Związkowcy krytycznie o konsolidacji szpitali. Plany połączeń okrojone?

4 godzin temu

„Mamy wielki żal do włodarzy” – powtarzali związkowcy podczas pierwszej oficjalnej konferencji prasowej, w której prezentowali argumenty mówiące o tym, iż konsolidacja opolskich szpitali z ich perspektywy nie ma racji bytu. Wielokrotnie podkreślali, iż strony listu intencyjnego z 17 lipca – Urząd Marszałkowski i Uniwersytet Opolski – nie przedstawiły dotąd koncepcji przedsięwzięcia, ani odpowiedzi na pytania związkowców zadane na piśmie.

Konsolidacja szpitali w Opolu z USK miałaby objąć trzy specjalistyczne placówki:

  • Opolskie Centrum Onkologii (przy ul. Katowickiej),
  • Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii (przy ul. Reymonta),
  • Szpital Specjalistyczny im. Świętej Jadwigi (przy ul. Wodociągowej).

Konsolidacja opolskich szpitali – związkowcy mają dość czekania

– Daliśmy sobie czas, ponad półtora miesiąca. Zawnioskowaliśmy o zwołanie nadzwyczajnej Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego i czekamy na wyznaczenie terminu – poinformował Marcin Laskowski, szef Regionalnej Sekcji Ochrony Zdrowia – Solidarność Opole.

Związkowcy zapowiedzieli, iż jeżeli władze regionu nie zaczną z nimi rozmawiać planują dużą manifestację w centrum Opola w poniedziałek 28 września.

– Gdy kończy się cierpliwość, zaczyna się rewolucja – wskazywał Laskowski. – My jednak nie chcemy wychodzić na ulicę, ale rozmawiać w Sali Plenarnej.

Argumentowali, iż jedyną aktywnością po stronie władz regionu było zwołane z dnia na dzień spotkanie marszałka Szymona Ogłazy z przedstawicielami związków, w dniu 27 lipca.

– Od tego czasu czekamy, ale nie próżnujemy. Odbyło się szereg konsultacji z personelem wszystkich załóg szpitalnych. Jednoznacznie stwierdzamy, iż wszystkie związki są pełne obaw. Pytań jest więcej niż odpowiedzi – mówił Marcin Laskowski.

Pytania bez odpowiedzi? „To też odpowiedź”

Związkowcy 11 sierpnia przekazali marszałkowi zestaw pytań, których przedmiotem jest możliwa konsolidacja opolskich szpitali. W tym zawarto prośbę m.in. o:

  • analizy ekonomiczne,
  • listę zagrożeń związanych z konsolidacją oraz płynnością udzielania świadczeń medycznych,
  • gwarancje zabezpieczenia interesów pracowniczych.

– Żadnego stanowiska urzędu nie otrzymaliśmy, choć termin przekroczono. Ale dla nas brak odpowiedzi, jest też odpowiedzią – wskazał Laskowski.

Podczas konferencji dowodzono, iż wszystkie trzy placówki przymierzane do konsolidacji z USK są w lepszej kondycji od największego szpitala w regionie.

– Każdy z tych trzech szpitali ma dobrą płynność finansową i dobrych menedżerów. I każdy boi się utraty autonomii, centralizacji branży zdrowia i marginalizacji pewnych decyzji, co może blokować ich rozwój – wyliczał.

„Rektor UO jest chemikiem, nie medykiem”

Zdaniem związkowców poważnym zagrożeniem jest fakt, iż po konsolidacji, włodarzem wszystkich instytucji będzie USK.

– Uniwersytet Opolski powołany jest przecież do zupełnie innych zadań. Rektor jest chemikiem, a nie medykiem – punktował. – Jak się ma do tego fakt, iż po konsolidacji powstanie duża korporacja, która byłaby największym świadczeniodawcą usług medycznych? – pytał retorycznie szef Regionalnej Sekcji Ochrony Zdrowia – Solidarność Opole.

Nie ominięto także problemów USK, które w środowisku medycznym mają być tajemnicą poliszynela.

