XVI BESKIDZKIE AMINO – relacja i galeria zdjęć

tymbark.in 6 godzin temu


Na ten urokliwy Szlak Papieski zwany BESKIDZKIE CAMINO, pomimo wcześniejszych alertów o ulewach, zniechęcającej deszczowej pogodzie i nieciekawej dalszej prognozie o godz. 4.20 do Słopnic – Zaświercza na start przybyło 25 odważnych pielgrzymów. Każdy w pelerynie, odpowiednich butach i plecakiem pełnym nadziei iż jednak deszcz ustanie i słoneczko zaświeci nam w drodze. pozostało ciemno. Nisko zawieszone chmury deszczowe robią swoje. Upuszczają wodę ze swoich zasobów całkiem sporą dawkę. Widać iż zbiorniki mają pełne. Wskazówki na drogę, modlitwa o siły, bezpieczeństwo i nieco lepszą pogodę. choćby wspólnej fotki nie ma jak zrobić. Jest za ciemno i deszcz przeszkadza. Niektórzy włączają turystyczne aplikacje z GPS. O 4.30 ruszamy żółtym szlakiem na Podhale. Przed nami Królowa Beskidów – Mogielica. W lesie wartki potok zmienił nieco kolor na brunatny i podniósł linie brzegową. Wiatr groźnie kołysze drzewami, gdzie niegdzie słychać pojedynczy głos leśnego muzykanta oznajmującego poranek.

W wyższych partiach Mogielicy zupełna cisza ptasich pokrzykiwań. Jest ponuro, szaro, zimno. Mgła otula drzewa, widoczność do 50 m. Trudne warunki. Droga ciężka, śliska i błotnista. Deszcz czyni swoje. Wyrzeźbionymi koleinami spływa woda. Pod górę jest ciężko. Grupa się rozciąga ale kontakt mamy. Zabawkowe radia działają. Szczyt Mogielicy zdobywamy zgodnie z planem. Tradycyjnie, przy papieskim krzyżu rozpoczynamy modlitwę różańcową za naszą ukochaną Ojczyznę, za tych którzy zginęli w jej obronie i nasze rodziny. Pierwszy dziesiątek. Po modlitwie gwałtownie schodzimy do przełęczy pod Krzysztonowem by pod wiatą schronić się. Uzupełniamy kalorie. Pierwsza kanapka i gorąca herbata z termosu ożywia organizm. Przy stojącej obok kapliczce Matki Bożej odmawiamy drugi dziesiątek różańca i ruszamy w stronę polany Kutrzyca gdzie mimo padającego deszczu chwila wytchnienia. Z kapliczki tu usadowionej Matka Boża spogląda na całą polanę i przy tej kapliczce odmawiamy trzeci dziesiątek różańca. Nieco euforii bo do Lubomierza – Rzek jest z górki. Jeszcze zatrzymujemy się przy sercu Zagórzańskich Dziedzin. To czas na kolejną kanapkę i poprawienie zabezpieczeń przed deszczem. W Lubomierzu –Rzekach dołącza do nas 6 kolejnych osób. W sumie jest nas 31. Przy Papieżówce dłuższy odpoczynek na zebranie sił i kolejną kanapkę bo to czas drugiego śniadania. Oddając hołd Janowi Pawłowi II śpiewamy Jego ukochaną Barkę przy obelisku upamiętniającym Jego pobyt w tym miejscu w roku 1976. Odmawiamy czwarty dziesiątek różańca. Deszcz spuścił z tonu, jest go mniej ale wciąż pada. Ruszamy doliną potoku Kamienica który towarzyszy nam do przełęczy Borek. Pierwszych turystów spotykamy na trasie przy podejściu z przełęczy na Turbacz oraz na Polanie Filasowej. Docieramy do odnowionego Szałasowego Ołtarza. Jest to drewniany ołtarz polowy upamiętniający msze świętą odprawioną przez ks. Karola Wojtyłę we wrześniu 1953 roku dla młodzieży stojąc po raz pierwszy przodem do wiernych. Tu odmawiamy piąty dziesiątek kończący różaniec. Udajemy się do schroniska na Turbaczu. O dziwo, schronisko wita nas sporą ilością turystów. Okazuje się iż PTTK Bochnia przybył czteroma autokarami wraz ze swoim kapelanem. Mimo tak dużej ilości osób choćby gwałtownie udaje się nam kupić obiad czyli tradycyjna kwaśnica z żeberkami i gorąca herbata obowiązkowo z cytryną. Po takiej dawce organizm wraca do normy. Leniwie, ale jednak, ruszamy dalej w stronę Nowego Targu. Po drodze Rusnakowa Polana i kaplica Matki Bożej Królowej Gorców, poświęconej Janowi Pawłowi II z okazji Jego wizyty na Podhalu w 1979 roku. Po modlitwie Regina Caeli idziemy w stronę Kowańca. Opuszczając to miejsce spotykamy gazdę tej kaplicy ks. Kazimierza SCJ. Serdeczne uściski i pozdrowienia płyną dla nas pielgrzymów, które oczywiście odwzajemniamy całym sercem. Droga z Turbacza na Kowaniec błotnista, grząska wręcz ciężka mimo iż z góry. Wciąż pada i jest chłodno. Kowaniec wita nas pięknie przystrojonym kościołem pw. Matki Bożej Anielskiej bo tu była uroczystość pierwszej komunii świętej. Tradycyjnie w tym miejscu odmawiamy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Deszcz ustał ale nie zniknął. Jeszcze mżawka leci. Widocznie ostatni zbiornik z ustępujących chmur jest wylewany. I tak zostaje już do samego Ludźmierza. Idąc przez Nowy Targ zmieniamy trasę. Ulicę Grele zamieniamy na Ludźmierską bo groźnie wyglądający Dunajec mógłby spłatać nam figla rozlewiskiem na wysokości torów. Przechodzimy przez centrum Nowego Targu i jest to dużo lepsza opcja. Do Ludźmierza docieramy ok. 17.30 i udajemy się przed pomnik św. Jana Pawła II który znajduje się w ogrodzie różańcowym aby słowami Barki, po raz kolejny wyrazić wdzięczność za osiągnięty cel – Sanktuarium Gaździny Podhala. Przed 18.00 wchodzimy do kościoła na Mszę świętą i aby pokłonić się Matce Bożej, podziękować za dar pielgrzymowania, za trudy które pokonaliśmy, a nade wszystko zawierzyć naszą Ojczyznę, cały Kościół, nasze rodziny i to wszystko co w skrytości serca przynieśliśmy do Niej. Celebrans uroczyście przywitał nas i podziękował za odwagę. Jak zapewnił każdego z nas i nasze rodziny otacza modlitwą. Ludźmierz zdobyty, cel osiągnięty. XVI Beskidzkie Camino przechodzi do historii.
Refleksja
W tym roku słońca na trasie Beskidzkiego Camino nie zobaczyliśmy. Za to był całodzienny deszcz, wiatr, błoto, zimno i wszędzie mokro. Ostrzeżenia i alerty odstraszały, a zachęcały, aby zostać w domu. Zaszyć się pod ciepłą kołdrą i dobrze odpocząć. Jednak są odważni twardziele, dla których dzień zaczął się bardzo wcześnie, przybyli na ten szczególny szlak św. Jana Pawła II, aby dać swój czas i siebie. To bardzo wartościowi ludzie, dla których Ojczyzna i rodzina jest bardzo ważna. To właśnie modlitwę zanoszoną za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli, św. Jana Pawła II i Królowej Podhala ofiarowaliśmy Bogu za ten najcenniejszy skarb jaką jest POLSKA i RODZINA.
„Ojczyzno moja kochana, Polsko (…) Bóg Cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna”
Jan Paweł II rok 2002
Do celu dotarliśmy zmęczeni, ubrudzeni ale niezwykle radośni, pełni nadziei iż padający deszcz to wyproszone łaski dla Ojczyzny i nas samych. Z całego serca dziękuję uczestnikom Beskidzkiego Camino, osobom dodającym nam lekkości wspierając modlitwą, a tych osób było naprawdę całkiem ładna grupa. Dziękuje każdemu, kto choćby w najdrobniejszy sposób uświetnił nasze pielgrzymowanie. DZIĘKUJE.
Andrzej Czernek
Statystyka
Pielgrzymowało 31 osób. Najmłodszy Wojtek z Piekiełka – 12 lat który od 4lat dzierży ten tytuł, najstarszy Władysław – 74 lata z Piekiełka który przez ostatnie 3 lata jest najstarszym pielgrzymem. Pielgrzymi byli z: Gliwic – 1, Góra św. Jana – 1, Kasina Wlk – 1, Kraków – 3, Królówka – 1, Limanowa – 2, Młyńczyska – 1, Niegowić – 1, Ochotnica Dolna – 1, Podłopień – 2 , Połom Duży – 1, Piekiełko – 5, Rupniów – 1, Słopnice – 1, Sowliny – 1, Szczyrzyc – 1, Tylmanowa – 2, Tymbark – 2, Wilkowisko – 2, Zawadka – 1. W tym roku przewaga mężczyzn – 21, kobiet – 10. Po raz pierwszy 2 osoby.
Wspomnienia Agnieszki

