Podlasie Biała Podlaska – Sokół Kolbuszowa Dolna 0:0 Podlasie: Jeż – Krawczyk, Orzechowski, Nojszewski, Kobiera, Dmitruk, Grochowski (46 Dobruk), Maluga, Kosieradzki, Kopytov (46 Andrzejuk), Banach (78 Bondar). Sokół: Kusak – Kapuściński, Wilk, Wiktor, Matuszewski, Zych (67 Kądziołka), Szady, Adamski, Gaj, Marciniec, Chorolskij.Żółte kartki: Kosieradzki, Dobruk – Chorolskij, Adamski, Matuszewski,
Po sobotniej porażce w „supermeczu” w Jarosławiu do spotkania z Sokołem Kolbuszowa Dolna zawodnicy z Białej Podlaskiej przystępowali z duża chęcią na rehabilitację. W ekipie gości w składzie pojawił się Patryk Kapuściński, który kilka lat temu grał w Podlasiu. Za nim rozpoczął się mecz, minutą ciszy uczczono pamięć niedawno zamarłego Artura Jeża, ojca bramkarza Podlasia. Uhonorowano także pamiątkową koszulką setny występ Macieja Orzechowskiego w biało-zielonych barwach. Przez pierwsze piętnaście minut z boiska po prostu wiało nudą. Obie ekipy grały mocno asekuracyjnie co w przypadku gości wydawało się logiczne (przyjechali nie przegrać) a wręcz odwrotnie w przypadku gospodarzy (chcieli wygrać). Pierwszą groźną akcje zainicjował Dominik Banach odbierając piłkę Jakubowi Zychowi i przekazując do Dominika Malugi. Pomocnik Podlasia ograł jednego z obrońców, ale drugi zablokował jego strzał. Pierwszy strzał na bramę Podlasia goście oddali w 28 minucie. Wysoko ponad bramką uderzył z dystansu Radosław Adamski. Osiem minut później powinno być 1:0. Banach znalazł się w idealnej sytuacji, ale uderzył obok prawego słupka. Kilka chwil później goście prawie sami sobie strzelili bramkę. Do piłki wyszedł Patryk Kusak. Jego interwencja była na tyle nieskuteczna, iż do bezpańskiej piłki dopadł Banach. Starał się od razu skierować piłkę do pustej bramki. Na jej drodze stanął Volodymyr Chorolskij i zażegnał niebezpieczeństwo. Tuż przed końcem pierwszej połowy po dośrodkowaniu Malugi piłkę głową zagrał Dmytro Kopytov, ta odbiła się jeszcze obrońcy i wpadała w ręce Kusaka. W odpowiedzi obok prawego słupka bramki Podlasia piłkę posłał Bartłomiej
Wiktor.Druga połowa zaczęła się od strzału zza pola karnego Adamskiego, które z trudem nad poprzeczkę przeniósł Oskar Jeż. Po chwili na linii pola karnego sfaulowany został Brian Gaj. Z rzutu wolnego uderzał Maciej Wilk, dobijał Adamski, ale w obu przypadkach na miejscu był Jeż. W 53. minucie składną akcję przeprowadzili Tomasz Andrzejuk i Kacper Dmitruk. Piłka na koniec tej akcji trafiła pod nogi Macieja Orzechowskiego, ale jego strzał z piętnastu metrów przeleciał wysoko nad bramką. W odpowiedzi strzał Wilka obronił Jeż, uderzenie Adamskiego przeleciało tuż nad poprzeczką, a kontrę Sokoła zakończoną strzałem Zycha sparował na róg Jeż. W 72. minucie znakomita sytuację zmarnował Marcel Dobruk, strzelając prosto w bramkarza. Chwilę później padła bramka dla Podlasia, jej autorem po podaniu Banacha był Jarosław Kosieradzki. Niestety sędzia liniowy uznał, iż kapitan Podlasia był na pozycji spalonej. Wydaje się to nie możliwe, gdyż znajdował się za piłką a w tym przypadku to ona wyznacza linię spalonego. W doliczonym czasie gry po rzucie rożnym piłkę w kierunku bramki gospodarzy skierował Kapuściński, ale nie trafiła ona do siatki. Spotkanie zakończyło się remisem. Podlasie miało wystarczająco ilość okazji, ale brakowało skuteczności. Gdy już udało się strzelić bramkę, niesłusznie nie uznali jej sędziowie. Na plus trzeba odnotować, iż Podlasie po raz drugi w tym sezonie zachowało czyste konto po stronie straconych bramek. Za tydzień w niedzielę 6 września Podlasie o godzinie 17:00 zmierzy się z Wisłoką w Dębicy. Jarosław Kosieradzki, zawodnik Podlasia- Zabrakło skuteczności i może trochę szczęścia. Gra wyglądała momentami raz lepiej raz gorzej, ale sytuacje bramkowe sobie stwarzamy i poniekąd może to cieszyć tylko jak to się mówi „nie chce wpaść”. Chcieliśmy w meczu z Sokołem narzucić intensywność z meczu domowego z AKS-em ale goście dobrze operowali piłką i wielu momentach wychodzili z pod naszego wysokiego pressingu. Często prowadzili grę co zmuszało nas do obrony niskiej i biegania za piłką. Mimo posiadania piłki goście nie stworzyli sobie dogodnych sytuacji natomiast my wyprowadziliśmy kontry z których muszą padać bramki. Przy odrobinie szczęścia wygralibyśmy mecz z Sokołem 2:0 lub 3:0. Sytuacja przy mojej bramce w drugiej połowie jest bardzo kontrowersyjna ponieważ na powtórkach nie jestem na pozycji spalonej a chorągiewka sędziego liniowego powędrowała w górę. Następny mecz gramy na Wisłoce Dębica i tam będziemy szukać trzech punktó
w.Patryk Kapuściński, zawodnik Sokoła- Z przebiegu meczu myślę iż wynik sprawiedliwy. My mieliśmy swoje sytuacje i Podlasie również. Mieliśmy problem z przedarciem się przez linię obrony Podlasia ponieważ byli wszyscy na swojej połowie. Podlasie nam zagroziło z naszych strat. Mi osobiście bardzo miło było tu wrócić i zagrać na tym świetnym stadionie. Pozdrawiam wszystkich sympatyków