycznych CHLO.
- Ja sam byłem kiedyś osobą mocno otyłą, ważyłem około 150 kilogramów. Doskonale pamiętam, jak to jest i sam tego doświadczyłem na własnej skórze. Dlatego dziś takie osoby są mi szczególnie bliskie. Zaraz znajdą się złośliwi, którzy powiedzą, iż robię to pod publiczkę, dla jakichś korzyści. Kompletnie mnie to nie obchodzi. Ja po prostu lubię robić fajne i pożyteczne rzeczy dla innych - dodaje twardo biegacz.
To nie koniec ekstremalnych wyzwań!
Swoim biegiem pan Piotr chciał wysłać jasny sygnał do wszystkich tych, którzy wstydzą się wyjść na trening z obawy przed ludzkimi spojrzeniami i komentarzami.
- Moi drodzy przyjaciele biegacze! Biegajcie, skaczcie, zmieniajcie swoje życie i nie przejmujcie się niczym. Nieważne, jak wolno biegacie. Najważniejsze jest to, iż mieliście odwagę wyjść z domu i zawalczyć o siebie, o swoje zdrowie - apeluje.
Kutnowscy i piątkowscy kibice mogą być pewni, iż to nie ostatni tak głośny wyczyn w wykonaniu zawodnika Tempio.
- Czy to będzie akcja cykliczna? Do końca roku mam w planach jeszcze pięć półmaratonów. Znam siebie i wiem, iż zawsze w ostatniej chwili wymyślę coś, żeby było jeszcze trudniej. Bo w życiu ma być trudno! Gdy przychodzi chwila zwątpienia, to najczęściej odpuszczamy i poddajemy się. Ja wychodzę z założenia, iż im trudniejsze wyzwanie postawimy przed swoim umysłem, tym lepszy charakter w sobie wybudujemy - podsumowuje Piotr Staniszewski.

2 godzin temu














