Prezydent Stanów Zjednoczonych podczas konferencji prasowej otwarcie przyznał, iż interweniował w sprawie czerwonej kartki pokazanej amerykańskiemu piłkarzowi. Co więcej, nie szczędził ostrych słów pod adresem sędziego, który wyrzucił z boiska reprezentanta USA. Przywódca USA nazwał arbitra „podejrzanym”. I to nie koniec kontrowersji.
Cała sprawa zaczęła się od czerwonej kartki, którą 25-letni napastnik zobaczył w meczu z Bośnią i Hercegowiną. W konsekwencji zawodnik powinien był pauzować w kolejnym spotkaniu z Belgią, jednak FIFA niespodziewanie uchyliła karę i dopuściła go do gry.
Początkowo spekulowano nieoficjalnie, iż w całą sprawę zaangażował się Biały Dom. Po decyzji o odwieszeniu kary Trump publicznie podziękował władzom światowego futbolu. Teraz poszedł o krok dalej i oficjalnie potwierdził, iż „poprosił FIFA o weryfikację”. Na tym jednak nie poprzestał. Na konferencji prasowej ostro skrytykował sędziego Raphaela Clausa, który prowadził mecz USA – Bośnia i Hercegowina.
„To nie był faul. To choćby nie było przewinienie. To było dwóch facetów biegnących z pełną prędkością, którzy przypadkiem się zderzyli. A ten sędzia, który jest trochę podejrzany, jeżeli sprawdzicie jego przeszłość… Nie chcę tego mówić, bo nie chcę wywoływać kontrowersji. Ale jest bardzo podejrzany. jeżeli chcecie, przedstawię wam jego przeszłość. On podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć” – mówił Trump.
Prezydent nawiązywał w ten sposób do wydarzeń z 2024 roku, gdy Claus był wzywany jako świadek w brazylijskim dochodzeniu parlamentarnym dotyczącym ustawiania meczów. Wcześniej niektóre kluby, m.in. Botafogo, zgłaszały zastrzeżenia do jego decyzji i sposobu pokazywania kartek. Ostatecznie nie postawiono mu żadnych zarzutów, nie stwierdzono winy, a śledczy nie znaleźli dowodów na powiązania z tymi praktykami.
Trump nie ukrywał, iż sprawa miałaby mniejsze znaczenie, gdyby dotyczyła mniej ważnego zawodnika. „Gdyby przydarzyło się to innemu piłkarzowi, też byłoby niesprawiedliwe, ale kiedy zabierają ci najlepszego zawodnika, albo prawie najlepszego, i mówią, iż nie może grać, to jest bardzo niesprawiedliwe” – ocenił.
Na tym amerykański przywódca nie poprzestał. Wyraźnie sugerował, iż decyzja arbitra byłaby nie do przyjęcia choćby w przypadku największych gwiazd światowego futbolu. „Jakbyście się czuli, gdybyśmy zabrali Messiego? No bo wbiegł w kogoś. Albo Ronaldo? Ronaldo, wpadłeś na kogoś, więc wykluczamy cię z meczu. Albo Kane. Wykluczamy cię, Harry, bo przypadkiem uderzyłeś kogoś trochę mocniej. Nie można tak robić” – stwierdził.
UEFA zaatakowała FIFA po decyzji o dopuszczeniu reprezentanta USA Folarina Baloguna do gry w meczu 1/8 finału Mistrzostw Świata przeciwko Belgii.
Europejska federacja piłkarska określiła tę decyzję jako „bezprecedensową, niezrozumiałą i nieuzasadnioną”. Według UEFA obowiązkowe zawieszenie po czerwonej kartce jest jedną z podstawowych zasad futbolu i nie powinno podlegać wyjątkom.
Decyzja FIFA wywołała falę krytyki w środowisku piłkarskim. Trener reprezentacji Norwegii Ståle Solbakken stwierdził, iż taki krok szkodzi wiarygodności mistrzostw świata i podważa zaufanie do organizatorów turnieju.
UEFA podkreśla, iż zmienianie zasad w trakcie rozgrywek jest szczególnie problematyczne, ponieważ inni zawodnicy, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, musieli odbyć nałożone na nich kary. Zdaniem europejskiej federacji konsekwentne stosowanie przepisów jest najważniejsze dla zachowania uczciwej rywalizacji.
Sprawa pogłębia również napięcia między UEFA a FIFA, kierowaną przez Gianni Infantino. Belgijska Federacja Piłkarska zapowiedziała już podjęcie kroków prawnych i złożenie odwołania od decyzji przed meczem ze Stanami Zjednoczonymi.











