W środę 10 czerwca odbyło się spotkanie zarządu Klubu Piłkarskiego GKS Tychy SA z dziennikarzami. Max Kothny i Piotr Włodek przez blisko godzinę odpowiadali na pytania. Poruszony został m.in. temat spadku z ligi oraz budowy zespołu na nadchodzący sezon. Poniżej najważniejsze wypowiedzi M. Kothnego.
O powodach spadku
Spadek to duży krok do tyłu. Nie zakładaliśmy, iż tak się stanie po trzech latach naszej bytności w Tychach. W pierwszych dwóch sezonach byliśmy blisko strefy barażowej, w trzecim natomiast popełniliśmy za dużo błędów, dlatego spadliśmy.
Po pierwsze – błędy popełnione przy budowaniu drużyny w letnim okienku. Po drugie – zmiany, których dokonaliśmy zimą nie zadziałały tak, jak oczekiwaliśmy. Po trzecie – absolutnie zła mentalność zespołu przez cały sezon. Nie było możliwości, żeby wygrywać i się utrzymać, tracąc przy tym 74 bramki.
Jednak patrzymy na problem długofalowo, nasi inwestorzy również. Zamierzamy się odbudować i jak najszybciej wrócić na zaplecze ekstraklasy.
O cierpliwości i wsparciu inwestorów
Inwestorzy nie są zadowoleni z wyników, ale przez cały czas będą wspierać klub i podążać za planem, który przygotowaliśmy. Wczoraj odbyliśmy z nimi długą rozmowę. Mogę zapewnić, iż klub znajduje się w stabilnej sytuacji finansowej i w przyszłym sezonie będzie walczył o awans. Chcemy wykorzystać ten spadek jako możliwość przebudowy klubu pod kątem sportowym i finansowym. Zamierzmy stworzyć solidne podstawy i mocniejsze zaplecze.
Plan jest długofalowy, choć inwestorzy wymagają od nas pewnego cięcia kosztów, ale powiedzieli też, abyśmy się skupili na budowie zespołu walczącego o awans. Najważniejsze, żeby nie popełniać tych samych błędów i napisać nową historię.
O dotacjach z miasta
Znamy na razie dotacje miasta Tychy na 2026 rok, ale na 2027 rok jeszcze nie. Oczekujemy jednak dotacji takiej samej jak te, które były dotychczas. Jesteśmy w sytuacji, kiedy z jednego z najniższych budżetów w 1. lidze przechodzimy do jednego z najwyższych w 2. lidze. Budżet na zawodników będzie oczywiście niższy, ale pozostanie w zakresie, który umożliwi nam walczyć o najwyższe cele.
O niedoszłych trenerach
Marcin Włodarski rzeczywiście był jednym z trenerów, z którymi rozmawialiśmy po zwolnieniu trenera Skowronka, ale nie jedynym. Odbyliśmy rozmowy również z Jakubem Dziółką, Przemysławem Łagożnym czy Grzegorzem Szoką – szkoleniowcami, którzy trafili później do innych klubów. My wybraliśmy wówczas – wydawałoby się – najciekawsze nazwisko, ale wybór ten okazał się nietrafiony. Z pewnością godne podziwu jest to, co trener Włodarski robi w Podbeskidziu.
O zmianie podejścia do drużyny
Deficyt stanowi połowę tego, co było w poprzednim sezonie. Na pewno zoptymalizujemy koszty pod kątem pierwszej drużyny. Przez te trzy lata piłkarze w Tychach mieli bardzo dobrze. Można powiedzieć, iż był pełny stół i każdy mógł z niego wszystkiego brać. Zmieniamy trochę to podejście, bo zawsze było tak, iż my dawaliśmy dużo piłkarzom, a teraz okazało się, iż piłkarze nie dali nic w zamian. Niektóre rzeczy będą uzależnione od wyników. Nie może być tak, iż mimo słabej postawy piłkarze przez cały czas otrzymują to, co jest niedostępne np. w innych klubach. To jeden z błędów, które popełniliśmy na przestrzeni całego poprzedniego sezonu.
O relacjach właścicielskich
Głównym właścicielem KP GKS Tychy SA nie jest Pacific Media Group, czyli właściciel kilkunastu klubów w Europie. Jest nim spółka Tychy Investment Company. Trafiają do niej środki z TSG Entertainment oraz The Seelig Group, która ma swoje minimalne udziały w niemieckim Kaiserslautern oraz szwajcarskim FC Thun. w tej chwili skupia się jednak na tym, by poprawić sytuację w Tychach i wrócić do 1. ligi.
