Okazuje się, iż w Kutnie - mieście nowoczesnym, dynamicznym i otwartym na inwestorów - rynek pracy może szokować. O dramatycznych doświadczeniach swojej rodziny i własnych oraz o wieloletniej walce o godność opowiedziała nam mieszkanka Kutna - Aneta.
,,Szef wezwał ochronę, a dokumenty zniszczono"
Dla osób słyszących złożenie aplikacji do pracy to nieodłączna część życia, która nie powinna sprawiać problemów większych niż te związane z czekaniem na odpowiedź pracodawcy. Jednak dla osoby Głuchej w Kutnie to wejście na pole minowe.
- Mój brat miał bardzo przykre doświadczenia z dwiema firmami w Kutnie - relacjonuje nasza rozmówczyni. - W jednej z nich został bardzo źle potraktowany. Szef wezwał ochronę, aby wyrzucić mojego brata z firmy tylko dlatego, iż chciał zostawić swoje CV i próbował lepiej się porozumieć. Niestety jego dokumenty zostały zniszczone. To była naprawdę bardzo smutna i przykra sytuacja.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/rynek-pracy-w-kutnie-to-zart-mieszkancy-mowia-wprost-tu-nie-ma-perspektyw/OMiTJpCj11RD85TUeiyPTo jednak nie był jedyny przypadek. Mąż kobiety również odbił się od ściany uprzedzeń. Dowiedziawszy się o wolnym etacie, pojechał na miejsce wcześnie rano, chcąc pokazać zaangażowanie.
- Gdy pracodawca dowiedział się, iż mąż ma orzeczenie i jest osobą Głuchą, od razu odmówił. Mój mąż był w szoku.
Ciąża, bezrobocie i sprzątanie toalet jako jedyna perspektywa
Doświadczenia samej autorki tych słów pokazują, iż system dyskryminacji ma wiele warstw. Jako niesłysząca kobieta doświadczyła podwójnego wykluczenia.
- Kiedyś nie przedłużono mi umowy, gdy byłam w ciąży - opowiada. - Po zakończeniu zasiłku macierzyńskiego zostałam bez pracy. Otrzymywałam zasiłek z PUP tylko przez pół roku. Przez około 6 lat wychowywałam dwójkę dzieci, ale cały czas próbowałam znaleźć pracę w Kutnie. Szukałam naprawdę wszędzie, choćby jako sprzątaczka.
Jak sama mówi, gdy w końcu pojawiła się nadzieja na dostanie pracy w sąsiedniej Łęczycy, poczuła wielką ulgę. Jednak nie na długo, bo niestety scenariusz i tam się powtórzył. Powód? Problemy z komunikacją.
- Zdarzały się też sytuacje, iż osobom Głuchym proponowano wyłącznie pracę nocną albo sprzątanie toalet, jakbyśmy nie byli zdolni do innych stanowisk. To było dla mnie bardzo przykre i szokujące. Dlaczego osoby Głuche są tak traktowane? Przecież również potrafimy pracować, uczyć się, rozwijać i normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak inni. Największą barierą często nie jest brak słuchu, ale brak otwartości i zrozumienia ze strony innych ludzi - komentuje z żalem kutnianka.
,,Tak'', ale nie dla tych, co nie słyszą
Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na cynizm niektórych pracodawców poszukujących pracowników z orzeczeniem o niepełnosprawności. Firmy chętnie korzystają z dofinansowań, ale stawiają twarde granice.
- Niestety zdarzają się też sytuacje, iż oferty pracy są kierowane do osób z niepełnosprawnościami, ale gdy kilka osób Głuchych zgłasza się i składa CV, pracodawcy po dowiedzeniu się o wadzie słuchu odmawiają zatrudnienia. W efekcie przyjmowane są osoby słyszące z inną niepełnosprawnością- tłumaczy kobieta.
W ten sposób osoby Głuche stają się „niepełnosprawnymi gorszej kategorii” niewygodnymi dla systemu, który woli papierową integrację od tej rzeczywistej.
Jakie są statystyki?
Aneta w rozmowie przekazuje nam cenne informacje, iż nawet 70–80% osób Głuchych i niedosłyszących w Polsce ma poważne trudności ze znalezieniem pracy lub pozostaje trwale bez zatrudnienia.
Co ważne, dokładnych, państwowych liczb jednak nie ma, a podane liczby można tylko szacować. Państwo polskie przez cały czas nie prowadzi szczegółowych statystyk dotyczących tego środowiska.
Bariery komunikacyjne, brak tłumaczy Polskiego Języka Migowego (PJM), krzywdzące stereotypy oraz paraliżujący strach pracodawców przed nieznanym to główne grzechy polskiego rynku pracy.
Problem leży nie w braku umiejętności osób Głuchych, ale w braku edukacji i chęci porozumienia ze strony słyszącej większości.

2 godzin temu












