Po mistrzostwach Polski w Białymstoku Liwia Włoszczyk zakończyła sezon letni. – Taką decyzję podjęłam po konsultacjach z trenerem Sławomirem Muratem. Pojawiły się problemny ze ścięgnem Achillesa. Myślę, iż nie jest to nic poważnego. To skutek przeciążenia trudami sezonu – licznymi startami i mocnymi treningami. Pora na odpoczynek – wyjaśnia Liwia Włoszczyk.Płotkarka Agrosu Zamość szykuje się na zasłużony wakacyjny wypoczynek. – Po ciężkim sezonie nastał okres tzw. roztrenowania. Treningi mam lekkie, istotny jest odpoczynek. Trochę biegam w lesie, by nałapać jak najwięcej tlenu. Chodzę na wizyty do fizjoterapeuty. Treningi na pełnych obrotach w ramach przygotowań do sezonu halowego rozpocznę w październiku. Myślę już o wakacjach. Wybieram się najpierw na La Palma, a następnie – nad polskie morze. Myślę, iż zasłużyłam na takie wakacje – mówi Liwia Wł
oszczyk.Finał sezonu letniego dla sportsmenki Agrosu Zamość nastąpił na stadionie „Zwierzyniec” w Białymstoku. Tam w mistrzostwach Polski zawodniczka uzyskała dziesiąty wynik eliminacji w biegu na 100 m przez płotki. Konkurencję ukończyła w czasie 13.59. – Gdy sportowiec szykuje formę na konkretną imprezę, to zwykle dwa tygodnie później jego forma spada. Organizm naturalnie obniża swoją dyspozycję. Tak też się stało w moim przypadku. Najważniejsze w okresie były dla mnie młodzieżowe mistrzostwa Polski w Krakowie. Gdyby mistrzostwa seniorów w Białymstoku rozgrywane były tydzień później, a nie dwa, to pewnie uzyskałabym znacznie lepszy wynik. Zresztą, liczyłam na szybszy bieg. Wydawało mi się, iż przez cały czas jestem w gazie. Niestety, tuż przed wyjazdem do Białegostoku nogi zaczęły mi „siadać”. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej odczuwałam skutki przemęczenia. Coraz bardziej bolał mnie „achilles”. Pojawiły się też bóle mięśniowe. Dokuczały mi mięśnie „dwójki”. Przed samym biegiem w Białymstoku próbowałam się pozytywnie nakręcać. Miałam nadzieję, iż wejdę do finału. Ból mi na to jednak nie pozwolił. Dziesiąte miejsce w Polsce wśród seniorek nie uważam za złe, ale ja celowałam znacznie wyżej, bo wiedziałam na co mnie stać – opowiada Liwia Włoszczyk.Z trenerem Sławomirem Muratem była zawodniczka Wisły Puławy, a od dwóch sezonów reprezentantka Agrosu Zamość, współpracuje od 2022 r.W tej najważniejszej w tym sezonie imprezie, rozegranej na stadionie Akademii Kultury Fizycznej im. Bronisława Czecha w Krakowie, płotkarka zamojskiego klubu zdobyła dwa medale. Ten pierwszy – w kolorze brązowym. W finale biegu na 100 m przez płotki pobiegła w czasie nowego rekordu życiowego – 13.28. Szybsze okazały się Natalia Szczęsna z RLTL GGG Radom i Zuzanna Gozdera z AZS UMCS Lublin. Ta pierwsza wynikiem 12.97 wyrównała swój najlepszy czas w sezonie. Druga rezultatem 13.18 poprawiła swoją „życiówkę”. W konkurencji startowało czternaście najlepszych w Polsce zawodniczek w wieku do 23 lat. W jednym z dwóch biegów eliminacyjnych Liwia Włoszczyk zajęła drugie miejsce. Uzyskała trzeci czas kwalifikacji – 13.62. Szybciej w biegu eliminacyjnym numer jeden pobiegła Natalia Szczęsna (13.12). – Eliminacje potraktowałam dosyć luźno. Tydzień wcześniej podczas zawodów młodzieżowych w Warszawie w kwalifikacjach uzyskałam bardzo dobry wynik 13.47. W finale – pewnie głównie z powodu dużego wiatru, ale też ze względu na mocny bieg kwalifikacyjny – wypadłam dużo słabiej. W