– Nie mamy zastrzeżeń do bezpośredniego udzielania świadczeń medycznych w USK. Natomiast jest masa uwag do organizacji i zarządzania. Z naszego punktu widzenia, decyzyjność w USK jest rozmyta, panuje tam zarządzanie strachem i zła atmosfera. Podczas gdy pozostałe trzy szpitale są bardzo dobrze zarządzane. Dlatego też bronią się przed połączeniem rękami i nogami – argumentował Marcin Laskowski.

Dodał, iż połączenie wpłynie nie tylko na gorsze warunki pracy, ale też na morale i atmosferę pracy. – A to przełoży się na dobrostan pacjentów – uciął.

Konsolidacja opolskich szpitali – dla porodówki to krok wstecz? „Technicznie niemożliwe”

Dla przedstawicieli porodówki konsolidacja to cofnięcie się z kilku powodów. Pierwszym jest zmodernizowany system informatyczny, na który szpital zdobył 6 mln zł KPO.

– Pracujemy na dwóch zintegrowanych systemach informatycznych. Dzięki nim świadczenia z NFZ rozliczamy sprawnie i szybko. Z kolei w USK są dwa odrębne systemy. Jesteśmy w tej kwestii na znacznie wyższym poziomie – wskazywała Ewa Fortuna-Ptasiewicz, przewodnicząca Związku Zawodowego Administracji ze szpitala ginekologicznego.

I jak dodała, informatycy oszacowali, iż minimum rok potrwają same analizy, by te systemy w połączyć. -Technicznie konsolidacja tych szpitali jest po prostu niemożliwa. A jeżeli do niej dojdzie wrócimy do starego systemy i jeszcze musielibyśmy oddać te 6 mln zł – przekonywała.

To nie koniec. – Chcemy wnioskować o pieniądze na modernizację za ok. 20 mln zł. Projekt wymaga, by placówka była samorządowa. Połączenie nas wykluczy z konkursu i zablokuje remont. Na jakości warunków stracą pacjentki – dodała Ewa Fortuna-Ptasiewicz.

O tych wszystkich sprawach związkowcy mieli poinformować urzędników. – Po naszej radzie społecznej wysłaliśmy trzy potężne prezentacje do pani wicemarszałek Zuzanny Donath-Kasiury. Nie dostaliśmy odpowiedzi. Nie wiemy co będzie dalej – stwierdziła Ewa Fortuna-Ptasiewicz.

Możliwa konsolidacja opolskich szpitali. Onkologia w Opolu może stracić referencyjność?

Konsolidacja dla onkologii wiąże się przede wszystkim z utratą referencyjności, tzw. Solo 3. w tej chwili OCO jest jedynym ośrodkiem o najwyższym stopniu referencyjności w województwie opolskim (USK ma Solo 1 i musi konsultować procedury z OCO).

– Podpisanie umów dla radioterapii trwa ok. trzech miesięcy, jeżeli więc autonomia szpitala się zmieni, stracimy w tej chwili podpisane umowy. A pacjenci przestaną być naświetlani. Trzy miesiące w onkologii to bardzo dużo – podkreślała Joanna Paluch z Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego „Konfederacja Pracy”, które działa przy OCO w Opolu.

Wskazała, iż pacjenci mogą utknąć w długich kolejkach, jeżeli będą leczeni w połączeniu z USK. – Jaki jest sens łączenia kilku szpitali rozrzuconych po całym mieście i zrobić jedną administrację? To nie ma żadnego sensu – mówiła.

– Musimy walczyć o własną onkologię. Nasi pacjenci mogą mieć problem z uzyskaniem świadczeń, jak tomografy. Jest ryzyko redukcji łóżek, oddziałów. Nasza specyfika służy pacjentów, dlatego, iż jesteśmy mali. Boimy się również utraty dorobku naukowo-szkoleniowego. Nasz szpital prowadzi konferencje międzynarodowe, a to będzie rozdzielone między inne szpitale. Robimy też operacje z udziałem robota. Być może stracimy, to co mamy – dywagowała Joanna Paluch.

Jakie dalsze plany mają związkowcy?

Związkowcy podsumowując stwierdzili, iż nie widzą żadnych plusów z proponowanej konsolidacji. Wskazywali, iż z podobnych pomysłów wycofują się inne miasta, np. Olsztyn, który w lipcu w roku 2025 roku po podpisaniu listu intencyjnego, zawiesił projekt po szerokim sporze.