O nowych graczach
Zmian będzie sporo. Ogłosiliśmy już odejścia zawodników, którym kończyły się kontrakty lub wypożyczenia. Pojawi się również lista piłkarzy, z którymi rozwiążemy kontrakty po spadku, korzystając z przepisów PZPN.
Należy wspomnieć jednocześnie o nowych graczach. Część z nich podpisała już kontrakty i niedługo zostaną ogłoszeni. Kadra będzie uszczuplona. Nie będzie takiej sytuacji, jaka była w okresie minionym, iż pięciu-sześciu zawodników siadało na trybunach. Każdy będzie miał szansę grać. Na pewną postawimy na jakość, a nie ilość. Do końca tygodnia planujemy kolejne wzmocnienia. Przygotowania rozpoczniemy w grupie około 16 piłkarzy, do których dołączą bramkarze i kilku chłopaków z akademii.
O premiach
Damian Kądzior jest jednym z zawodników, z którymi jesteśmy w zaawansowanej fazie negocjacji i liczymy, iż zostanie w Tychach. Chcemy sfinalizować go jak najszybciej.
Piłkarze, którzy dalej będą reprezentowali nasze barwy, zgodzili się na obniżkę wynagrodzeń. Natomiast ci, którzy oczekiwali na utrzymanie dotychczasowych pensji lub ich podwyższenie, znajdą się na liście odchodzących z klubu. Średnia obniżka wynosi około 20 proc.
Chcemy teraz zbudować kadrę na zawodnikach głodnych gry i sukcesów. System premiowania będzie zupełnie inny. Piłkarze będą otrzymywali małe premie za zwycięstwa, ale część tych pieniędzy będzie zamrożona – z możliwością odblokowania w przypadku awansu.
O kulisach odejścia Łukasza Piszczka
Trenerzy mieli bardzo trudne zadanie, ponieważ drużyna całościowo nie prezentowała oczekiwanego poziomu. Według mnie w piłce nożnej trener ma wpływ w około 25 proc. na wynik, natomiast o 75 proc. decydują piłkarze.
Łukasz Piszczek jako mniej doświadczony szkoleniowiec musiał zarządzać wieloma problemami. Po porażce w Mielcu, gdzie nie mieliśmy żadnych szans na zdobycie chociażby jednego gola, stało się jasne, iż Łukasz odejdzie z klubu. Nie czuł się już dobrze w tym projekcie.
O tym, dlaczego praca Piszczka zakończyła się niepowodzeniem
Z perspektywy czasu można powiedzieć, iż moment na tę operację był zły. Połączenie kilku czynników – drużyny, sztabu oraz sytuacji, w jakiej znajdował się klub – skończyło się źle. Jesteśmy przekonani jednak, iż Łukasz Piszczek to dobry szkoleniowiec. Jego wiedza na temat futbolu i taktyki jest ogromna. Kombinacja powyższych czynników sprawiła natomiast, iż to wszystko nie funkcjonowało tak, jak tego oczekiwaliśmy. Może gdybyśmy nawiązali tę współpracę w nieco innym momencie, przy trochę mniejszej presji, wszystko potoczyłoby się inaczej.
O pozostaniu trenera Pomsa
Zarząd klubu i trener Rene Poms byli zgodni co do kontynuacji współpracy. Zaproponowaliśmy mu obniżkę wynagrodzenia, na którą szkoleniowiec i jego asystent Dino Skvorc się zgodzili. To ludzie, którzy chcą wygrywać i jak najszybciej wrócić do pierwszej ligi. Oczekują drużyny ambitnej i z dobrą mentalnością. Taką właśnie zamierzamy zbudować.
O transferze Pawła Olkowskiego
Ważną rolę w transferze Pawła Olkowskiego odegrał Marcel Łubik, w okresie 2024/25 bramkarz GKS-u Tychy, a we właśnie zakończonych rozgrywkach golkiper Górnika Zabrze, gdzie grał z Olkowskim.
Spotkaliśmy się z Pawłem około trzy tygodnie przed końcem sezonu. Rozmowy był owocne. Marcel jednocześnie dużo opowiedział mu o GKS-ie. Cieszymy się, iż udało się ten ruch sfinalizować. Kontrakt Pawła mieścił się w naszych możliwościach finansowych.
Źródło: D. Dreszer, gkstychy.info

2 godzin temu
