Krakowie nie wyzbyłam się całej energii w eliminacjach. Pobiegłam tak, żeby awansować i zachować jak najwięcej sił na finał. Wynik w finale 13.28 ucieszył mnie. Skakałam ze szczęścia, gdy na tablicy wyników zobaczyłam nową „życiówkę”. Uważam, iż pobiegłam bardzo dobrze. Nie zahaczyłam o żaden płotek. Miesiąc wcześniej, podczas mistrzostw krajowego zrzeszenia LZS uderzyłam w trzy ostatnie płotki. Muszę jednak coś wyznać. Miałam nadzieję, iż mój najlepszy rezultat w okresie będzie jeszcze lepszy. Celowałam w czas lepszy o osiem setnych sekundy, żeby uzyskać klasę mistrzowską międzynarodową. Muszę zadowolić się klasą mistrzowską. Osiągnęłam w tym roku dużą szybkość w biegu płaskim, ale nie mogłam tego przełożyć na płotki. Mam nadzieję, iż ten sezon okaże się przejściowy. Że w następnym pójdzie mi znacznie lepiej – wzdycha
sportsmenka.Liwia Włoszczyk z Krakowa przywiozła jeszcze srebrny medal, wywalczony wraz z klubową sztafetą w biegu rozstawnym na dystansie 4 razy 100 m. Agros długo czekał na ten sukces. Od kilku sezonów zawsze coś stawało na przeszkodzie. W końcu wymarzony i długo wyczekiwany cel prezesa Konrada Firka i trenera Andrzeja Gdańskiego osiągnął nowy skład zamojskiego zespołu – Liwia Włoszczyk, Martyna Seń, pozyskana na początku tego roku z AZS Łódź Małgorzata Lubiatowska oraz Anna Bibik. Zamojska ekipa sprinterek uzyskała czas 46.74. Po złoty medal sięgnęły zawodniczki, które startowały pod szyldem AZS UMCS Lublin, a w poprzednim sezonie reprezentowały Tomasovię Tomaszów Lubelski – Joanna Fus, Wiktoria Gajosz, Oliwia Chrześcijanek i Małgorzata Pojęta. Mistrzynie pobiegły w czasie 45.38. W konkurencji startowało dziesięć sztafet. Agros wygrał serię pierwszą, a zespół z Lublina – drugą. – Start w sztafecie – to było fajne przeżycie. Dzień wcześniej wywalczyłam brązowy medal indywidualnie. Gdy tego dnia wieczorem leżałam na łóżku, to westchnęłam: „Boże, daj nam jutro medal w sztafecie”. Zależało mi na tym zwłaszcza dlatego, bo Ania Bibik kilka lat biegała w sztafecie, a nie mogła się doczekać medalu. Gdy wyszłam na bieżnię, to już nie myślałam o medalu. Skupiłam się na tym, by jak najlepiej pobiec i bezbłędnie przekazać pałeczkę Martynce Seń – mówi Liwia Wł
oszczyk.Sportsmenka pochodząca z Żerkowa (gm. Jarocin, woj. wielkopolskie) biegała już w sztafecie zamojskiego klubu. Startowała w tej konkurencji podczas ubiegłorocznych mistrzostw Polski w Bydgoszczy i młodzieżowych mistrzostw Polski U23 w Krakowie. W Krakowie kończyła konkurencję. Na wcześniejszych odcinkach biegły Aleksandra Beńko, Anna Bibik i Martyna Seń. Efektem współpracy było szóste miejsce z czasem 49.15. W Bydgoszczy otwierała bieg. Na kolejnych zmianach biegły Monika Romaszko, Anna Bibik i Izabela Jastrząb. – Odpowiada mi start na pierwszej zmianie. Cztery lata temu podczas mistrzostw Polski juniorów U20 w Radomiu biegłam pierwsza w sztafecie „krótkiej” w zespole Wisły Puławy. Wpólnie z Wiktorią Oko, Zuzanną Gozderą i Alicją Sielską wywalczyłyśmy złoty medal – wspomina Liwia Wł
