Żal w Wiśle Kraków. „Byliśmy bardzo blisko”

19 godzin temu

Zawsze staramy się walczyć o zwycięstwo i tak też było w tym meczu. Byliśmy bardzo blisko, żeby zdobyć przynajmniej jedną bramkę – przyznał Mariusz Jop, trener Wisły Kraków po przegranej z Jagiellonią Białystok (0:1) w meczu o Superpuchar Polski.

– Na boisku pojawili się zawodnicy, którzy w danym momencie byli w najlepszej dyspozycji i tym kierowałem się przy ustawianiu składu. W spotkaniu z mistrzem Polski było dość oczywiste, iż nie będziemy mieli zbyt wiele sytuacji. Trzeba było maksymalnie wykorzystać te szanse, które się stworzyło. Czujemy niedosyt i mamy poczucie, iż niektóre okazje powinny być rozwiązane lepiej. Szkoda, bo w wielu momentach byliśmy groźnym zespołem. – analizował na gorąco Jop.

Krakowianie, jako zdobywcy Pucharu Polski, nie było oczywiście faworytami z mistrzem kraju, ale mimo to mocno postawili się ekipie z Białegostoku.

– Jagiellonia wychodząc spod naszego pressingu sprawiała, iż musieliśmy wracać całym zespołem i odbudowywać w obronie swoją pozycję. To nas kosztowało dużo zdrowia. To jest jakościowy zespół i trudno było się spodziewać, iż będziemy tworzyć tak dużo sytuacji, jak w spotkaniach ligowych. Z drugiej strony myślę, iż było ich wystarczająco dużo, żeby się pokusić o zdobycie przynajmniej jednej bramki – uważa Jop.

Szkoleniowiec w środę nie mógł liczyć na Angela Rodado, który nabawił się kontuzji barku i nie wiadomo, czy nie będzie musiał być operowany. W jego miejsce szkoleniowiec zdecydował się Oliwiera Sukiennieckiego.

– Miał kilka bardzo dobrych momentów, kilka razy bardzo dobrze zabrał się z piłką. Może tylko brakowało mu w atakach szybkich trochę lepszej, szybszej decyzji z piłką. Generalnie jednak jego występ oceniłbym na plus – oceniał szkoleniowiec.

Dużo bardzo zadowolony po spotkaniu był Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii, który do CV może wpisać kolejne trofeum.

– Wielkie gratulacje dla drużyny za zwycięstwo. Oczywiście chcemy ten puchar dedykować też naszym kibicom, którzy nie wspierali nas ze stadionu, ale wspierali nas w Białymstoku. Duża sprawa dla mnie jako trenera, a także dla moich zawodników – cieszył się Siemieniec.

Jan Krol

Idź do oryginalnego materiału