Złota jesień w gminie Wisznice. Ruszyły wielkie dyniowe żniwa

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
Gmina Wisznice jest rolniczym sercem dyniowego zagłębia. Na tutejszych polach huczą maszyny, a złociste owoce wreszcie trafiają do zbioru. Choć tegoroczny sezon stawiał przed rolnikami spore wyzwania, prognozy napawają optymizmem.Rozpoczął się zbiór dyń. Fot. Ł. PopielewiczPoczątek roku nie zwiastował łatwego sezonu. Mroźna, sucha zima oraz trudna wiosna mocno opóźniły start prac i wydłużyły okres wegetacyjny dyni. Mimo to, jak zauważa Łukasz Popielewicz, tegoroczne zbiory dyni w Polsce wcale nie są złe. Co ciekawe, anomalia pogodowe i fala letnich upałów rozłożyły się w Europie bardzo specyficznie.- Były drastyczne upały – koniec czerwca i początek lipca. Ta fala upałów zatrzymała się tak na granicy niemiecko-czeskiej i do nas nie dotarła. Fale upałów uderzyły w inne kraje, natomiast dynia u nas pokazała, iż potrafi sobie poradzić. Oczywiście na południu Europy czy u naszych sąsiadów wygląda to inaczej, ale polskie uprawy znowu się obroniły - wyjaśnia czołowy producent i przetwórca pestek dyni Łukasz Popielewicz. Choć w niektórych regionach Europy zbiory mogły ucierpieć przez ekstremalne temperatury i susze, polskie pola wypadają na tym tle bardzo stabilnie. Co więcej, jak podkreśla producent, w Polsce zbiory dyni startują zwykle nieco później niż w krajach południowych, gdzie wegetacja kończy się wcześniej. Polska czołowym eksporterem dyniPolska odgrywa coraz większą rolę na europejskiej mapie dyniowej. W tym roku nasz kraj zanotował potężny wzrost, zajmując drugie miejsce w Europie pod względem wielkości obsady. Statystyki zagraniczne pokazują skalę konkurencji i potęgę poszczególnych rynków. Austria pozostaje niekwestionowanym liderem z wynikiem ponad 40 000 hektarów upraw. - Austriacy rygorystycznie pilnują nadprodukcji i jakości, nie pozwalając na zalewanie rynku. Polska w tym roku wskoczyła na mocne drugie miejsce (szacunkowo ok. 18 500 – 20 000 hektarów obsady). Dla porównania: Rumunia i Ukraina mają łącznie ok. 4 800 hektarów, Węgry, Czechy, Niemcy i Słowacja łącznie ok. 13 800 hektarów - wylicza Łukasz Popielewicz.Polska zajmuje 2. miejsce w Europie pod względem ekportera pestek dyni do UE. Fot. Ł. PopielewiczAustriaccy producenci trzymają pieczę nad materiałem siewnym. - U nich nadprodukcja jest ściśle kontrolowana przez regulacje, dzięki czemu rynek nie jest sztucznie dławiony. W Polsce powierzchnie obsadzone dynią z roku na rok rosną, a polski rynek – co pokazują ostatnie 5 lat – stał się bardzo stabilny – zaznacza Popielewicz. Od surowca do eksportuGdy dynie zostają zebrane dzięki specjalistycznych kombajnów (takich jak nowoczesne maszyny zbierające), surowiec trafia do kompleksowego procesu czyszczenia i przetwórstwa. Najpierw następuje spychanie i wybieranie pestek, potem czyszczenie, suszenie na zaawansowanej linii technologicznej, a na samym końcu sortowanie optyczne i pestka prześwietlana jest przez rentgen. W ten sposób pozbywa się z niej ciała obcego: kamieni, plastiku czy szkła. Następnie produkt przechodzi badania mikrobiologiczne, sterylizację i dopiero wtedy trafia do hurtowych worków. Gotowy towar z zakładów Łukasza Popielewicza wędruje nie tylko do klientów w całej Unii Europejskiej, ale wysyłany jest w kontenerach na cały świat, m.in. na rynki wschodnie, do Azerbejdżanu, a choćby do Azji. Konkurencja na rynku? „Im więcej, tym lepiej!Gmina Wisznice zagłębiem dyniowymGmina Wisznice i sąsiednie okolice to prawdziwe zaglębie dyniowe. Tu na polach widać specjalne kombajny. fot. Ł. PopielewiczW gminie Wisznice jest ok. 2200 obsadzonych dynią hektarów. To stanowi aż 10 proc. krajowego obsadzenia. Na jakie plony liczą rolnicy w tym roku? - Ubiegły rok był absolutnie rekordowy pod względem plonowania. W tym roku notujemy pewien spadek w plonach, średnio szacujemy je w granicach 500 do 800–900 kg z hektara, zwłaszcza po trudniejszej i zimniejszej orce oraz opóźnionej wegetacji. Mimo to tegoroczne zbiory wcale nie są złe, dynia świetnie sobie poradziła i potrafiła obronić się w naszych warunkach - wyjaśnia producent pestek dyni. Dodaje, iż opórcz sąsiednich gmin, takich jak gmina Sosnówka czy Jabłoń, także w innych częściach woj. lubelskiego rolnicy coraz częściej stawiają na dynie. A tam są ziemie lepszej klasy i zbiory są większe. - o ile chodzi o tereny Hrubieszowa, to tamtejsi rolnicy zdecydowanie nadciągają statystyki i pokazują swoją siłę. Choć w innych regionach bywa różnie, to na Hrubieszowie bez trudu znajdziemy rolników, którzy osiągają świetne wyniki rzędu półtorej tony z hektara. Dzięki takim producentom te regionalne różnice się wyrównują, a ogólne statystyki mocno zyskują - podsumowuje Łukasz Popielewicz. Zbiory potrwają jeszcze przez najbliższy miesiąc.
Idź do oryginalnego materiału