AZS rozłożył Anilanę na łopatki [GALERIA ZDJĘĆ]

slowopodlasia.pl 2 godzin temu
AZS AWF Biała Podlaska – Grot Blachy Pruszyński Anilana Łódź 33:23 (16:12)AZS AWF: Adamiuk, Kwiatkowski, Solnica – Antoniak 8, Tarasiuk 8, Chrpyha 5, Błaszczak 3, Szendzielorz 3, Wierzbicki 3, Grzenkowicz 1, Lewandowski 1, Rutkowski 1, Burzyński, Lewalski, Trela. Kary: 12 min. (Szendzielorz, Lewalski po 4 min, Antoniak i Błaszczak po 2)Anilana: Nykytiuk, Sikora – Pinda 9, Kamiński 4, Kucharski 2, Orłowski 2, Pawlak 2, Jakubiec 1, Krajewski 1, Trzeciak 1, T. Wawrzyniak 1, D. Wawrzyniak, Winiarski. Kary: 12 min (Jakubiec – 6 min, Orłowski, Pawlak, Trzecia po 2)Bialski AZS do sobotniej potyczki z Grot Blachy Pruszyński Anilaną Łódź przystąpił bez kontuzjowanych: Patryka Książki, Bartosza Andrzejewskiego i Dawida Pytlaka. Zabrakło również Juliana Reszczyńskiego.Od początku meczu AZS ruszył do frontalnego ataku. W obronie zawodnicy uwijali się jak w „ukropie”, a gdy jakaś piłka poleciała w kierunku bramki, dopadał do niej Wiktor Kwiatkowski. Co najważniejsze, w ofensywie białczanie grali prawie bezbłędnie, głównie za sprawą świetnie dysponowanego Jakuba Tarasiuka. Stąd po ośmiu minutach gry było 5:1. Goście otrząsnęli się po tym „laniu” i choćby w 17. minucie, po bramce z karnego ich najlepszego strzelca, Aleksandra Pindy, zbliżyli się na dwie bramki – 6:8. AZS ponownie przejął inicjatywę i zakończył pierwszą połowę prowadzeniem 16:12.Drugą część białczanie zaczęli jeszcze lepiej niż pierwszą. W 39. minucie meczu prowadzili 23:13. Później AZS pogubił się – w ciągu czterech minut gry stracił trzy bramki z rzędu, nie zdobywając żadnej. W 50. minucie, po bramce Bartosza Pawlaka, goście zmniejszyli stratę do sześciu bramek – 20:26. Jednak akademicy kontrolowali wydarzenia na parkiecie. W 57. minucie i 53 sekundzie było 30:23 dla AZS, wtedy trener Łukasz Kandora wziął czas. Przypomniał swoim podopiecznym, iż wygrana jest już pewna, ale trzeba poprawić bezpośredni bilans z Anilaną (w I rundzie AZS w Łodzi przegrał 21:29). Akademicy „dokręcili śrubę” – zdobyli trzy bramki, nie tracąc żadnej, i wygrali 33:23. Nie tylko inkasując komplet punktów, ale również przechylając bezpośredni bilans na swoją korzyść.Taki AZS chciałoby się oglądać jak najczęściej – mocno w obronie, świetnie w bramce i przede wszystkim skutecznie w ataku, z małą liczbą błędów własnych. Za tydzień AZS zagra derby województwa lubelskiego w Zamościu z Padwą. W poprzedniej rundzie w Białej wygrała Padwa, więc jest okazja, by się zrewanżować.Wiktor Kwiatkowski, bramkarz AZS AWF Biała Podlaska:– Na szczęście udało się wygrać większą ilością bramek niż przegraliśmy w poprzedniej rundzie w Łodzi, dzięki czemu bardzo dobrze otwieramy nowy rok. Niedługo dowiem się, jakie mam statystyki z dzisiejszego meczu. Na pewno będą wysokie. Moja dobra gra to zasługa dobrej gry w obronie kolegów i pracy wszystkich bramkarzy AZS: Łukasza i Jakuba pod wodzą naszego trenera Marka Kubiszewskiego.Łukasz Kandora, trener AZS AWF Biała Podlaska:– Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, tym bardziej iż wygraliśmy większą ilością bramek niż przegraliśmy w Łodzi. W końcówce wziąłem czas, by uczulić chłopaków, iż musimy jeszcze dopilnować wyniku. Cały czas brakuje mi kontuzjowanych zawodników. Niebawem powinni się pojawić na parkiecie – myślę, iż to kwestia góra miesiąca. Jednak ze zdrowiem trzeba uważać, więc biorę to za optymistyczne rozwiązanie. Póki co ci, którzy są zdolni do gry, grają i co najważniejsze – idzie im dobrze. W przerwie dużo pracowaliśmy nad mentalnym podejściem. Układaliśmy naszym młodym zawodnikom w głowach, by nie rozpamiętywali tego, co było złe, a szli do przodu – i to dzisiaj było widać. Za tydzień derby z Padwą. W Zamościu gra się ciężko, ale my jedziemy się zrewanżować za porażkę z I rundy w Białej. Jakub Tarasiuk, rozgrywający AZS AWF Biała Podlaska:– Myślę, iż był to jeden z moich lepszych meczów. Uważam jednak, iż stać mnie na więcej i mam nadzieję, iż niedługo to pokażę. Cały styczeń trenowaliśmy bardzo ciężko. Dużym wzmocnieniem jest Dominik Antoniak. Dlatego nasza gra jest coraz lepsza. Czekamy na powrót kontuzjowanych chłopaków – z nimi powinno być jeszcze lepiej. W Zamościu powalczymy o wygraną.
Idź do oryginalnego materiału