Przejazd w wózku, strącenie tyczki i wycofanie z garażu, wciągnięcie klocka drewna czy slalom i siła uciągu – z takimi zadaniami mierzyły się zaprzęgi koni podczas II Świętokrzyskich Zawodów Furmanów, które odbyły się w Radkowicach w gminie Pawłów, w powiecie starachowickim.
Do rywalizacji stanęło dziesięć załóg z całego kraju, ale także ze Słowacji. W zawodach brały udział konie zimnokrwiste. Jak podkreślali hodowcy – konie to pasja, bardzo często wyniesiona z domu:
– Trzeba mieć we krwi miłość do koni – mówi jeden z nich. Zawsze patrzyłem za końmi, a pierwszego kupiłem, kiedy miałem 20 lat, teraz mamy z synem łącznie 11 koni. Dziś z nich się jednak nie żyje, to hobby. U nas konie pracują w polu, głównie przy ziemniakach, u nas też są łąki pochyłe, więc konie chodzą w kosiarce. Zimą też organizujemy kuligi – opowiada.
– Zadania nie były trudne, ale wymagały dużej sprawności i dobrej komunikacji ze zwierzętami, ja pracuję z nimi na co dzień, więc przygotowanie do zawodów nie było trudne – mówił Zbigniew Strzelecki z Adamowa w gminie Brody.
Tomasz Pocheć na co dzień pracuje z końmi w lesie przy zrywce drewna:
– Konie pracują z nami cały czas, znamy je i ich możliwości, dlatego dziś można stanąć do rywalizacji bez szczególnych przygotowań – mówi.
Barbara Galuba dyrektor Staropolskiego Związku Hodowli Koni w Kielcach zaznacza, iż zmagania, w jakich konie rywalizują, mają pokazać głównie ich siłę i współpracę z furmanem.
– Furmani rywalizują w trzech konkurencjach, pierwsza to dokładność, drugą jest kooperacja konia z furmanem i to ona pokazuje, jak konie są dobrze ułożone, a trzecie zadanie to najbardziej widowiskowe zmagania w sile uciągu. Konie mają za zadanie we właściwym czasie przeciągnąć ciężkie kłody – tłumaczy.
Zawody po raz pierwszy odbyły się w gminie Pawłów, choć wydarzenie było już ich drugą edycją. Poprzednia, dwa lata temu odbyła się w Lipowym Polu koło Skarżyska. Wójt Pawłowa Marek Wojtas podkreśla, iż choć dziś konie już rzadko są wykorzystywane do pracy w polu, to wciąż wiele osób hoduje je z sentymentu.
– Pamiętam czasy, kiedy w prawie każdym gospodarstwie był koń, bo to było konieczne do pracy w polu, więc takie zawody jak dzisiejsze, to powrót do tamtych czasów, ale także sposób na pokazanie naszej gminy na arenie ogólnopolskiej, bo mamy gości z całego kraju – dodaje.
Podczas wydarzenia można było także kupić uprząż i akcesoria potrzebne do jazdy i powożenia.



1 godzina temu














