W Katowicach Wisła Płock przegrała drugi mecz w tym sezonie. Dorobek Nafciarzy na ten moment to 4 punkty - zwycięstwo, remis i dwie porażki. Podopieczni Adama Majewskiego pauzowali, bo Lech Poznań zdecydował się przełożyć spotkanie w Płocku. Nafciarze rozgrają to spotkanie prawdopodobnie w grudniu.
O ile porażka w Krakowie była dość dobrze przyjęta, bo goście grali bardzo ofensywnie, zwłaszcza w drugiej połowie, ale zabrakło kropki nad "i". Porażka 0:5 w Katowicach pozostawiła jednak zupełnie inne odczucia. Adam Majewski tłumaczył, iż mecz do pewnego momentu układał się dobrze, to Wisła dominowała przy Nowej Bukowej.
- Wynik mówi sam za siebie. Co bym nie powiedział, przy takim rezultacie nikt nie jest zadowolony. Taki jest fakt. Straciliśmy dużo goli w bardzo prosty sposób. Szkoda, bo rozpoczęliśmy spotkanie bardzo dobrze, kontrolowaliśmy mecz do momentu 1:0. Mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Myślę, iż tu jest nasz problem - wrażenie dobre na początku, efekt mizerny. Cały czas musimy pracować nad skutecznością, bo to nie tylko w meczu z GKS-em Katowice, ale również z Wisłą Kraków, Widzewem Łódź. Stwarzamy sytuacje, ale w przeciwieństwie do nas przeciwnik oddaje pierwszy celny strzał, w samo okienko, i wszystko się zmienia. Szkoda, iż wynik był w takich rozmiarach, bo na aż taki nie zasłużyliśmy. Statystyki nie grają, ale oddaliśmy ponad 20 strzałów, mieliśmy 11 rzutów rożnych. Musimy to przełożyć na efekt, a tego efektu nie było. Przeciwnik nas wypunktował, GKS to drużyna z wieloma solidnymi zawodnikami, dlatego skończyło się jak skończyło. Proste błędy, niepotrzebne bramki, zwłaszcza na 0:4, 0:5 - mówił trener.
Adam Majewski zapewniał, iż w każdym zawodniku jest sportowa złość. W Katowicach drużyna musiała sobie radzić bez kilku ważnych zawodników. Do końca roku zabraknie Daniego Pacheco, ale oprócz Hiszpana tydzień temu brakowało też choćby Olafa Kobackiego czy Juricy Prsira. Trener wskazywał, iż sytuacja kadrowa się poprawia, choć na pewno wszyscy nieobecni jeszcze nie wrócą. Na pewno w treningu jest Afonso Silva, który w Katowicach zszedł z powodu skurczów, a także Deni Jurić. Australijczyk w Płocku nie może ustabilizować formy przez problemy zdrowotne. Teraz być może dostanie szansę, bo w Katowicach blado wypadł Said Hamulić.
Trener podkreśla, iż zespół musi poprawić skuteczność.
Do Płocka przyjeżdża Korona Kielce - zespół, który pod rządami Łukasza Maciejczyka ma duże ambicje, prawdopodobnie sięgające walki o mistrzostwo Polski. I jest to poparte ruchami kadrowymi, latem do Kielc trafił Patrik Hellebrand za 1,6 mln euro. Co prawda Korona Kielce nie ma szczęścia w Płocku, ostatni raz wygrała przy Łukasiewicza 34 w maju 2020 roku.
Podopieczni Jacka Zielińskiego też nie mogą być w pełni zadowoleni z początku sezonu. Koroniarze mają tylko jeden punkt więcej od Wisły, więc i w Kielcach liczą na zwycięstwo.
Mecz Wisła Płock - Korona Kielce odbędzie się w piątek 28 sierpnia o godz. 18:00.








![Nie minęła choćby minuta! Koszmar Rakowa Częstochowa [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a90727ec37c28_62624225.jpg)







