Damian Wróbel: Poszliśmy drogą stabilizacji

mkschojniczanka.pl 2 godzin temu

Rozmowa z Dyrektorem Sportowym Damianem Wróblem przed ligową inauguracją rundy wiosennej.

Zimowe okienko transferowe można określić jako wyjątkowo spokojne jak na Chojniczankę. Szczególnie w porównaniu z intensywnym letnim. Czy taki był plan, czy może raczej zabrakło odpowiednich okazji? Jak to wyglądało od strony sportowej?

Po rundzie jesiennej zastanawialiśmy się, jaka będzie najlepsza droga dla Klubu. Doszliśmy do wniosku, iż zawodnicy, którzy są w tej chwili w szatni, są w stanie podnieść poziom sportowy drużyny. Wymiana zawodników, traktowana jako cel sam w sobie, nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Chcieliśmy więc zachować stabilizację. Oczywiście rozmawialiśmy z różnymi piłkarzami i szukaliśmy wzmocnień, ale wiedzieliśmy, iż nie chcemy sprowadzać kogoś, kto jest zaledwie o dwa procent lepszy od zawodnika, którego już mamy. Uważamy, iż obecnych zawodników możemy jeszcze znacznie rozwinąć. Tych, których chcielibyśmy pozyskać od razu do pierwszego składu po prostu nie byliśmy w stanie teraz przekonać do transferu do Chojniczanki.

Widać w tym pewną powtarzalność. Zeszłoroczne zimowe okienko też było spokojniejsze, a ruch ograniczał się do konkretnych korekt. Teraz trener Marek Brzozowski wspominał w wywiadach, iż priorytetem był środkowy obrońca i udało się to gwałtownie zrealizować. Czy teraz okienko dla Chojniczanki jest już zamknięte?

Nigdy nie powiemy, iż się zamknęło. jeżeli nadarzy się odpowiednia okazja, na pewno z niej skorzystamy. Nie chcemy znowu wymieniać sześciu, ośmiu zawodników naraz, bo w ten sposób nigdy nie zbudujemy drużyny. Musimy być w tym konsekwentni. Mamy mocny zespół. Przypomnijmy, iż w trakcie rundy zmieniliśmy system gry i dziś potrzebujemy większą liczbę środkowych obrońców, którzy rywalizują między sobą na treningach. Stąd sprowadzenie Babacara Diallo i dołączenie do kadry wychowanka Akademii, Mateusza Morka. Mówiąc wprost: transfery na siłę nie są nam potrzebne. Potrzebna jest za to stabilizacja i ciągłość pracy. Wierzę, iż ci zawodnicy są w stanie osiągnąć zakładane cele.

Babacar Diallo. Pierwszy wybór, plan „B” czy raczej okazja, która się nadarzyła?

Raczej okazja, która pojawiła się w rozsądnych finansowo warunkach i pozwala budować większą rywalizację w linii obrony. Oczywiście można mówić, iż w rundzie jesiennej grał bardzo mało z powodu kontuzji. Jednak jeżeli chcemy pozyskać zawodnika z pierwszej ligi, który gra regularnie w czołowym klubie, to wiemy, iż jest to praktycznie niemożliwe. Gdzieś trzeba szukać rozwiązań pośrednich. Nasz budżet nie jest z gumy i nie możemy sprowadzić każdego, kogo byśmy chcieli.

Nie ma już w klubie Konrada Gutowskiego i Shuna Shibaty Jeden zawodnik został na liście transferowej (Adrian Kacerik). Rozumiem, iż te decyzje były dokładnie przemyślane ze sztabem i dotyczą piłkarzy, którzy wiosną nie mieliby realnych szans na grę?

Tak, rozmawialiśmy z trenerem o tym, jak ma wyglądać kadra na rundę wiosenną. Najbardziej poszkodowanym sportowo był Shun Shibata. Zawodnik, który się bronił i dawał nam pewne możliwości. Jednak przy zmianie systemu, gdy gramy z jedną dziesiątką, po prostu zabrakło dla niego miejsca. Na tej pozycji mamy Michalika, Lemkę i Żywickiego. Dbając o naszych młodych zawodników, musieliśmy stworzyć im możliwość gry oraz przestrzeń do rozwoju.

Czy któryś z piłkarzy otrzymał teraz w przerwie sygnał, iż wiosna to ostatnia szansa na pokazanie się i ewentualne przedłużenie współpracy?