W niedzielę 17 maja miałam okazję brać, już po raz drugi, udział w pielgrzymce Beskidzkie Camino. O tym wydarzeniu dowiedziałam się od mojej cioci, a finalnie zabrałam ze sobą też mojego brata. Starzy, mądrzy ludzie mawiali „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Mieszkam w mieście gdzie bardzo wielu moich znajomych dba o swój rozwój fizyczny. Siłownie pełne są ludzi, trenerzy personalni maja pełne ręce roboty, a na ścieżkach rowerowych w weekend momentami prawie brakuje miejsca. Czym jest jednak sprawne ciało bez spokojnego ducha, bez chwili zastanowienia, zajrzenia w głąb siebie, bez modlitwy i wzniesienia myśli do Boga? Po co tutaj jestem ? Dokąd zmierzam? jaki Bóg ma dla mnie plan? Bez próby szukania odpowiedzi na te pytania ciężko znaleźć spokój.
Ale też odwrotnie, niektórzy z nas modlą się ale nie godzą na żaden dyskomfort, wyrzeczenie, wysiłek. Do kościoła zawsze jeżdzą samochodem ma być ciepło i komfortowo.
50 kilometrowa wędrówka daje czas by spokojnie pomyśleć. Zastanowić się. Deszcz, który w tym roku padał cały dzień sprawiał, iż droga niełatwa, była jeszcze trudniejsza. Ale przecież nie szliśmy tam tylko dla siebie i nie tylko dla formy. Był jeszcze cel duchowy. I każdy z nas miał pewnie jakieś swoje prywatne intencje. To ułatwiało marsz.
Camino to piękna, oddolna inicjatywa zwykłych ludzi którzy rozumieją, iż nie da się oddzielić spraw ciała, od spraw ducha.
Do zobaczenia za rok

Andrzej Czernek

[See image gallery at tymbark.in]
Idź do oryginalnego materiału