Dominacja przyjezdnych w pierwszej połowiePoczątek meczu należał do Chełmianki, która od początku szukała okazji do szybkiego wyjścia na prowadzenie. Dwa rzuty rożne próbowali do tego wykorzystać Radosław Adamski i Bartłomiej Korbecki, a zmiana na tablicy wyników pojawiła się już w 4. minucie. Pod bramką gospodarzy stworzył się chaos, w którym swoją szansę odnalazł Hubert Krawczun, uderzył piłkę w kierunku siatki Sokoła, a ta przemknęła do niej pod nogami Kacpra Piechoty, który rzucił się w przeciwnym kierunku. Po pierwszym golu Chełmianka nie zwalniała tempa, bo już siódmej minucie zabrakło odrobiny dokładności, aby drugą bramkę zdobył Szymon Grączewski. Drużynie gospodarzy pozostało szukanie okazji w kontratakach, ale pojedyncze szarże z futbolówką kończyły się niecelnymi strzałami lub zderzeniem z defensywą przyjezdnych. Wysoki pressing biało-zielonych przynosił dla nich pozytywne skutki, ponieważ bardzo często gościli w okolicach pola karnego Sokoła. W drugim kwadransie strzały oddawali ponownie Korbecki i Krawczun, ale gospodarzom dopisywało szczęście i pełna koncentracja goalkeepera. W 30. minucie kilka zabrakło, aby drugiego gola zdobył Szymon Kiebzak, ale powstrzymał go Oleksand Komar. Wynik 1:0 dla podopiecznych Ireneusza Pietrzykowskiego utrzymał się do końca pierwszej połowy, chociaż jeszcze kilka minut przez zejściem do szatni szansy na jego podwyższenie miał Korbecki.Dalsza presja po zmianie stronPo powrocie na murawę większą kontrolę nad meczem próbowali przejąć gospodarze i gra zrobiła się bardziej wyrównana. O ile jednak piłkarze Sokoła szukali swoich szans, o tyle zespół Chełmianki ewidentnie szanował przewagę, prezentując się dobrze w obronie. Chwila cierpliwości wystarczyła, żeby wyjść z kontrą i zapewnić sobie rzut karny, kiedy Piechota uderzył przypadkiem w Bartłomieja Korbeckiego, który "w rewanżu" podszedł do strzału. Uderzeniem płasko po ziemi zmylił bramkarza rywali, dzięki czemu biało-zieloni prowadzili już 2:0. Drużyna prowadzona przez Sławomira Szeligę próbowała "wziąć się w garść", co zaowocowało bardziej agresywną grą, jednak nie pociągało to za sobą dokładności, a dodatkowo silny opór stawiał skład z Chełma. W 66. minucie biało-zielonym dopisało nieco szczęście, bo kilka brakowało, żeby piłka odbiła się rykoszetem za plecy Adama Wilka, który chwilę później obronił również strzał z rzutu rożnego. Dwie minuty później strzał oddał Maksymilian Banaszewski, ale futbolówka ominęła słupek bramki gospodarzy. Niedługo potem w ten sam sposób zakończyła się akcja rozpoczęta przez Adamskiego, a niedokładnie sfinalizowana przez Kiebzaka. Zespół z Kolbuszowy Dolnej znów podjąć próbę ataku na przyjezdnych, ale po raz kolejny zmarnował szansę, co gwałtownie się zemściło. W 80. minucie zagotowało się w polu karnym gospodarzy, piłkę przejął Ishmael Baidoo i posłał ją za Kacpra Piechotę. Mecz był już zamknięty, chociaż pięć minut później Sokół wyszedł z kontrą, ale ostatecznie strzał skończył się odbiciem od poprzeczki. W ostatniej minucie regulaminowego czasu czwartego gola próbował zdobyć jeszcze Danny Babor, jednak zabrakło nieco celności.