Marcin Lasowski zapowiedział, iż jako przedstawiciele związków zawodowych i pracowników szpitali z Opola, będą obecni na sejmiku wojewódzkim – we wtorek 8 września.

Natomiast dzień później, 9 września, wygłoszą stanowisko podczas Rady Społecznej na OCO. A 10 września planowane jest spotkanie zespołu ds. ochrony zdrowia przy Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego.

Dodajmy, iż decyzje odnośnie uchwały intencjonalnej o przekazanie majątku do Uniwersytetu Opolskiego. mają zapaść najpóźniej podczas październikowego sejmiku wojewódzkim.

Konsolidacja opolskich szpitali? Wicemarszałkini odpiera zarzuty

Zuzanna Donath-Kasiura w rozmowie z „O!Polską” odparła zarzuty związkowców. Przyznała, iż Urząd Marszałkowski został zalany pismami i pytaniami w temacie możliwej konsolidacji.

– Listy wysyłają m.in. pojedyncze organizacje, ale uaktywniła się także choćby „Solidarność”, której nie ma w Klinicznym Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii – przyznaje wicemarszałkini.

Tłumaczy, iż odpowiedzi są przygotowywane w Departamencie Zdrowia i Polityki Społecznej. Ale już teraz sygnalizuje, iż na część zapytań odpowiedź nie powstanie.

– Dlatego, iż ja również nie dysponuję materiałami ze spotkań roboczych. A to na ich podstawie będą przygotowywane konkretne rekomendacje – zapewniła. – Trudno w procesie analiz, rozmów odpowiadać na każde pytanie – odpiera.

Odniosła się m.in. do zarzutów do braku spotkań ze związkami. – To nieprawda. Po podpisaniu listu intencyjnego byłam we wszystkich szpitalach. Byli tam również przedstawiciele związków, pan marszałek również odbył spotkanie. Kolejne wkrótce.

Zuzanna Donath-Kasiura przypomniała, iż w tej chwili urząd pracuje wyłącznie nad połączeniem porodówki z USK. – Mówił o tym wyraźnie marszałek i ja podczas spotkania z dyrektorami placówek. Nie rozumiem, dlaczego szpital przy Wodociągowej i onkologia tak bardzo protestują. Temat ich nie dotyczy.

Wskazała, iż obecna koncepcja połączenia rozgrywa się na poziomie ministerialnym. – Ministerstwo Zdrowia planuje nieco inną rolę samorządów województw w systemie szpitalnictwa. Analizy pozostałych dwóch szpitali wstrzymujemy w ogóle – powiedziała.

Dlaczego warto połączyć porodówkę z USK?

Wicemarszałkini odpiera zarzut o niemożliwych do połączenia systemów informatycznych obu placówek.

– USK w tej chwili pracuje nad wdrożeniem takiego samego sytemu, jaki działa „Klinicznym Centrum” od dziesięciu lat – poinformowała Zuzanna Donath-Kasiura.

Wskazała, iż połączenie szpitali umożliwi lepsze zaopiekowanie pacjentem wielochorobowym. – Nie odwrócimy trendów i musimy myśleć o przyszłości. Rozumiem, iż zmuszamy trochę ludzi do wyjścia ze strefy komfortu, myślenia innymi kategoriami. Nikt nie powiedział jednak, iż w momencie połączenia wszystko musi być zespolone – zastrzegła.

Zuzanna Donath-Kasiura zapewniła, iż Urząd Marszałkowski jest zdeterminowany do konsolidacji, a obowiązkiem zarządu województwa jest myślenie o przyszłości.

– Mamy mały cel albo wielki cel. My musimy podejmować odważne decyzje, nie odwrócimy rozwoju cywilizacyjnego, a pacjentów wielochorobowych przybywa – tłumaczyła. – Straciliśmy już mnóstwo pieniędzy na inwestycje, dlatego, iż mieliśmy oddzielnie funkcjonujące szpitale. Trzeba zrobić wszystko by otrzymać pieniądze na Centrum Pediatrii i SOR dziecięcy. A połączenie tych dwóch szpitali może nam to umożliwić – skwitowała.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału