Zbiory ziemniaków w Europie mogą spaść poniżej 40 mln ton. Ceny już rosną

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Zbiory ziemniaków w Europie mogą spaść poniżej 40 mln ton. Ceny już rosną


Europejskie zbiory ziemniaków w 2026 roku mogą spaść poniżej 40 mln ton, około 15 mln ton mniej niż rok wcześniej. Areał w głównych krajach producenckich zmniejszono o 11 proc., a upały i susza obniżyły plony. Dla Polaków oznacza to ryzyko droższych ziemniaków, frytek i chipsów pod koniec sezonu oraz na początku 2027 roku.

Mniej pól, susza i słabszy plon

Europejski rynek ziemniaków wszedł w sezon 2026/2027 z wyraźnie mniejszą podażą. World Potato Markets prognozuje, iż zbiory spadną poniżej 40 mln ton po raz pierwszy, około 15 mln ton poniżej wyniku z poprzedniego roku. To gwałtowna zmiana po sezonie nadprodukcji, który zepchnął ceny dla rolników na bardzo niski poziom.

Plantatorzy odpowiedzieli ograniczeniem zasiewów. Według danych branżowych powierzchnia upraw w głównym regionie producentów Europy Północno-Zachodniej zmniejszyła się o około 11 proc. Spadki odnotowano między innymi w Belgii, Holandii, Francji, Niemczech i Polsce. Następnie w uprawy uderzyły fale upałów oraz długotrwała susza.

Prognoza rynku przetwórczego opublikowana przez FreshPlaza wskazuje, iż problem dotyczy zarówno ilości, jak i jakości surowca. Mniejsze bulwy oraz niższa zawartość skrobi mogą ograniczać produkcję frytek, chipsów i wyrobów skrobiowych. To już nie jest wyłącznie kłopot rolnika. Łańcuch kosztów prowadzi od pola przez przetwórnię aż do sklepowej półki.

Cena przemysłowa odbiła od dna

W Belgii benchmarkowa cena ziemniaków odmiany Fontane dla przetwórstwa wzrosła z 10 euro za tonę pod koniec lipca do 150 euro na początku sierpnia. Tak ogromna zmiana wynika częściowo z wyjątkowo niskiej bazy po wcześniejszej nadprodukcji. Nie oznacza automatycznie, iż cena detaliczna wzrośnie piętnastokrotnie. Pokazuje jednak, jak gwałtownie rynek reaguje na perspektywę niedoboru.

Przetwórcy mają jeszcze kontrakty i zapasy, dlatego pełny skutek może pojawić się z opóźnieniem. Rolnicy cytowani przez polskie media wskazują początek 2027 roku jako moment, gdy ograniczona podaż może stać się szczególnie widoczna. Europejski sektor może też sięgnąć po import z innych części świata, co zwiększy koszty transportu i zależność od dostaw zewnętrznych.

Na polskich półkach sytuacja żywnościowa nie jest jednolita. Papryka drożała, choć cały badany koszyk pozostawał tańszy niż rok wcześniej. Dlatego nie wolno ogłaszać powszechnej drożyzny na podstawie jednego produktu. W przypadku ziemniaków istnieją jednak konkretne podstawy do niepokoju: mniejszy areał, słabszy plon i rosnące ceny surowca dla przemysłu.

Polska żywność wymaga polskiej produkcji

Ziemniak jest podstawowym produktem w polskiej kuchni i ważnym surowcem dla przemysłu spożywczego. Jego dostępność nie może zależeć wyłącznie od importu i doraźnych decyzji sieci handlowych. Bez opłacalności gospodarstw areał będzie dalej spadał, a po jednym trudnym sezonie odbudowa produkcji nie nastąpi z dnia na dzień.

Problem dotyczy także dostępu do wody, kosztów energii, nawozów i przechowywania. Rolnicy z Opolszczyzny alarmowali już o skutkach suszy dla polskiej żywności. Państwo powinno wspierać retencję, modernizację nawadniania i przechowalnictwo, zamiast mnożyć biurokrację, która odbiera gospodarstwom czas oraz kapitał.

Dla polskich rodzin stawka jest prosta: cena codziennego jedzenia. Dla państwa chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe i utrzymanie własnej produkcji. Wolny rynek potrzebuje konkurencji, ale Polska nie może pozwolić, by rolnik sprzedawał poniżej kosztów w roku nadmiaru, a konsument płacił wysoką cenę w roku niedoboru. Silne krajowe gospodarstwa są polisą, której znaczenie widać właśnie wtedy, gdy pogoda i rynek zawodzą jednocześnie.

Źródła: Warszawa w Pigułce, FreshPlaza

Źródło: Warszawa w Pigulce

Idź do oryginalnego materiału