Przyjezdni zaczęli mecz od mocnego akcentu, ponieważ po blisko trzech minutach mieli szansę na pierwszego gola. Paweł Tomczyk wykorzystał zamieszanie w obronie gospodarzy i oddał strzał, jednak piłka minęła bramkę. Zespół z Krakowa gwałtownie został ustawiony do pionu, mobilizując się do odpierania rywali i szukając swoich szans na prowadzenie. Trudno im jednak było sprostać rywalom, jak również czujnemu w bramce Adamowi Wilkowi. Tomczyk przez cały czas wywierał presję, jednak futbolówka "nie chciała wpaść", ale wynik zmienił się w 25. minucie, chociaż częściowo winni takiemu obrotowi spraw byli sami gospodarze. Jakub Kowalski wybił piłkę, która odbiła się od Krystiana Okoniewskiego doskakującego do bramki przeciwnika i finalnie trafiła do siatki. Rezerwy "Białej Gwiazdy" zwiększyły tempo, chcąc doprowadzić przynajmniej do remisu, ale nie byli w stanie przebić się przez defensywę Chełmianki, która schodziła na przerwę z
prowadzeniem.Druga połowa mogła rozpocząć się dobrze dla gospodarzy, kiedy w polu karnym przyjezdnych znalazł się Patryk Małecki, jednak jego zapędy powstrzymał w ostatniej chwili Maksymilian Cichocki. Chwilę później odwet próbował wziąć Piotr Cichocki, jednak jego strzał wybronił stojący w bramce Jakub Kowalski. Ten sam zawodnik Chełmianki nie powiedział w ten sposób ostatniego słowa, nadrabiając w 67. minucie celnym strzał z narożnika pola karnego. Biało-zieloni dowieźli prowadzenie do końca meczu, grając rozsądnie i z uwagę, nie pozwalając Krakowianom na przejęcie inicjatywy, a tym samym potwierdzając, iż nie bez powodu piastują miejsce lidera swojej grupy.- To nie był łatwy mecz, szczególnie w pierwszej połowie, bo nie mogliśmy złapać pełnej kontroli. Było dość dużo faz przejściowych i nieoczywistych momentów. Druga połowa to już zdecydowanie większa płynność, wyjście na dwubramkowe prowadzenie i solidna gra - podsumowuje trener Ireneusz Pietrzykowski.