Wywiązali się z roli faworyta

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
Świdniczanka Świdnik – Orlęta Radzyń Podlaski 1:3 (0:2)Bramki: Groszek 51’ - Pendel 9’, Cudowski 40’, 79’.Świdniczanka: Murat – Tymosiak, Nowak (60’ Wąsowicz), Guzewicz, Frączek (62’ Kherouf), Goral (72’ Badzian), Tama, Twardowski, Groszek, Kornacki.Orlęta: Kłos – Warda, Miszta, D. Rycaj (75’ Kaczyński), Cudowski, Morenkov (85’ Korolczuk), K. Rycaj (46’ Izdebski), Dudolad, J. Rycaj (90’ Podlipny), Pendel. Obroślak (85’ Siudaj).Żółte kartki: Groszek, Nowak – Pendel, J. Rycaj, Korolczuk.W sobotnie popołudnie ekipa trenera Artura Bożyka udała się do Świdnika na mecz z miejscową Świdniczanką. Ekipa ta jeszcze rok temu występowała w III lidze. W klubie jednak nastąpiły ogromne zmiany i dziś ekipa walczyć będzie o utrzymanie się na czwartym froncie. Stąd też Orlęta Radzyń Podlaski były faworytem w tym starciu.Od początku drugiej połowy wydarzenia na boisku potwierdzały wyżej założone tezy. Orlęta miała zdecydowaną przewagę, którą udokumentowały dwiema bramkami. Już w 9. minucie po rzucie rożnym i asyście Karola Wardy piłkę do bramki Kacpra Murata skierował Karol Pendel. Pół godziny później goście przeprowadzili składną akcję. Marcel Obroślak idealnym podaniem obsłużył Krzysztofa Cudowskiemu, któremu nie pozostały nic innego jak wpakować piłkę do bramki. Wynik 2:0 był dobrym podsumowaniem udanej pierwszej połowy Orląt.Druga połowa zaczęła się od bramki kontaktowej Bartosza Groszka w 51. minucie. Gospodarze ruszyli do odrabiania reszty straty. Dzięki czemu Orlęta miały okazja do kontrowania. Z jednej i z drugiej strony było sporo dogodnych sytuacji. Wykorzystana została jedna w 79. minucie po podaniu Szymona Kaczyńskiego swoją drugą bramkę w tym meczu, a trzecią dla Orląt zdobył Cudowski. Wynik 3:1 utrzymał się do końcowego gwizdka. To druga wygrana z rzędu radzynian.Za tydzień w sobotę o godzinie 17:00 na stadionie przy ulicy Warszawskiej zawita Tur Milejów.Artur Bożyk, trener Orląt Radzyń Podlaski- W pierwszej połowie udało nam się udokumentować przewagę najpierw golem po rzucie rożnym, a potem po sprawnie przeprowadzonej akcji. Strata bramki w drugiej połowie wywołała trochę nerwowości i bardzo dużo faz przejściowych z okazjami z obu stron. Cieszy mnie to, iż to my wykorzystaliśmy jedną z nich i do Radzynia wracamy z kompletem punktów.
Idź do oryginalnego materiału