Środowe spotkanie z Juliuszem Wątrobą w Książnicy Beskidzkiej było niezwykłe – poeta wspominał zmarłą w ubiegłym roku żonę Marię.
Podczas spotkania z licznie przybyłą publicznością (w sali Książnicy brakowało miejsca dla wszystkich chętnych) Juliusz Wątroba czytał wiersze z poświęconego małżonce tomiku wierszy zatytułowanego „Wdzięczność”, ale przede wszystkim opowiadał o kobiecie, która przez całe życie była dla niego wielkim wsparciem. Z jego słów przebijała właśnie wdzięczność, ale także miłość i przyjaźń, jaka łączyła go z żoną.
Poeta wspominał początki znajomości, narodziny i wychowanie dzieci, wspólne wędrówki po górach, momenty wzruszeń, ale i szarą codzienność, która nie była taka szara właśnie dzięki uczuciu, jakim się darzyli. Przejmująco opowiadał o wsparciu, jakie otrzymał od żony, gdy walczył z ciężką chorobą, ale nie tylko wtedy. – Marysia zawsze mnie wspierała, zwykle dyskretnie, nigdy nie pchała się na pierwszy plan, nie chciała być w centrum uwagi – mówił Juliusz Wątroba.
Mówił ze swadą, choć nastrój był wzruszający. Poeta nie chciał jednak, by to był smutny wieczór. – Bo Marysia by tego nie chciała. Zresztą ona jest z nami tutaj dzisiaj – przekonywał zgromadzonych na sali. Czytane przez poetę wiersze były na ogół krótkie, ale bardzo wymowne. Juliusz Wątroba wspominał, iż napisał je szybko, a adekwatnie – mówił – napisały się same, w ciągu trzech miesięcy.
Spotkanie uświetnił występ Chóru Ex Corde Miasta Bielska-Białej.

1 godzina temu