oszczyk.Podczas tegorocznych młodzieżowych mistrzostw Polski U23 zespół Agrosu startował w pierwszej serii, w gronie zespołów teoretycznie słabszych. I właśnie z tej pozycji zawodniczki zamojskiego klubu pobiegły po srebro. – Trafiłyśmy do tej gorszej serii, w której nie było mocniejszych sztafet. Bieg był szarpany. To my nadawałyśmy ton rywalizacji. Ponieważ nie naciskały nas szybsze ekipy, to mogłyśmy bez presji i niepotrzebnego stresu, ze spokojem przekazywać sobie pałeczkę. Musiałyśmy jednak po zakończeniu biegu wyczekiwać na wyniki drugiego biegu, na który nie miałyśmy już żadnego wpływu. A to już było stresujące. Ucieszył mnie ten srebrny medal. Na złoto choćby nie mogłyśmy liczyć. Mistrzynie sztafety z Lublina były poza zasięgiem konkurencji – mówi Liwia Wł
oszczyk.Sukces zespołu z Zamościa jest tym większy, iż zawodniczki nie miały możliwości zgrania się i wytrenowania zmian. Sprinterki pochodzą z różnych stron Polski, więc zwykle trenują z zdala od siebie. – Trochę potrenowałyśmy razem przed mistrzostwami zrzeszenia LZS w Zamościu. W tych zawodach skład sztafety był jednak nieco inny. Zamiast mnie na pierwszej zmianie pobiegła Oliwia Leleń. Tak zadecydowali klubowi trenerzy, by inne dziewczyny też mogły zdobyć medal. Przed mistrzostwami w Krakowie wspólnie z Martynką Seń ćwiczyłyśmy zmianę podczas obozu szkoleniowego w Puławach. Myślę, iż dobrze to wypracowałyśmy, choć rzeczywiście czasu w zgranie się było bardzo mało. Najważniejsze było to, iż bardzo się polubiłyśmy, więc między nami panowała świetna atmosfera. Dziewczęta bardzo dobrze mnie przyjęły, gdy przeszłam do klubu z Zamościa. To naprawdę wspaniałe, kochane dziewczyny – mówi Liwia Wł
oszczyk.Liwia Włoszczyk z „najlepszą na świecie fizjoterapeutką” – mamą Anną WłoszczykW rozgrywanych w czerwcu na stadionie OSiR w Zamościu mistrzostwach krajowego zrzeszenia LZS Liwia Włoszczyk zdobyła dwa medale w kategorii wiekowej do 23 lat – złoty w biegu na 200 m (czas 25.44) i srebrny w biegu na 100 m przez płotki U23 (czas 13.91). – To były dla mnie udane, ale też trudne zawody. Pogoda w Zamościu nie dopisywała. Ze względu na niską temperaturę powietrza, ciężko było się dogrzać. Padał deszcz. Do tego pistolet nie wystrzelił, a to wybiło mnie trochę z rytmu – wspomina zawodniczka
Agrosu.Sezon był dla Liwii Włoszczyk naprawdę wyczerpujący. Uczestniczyła także w mityngu kwalifikacyjnym LOZLA w Lublinie, Akademickich Mistrzostwach Polski w Lublinie, mityngu w
Gorzowie Wielkopolskim, zawodach Lublin Athletics Cup 2026, rozgrywanych w ramach Memoriału Honorata Wiśniewskiego i Andrzeja Kleczka oraz w dwóch mityngach w Warszawie. – Nie jestem w pełni zadowolona z tego sezonu, choć nie mam też prawa narzekać. Nie pokazałam tego, co chciałam, ale zdobyłam medale młodzieżowych mistrzostw Polski. Start w Akademickich Mistrzostwach Polski bardzo dobrze mnie nastroił na ten sezon, ale też wzbudził większe oczekiwania. Dotąd na płotkach w pierwszym starcie w okresie uzyskiwałam słabszy czas, powyżej czternastu sekund. Teraz zaczęłam starty od wyniku 13.79, a więc znacząco „złamałam” tę barierę czternastu sekund. To napawało mnie dużym optymizmem. Niestety, nie mogłam się rozpędzić na płotkach do tego czasu, na jaki liczyłam. Ciągle czegoś brakowało. Dobrze, iż idealnie wstrzeliłam się z formą na młodzieżowe mistrzostwa Polski – mówi Liwia Wł
oszczyk.Tydzień po młodzieżowych mistrzostwach Polski w Krakowie Liwia Włoszczyk obroniła pracę licencjacką na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Sportsmenka kształciła się na kierunku bezpieczeństwo narodowe. – Napisałam pracę o przestępczości wśród nieletnich. Dobrze mi poszła obrona. Dostałam piątkę – cieszy się Liwia Wł
oszczyk.SPRAWDŹ TEŻ: