Pracownicy wielokrotnie narzekają, iż 'behapawcy’ wymagają od nich zbyt wiele. Postrzegani są raczej, jako osoby, których na instalacjach należy się bać. Noszenie specjalnego obuwia, ubrań, stosowanie się do, czasami bardzo rygorystycznych, zasad bezpieczeństwa odbierają, jako 'zło konieczne’ i chęć wlepienia kary. Ale czy aby na pewno tak jest? Czy ci „źli behapowcy” nie dbają przypadkiem o zdrowie, a wręcz życie pracowników?
Niebezpieczeństwa na terenach zakładów produkcyjnych Orlenu, można by powiedzieć, iż czyhają ze wszystkich stron. Nie do końca każdy pracownik zdaje sobie z tego sprawę. Fakt, monterzy, spawacze, aparatowi itd., przechodzą szkolenia, testy i egzaminy. Jednak stosowanie się do przepisów BHP w codziennej pracy na instalacji to już zupełnie inna bajka. – Najważniejsze jest to, żeby nauczyć ludzi pewnych odruchów i zachowań – podkreśla Krzysztof Sadecki z Orlen Ochrony.
Targi bezpieczeństwa i… życia?
I to właśnie stara się od lat robić Orlen, organizując przy swoich zakładach produkcyjnych, czyli w Płocku, Gdańsku oraz Włocławku Dni Bezpieczeństwa Pracy i Ochrony Zdrowia w Grupie ORLEN. Jest to wydarzenie cykliczne, na które zapraszani są wszyscy pracownicy koncernu. Główny cel wydarzenia to edukacja! Poprzez promocję standardów bezpieczeństwa oraz zapoznanie z najnowszym sprzętem ochronnym spółka stara się uświadomić pracownikom, jak ważne jest zachowanie zgodne z przepisami BHP oraz stosowanie się do nich.
W trakcie wydarzenia uczestnicy mogą nauczyć się, jak udzielić pierwszej pomocy, wziąć udział w konkursach i quizach wiedzy BHP. Podczas Targów pracownicy mogą przetestować innowacyjne środki ochrony indywidualnej, porozmawiać z ich producentami, podzielić się doświadczeniami i uwagami. Targi są organizowane w formie stoisk wypełnionych różnego rodzaju sprzętem chroniącym zdrowie i życie, krótko mówiąc, nauką o tym, jak w pracy czuć się bezpiecznie.
Wiedza, a rzeczywistość…
Wracali z Płocka i na drodze między Zakroczymiem a Wyszogrodem samochody zaczęły zwalniać. Minęli te samochody, które stały i okazało się, iż na jezdni leżał człowiek cały we krwi. – Zatrzymaliśmy się i podbiegliśmy do rannego. Okazało się, iż mężczyzna ma prawie uciętą rękę i strasznie krwawi – relacjonuje Krzysztof Sadecki, który wraz z Krzysztofem Piórkowskim podczas płockich Targów BHP zostali uhonorowani dyplomami za swoją postawę i prawdopodobnie za uratowanie życia rannemu.
Pracownik Orlen Ochrony przyznaje, iż na miejscu wypadku były osoby, które próbowały zatrzymać krwawienie. – Mieliśmy stazę, [wyrób medyczny służący do tamowania masywnych krwotoków z kończyn – przyp. red] i mamy taki program szkoleniowy, który uczy, jak takie krwotoki zatrzymywać. Założyliśmy stazę wysoko, ciasno na ubranie, zatrzymaliśmy krwotok – tłumaczy. Rannego mężczyznę cały czas monitorowali, sprawdzali oddech i przytomność do przyjazdu karetki pogotowia ratunkowego. – Jak już karetka zaopiekowała się poszkodowanym, to my nie mieliśmy co robić – opowiada swoje doświadczenie.
Czy uważacie, iż takie spotkania jak dziś, czy szkolenia, które przechodzicie, są potrzebne? – zadaliśmy pytanie Krzysztofowi Sadeckiemu i Krzysztofowi Piórkowskiemu. – My prowadzimy takie szkolenia – przyznali.
Ludzie nie potrafią zatrzymywać krwotoków – stwierdzili panowie. – Cały cykl szkoleniowy pierwszej pomocy w Polsce odbywa się na zasadzie RKO i nagłego zatrzymania krążenia. Nikt nie pokazuje ludziom, jak tamować masywny krwotok i nikt nie daje im narzędzi. Oprócz tego, iż trzeba ludziom dać wiedzę, to trzeba dać im narzędzia – podkreśla ratownik z Orlen Ochrony. – Większość społeczeństwa, gdyby miało wiedzę, jak to robić, od razu by zadziałało. Ale jeżeli nie są doszkoleni, nie wiedzą, jak mają działać, nie mają też przy sobie sprzętu, a takie Targi to uświadamiają.
Ma pani apteczkę w samochodzie? Wie pani, co tam jest? – zadał nam pytanie Krzysztof Piórkowski. – Tam jest parę bandaży, jakieś opatrunki, plasterki i nożyczki. Jak nie mamy pojęcia, co mamy i gdzie to jest, to dobrymi chęciami nie wyleczymy, nie zatrzymamy krwotoku. Nie sprawimy, iż ktoś przeżyje – stwierdził z kolei Krzysztof Piórkowski, drugi z nagrodzonych ratowników.
Czy uważacie panowie, iż udzielnie pomocy poszkodowanym powinno się zaczynać od przedszkola? – dopytujemy. – Uważam, iż tak. Świadomość trzeba zacząć budować od małych dzieci i robić to cały czas – uważa ratownik. Czy macie świadomość tego, iż uratowaliście życie? – Nie podchodzimy do tego w ten sposób – zaznaczył Piórkowski. – Pomagając, po prostu kupujemy dla tych ludzi czas.
Warto to przemyśleć…
Także następnym razem, jak będziecie narzekać na 'behapowca’ i kolejne szkolenie, pomyślcie chwilę, czy na pewno pracodawca chce dla was źle? A może właśnie przyjrzeć się temu bliżej i zastanowić, czy nie ratuje właśnie waszego zdrowia, albo życia? A kara, którą otrzymujecie to jedna z form uświadomienia, iż każdy chce, abyście bezpiecznie wrócili do domów, do rodzin…
Dni Bezpieczeństwa Pracy i Ochrony Zdrowia w Grupie ORLEN w Płocku odbyły się 29 maja. W miasteczku BHP stanęło kilkadziesiąt stoisk. W wydarzeniu wzięło udział kilkuset pracowników koncernu.
Fot. Dziennik Płocki

3 godzin temu