Zimą nie było takiej sytuacji, natomiast już w trakcie rundy jesiennej, gdy wyniki nie były takie, jakie powinny być, odbyłem kilka rozmów z zawodnikami. Nie były to przyjemne rozmowy, ale trzeba było wstrząsnąć piłkarzami, którzy przychodzili do Chojniczanki i mieli być jej liderami. Zawsze wychodzę z założenia, iż trzeba takich zawodników poinformować i dać im czas na wprowadzenie zmian w codziennej pracy.

Który wskaźnik statystyczny najbardziej niepokoił jesienią? Może jest coś, czego nie widać gołym okiem, a co analiza lub statystyka wyraźnie pokazuje?

Przede wszystkim traciliśmy stanowczo za dużo bramek w porównaniu z rundą wiosenną poprzedniego sezonu. To było wyraźnie widoczne. W systemie, w którym teraz operujemy, mamy więcej możliwości, ale zmiana taktyki jest dla zawodnika znacznie większym wyzwaniem, niż może się wydawać kibicom. Główny problem leżał w grze obronnej. Tracone gole. W poprzednim sezonie to się nie przydarzało.

Czy jest w kadrze zawodnik, którego dane statystyczne są dużo lepsze niż jego odbiór przez kibiców? Ktoś, kogo warto by tutaj obronić?

Do takich piłkarzy zaliczam na pewno Błażeja Szczepanka, który wykonuje ogromną pracę na boisku, choć nie przekłada się ona na spektakularne liczby widoczne z trybun. Warto też spojrzeć na naszych wahadłowych. Eizenchart ma trzy bramki i dwie asysty, Kamiński trzy bramki i dwie asysty. To są całkiem dobre liczby, ale wiem, iż stać ich na jeszcze więcej.

To już trzeci sezon dyrektora w Chojniczance. Jak rozlicza Dyrektor siebie samego. Przez miejsce w tabeli, styl gry zespołu, rozwój i wypromowanie wyżej zawodników takich jak Edmundsson czy Vitalucci czy jakość budowania kadry i dokooptowywanie do niej młodych zawodników z Akademii?

To trudne pytanie, bo każdy sezon jest inny. Cieszę się, iż zbudowaliśmy mocny sztab szkoleniowy, który pracuje intensywnie i z widocznymi efektami. jeżeli chodzi o moją pracę, to w piłce nożnej liczą się fakty. W pierwszym sezonie odpadliśmy w półfinale baraży, co uważam za dobry wynik jak na tamten moment, choć w Pucharze Polski zakończyliśmy przygodę już na pierwszej rundzie. W drugim sezonie dotarliśmy do finału baraży i odpadliśmy w drugiej rundzie Pucharu. Mamy więc postęp i nikt nie może temu zaprzeczyć. Teraz stoimy przed szansą wejścia do półfinału Pucharu Polski. Brakuje tej przysłowiowej kropki nad „i”. jeżeli chodzi stricte o personalia, to w momencie gdy przychodziłem do Klubu nie było tu takich zawodników jak Vitalucci czy Edmundsson. To efekt mojej pracy oraz poparcia i zaufania ze strony zarządu. Pamiętam jak wiele osób śmiało się z tego, iż sprowadzam zawodnika z Wysp Owczych. Jednak moja praca polega na tym, żeby dostrzec potencjał zawodnika. I ten potencjał w Edmudssonie był ogromny. Efekt jest taki, iż Andrias biega dziś po boiskach Serie A. Natomiast, gdy zaproponowałem do Klubu Hide Vitalucciego, ówczesny sztab szkoleniowy nie był przekonany do tego zawodnika. Zadziałałem z pozycji swojego stanowiska jako szefa pionu sportowego i okazało się, iż była to dobra decyzja.

Nie da się ukryć, iż od Chojniczanki oczekuje się walki o awans. Mówił też głośno o tym trener Nowak i padł później ofiarą swoich własnych słów. Początek sezonu był bardzo zły. Z drugiej strony wciąż jest szansa na półfinał Pucharu i baraże o pierwszą ligę. Sezon, który kilka miesięcy temu wyglądał tragicznie, może stać się jednym z ważniejszych w historii klubu.

Tak to jest w piłce. Bywają gorsze momenty i trzeba je przetrwać. Od pierwszego dnia w Chojnicach wiedziałem, iż celem jest awans i nic się w tej kwestii nie zmienia. Pracuję po to, żebyśmy jak najszybciej trafili do pierwszej ligi. W tym sezonie znowu jest na to szansa. Są oczywiście drużyny z przewagą finansową, ale nasza praca musi się bronić. Nadrabiamy nią pewne niedostatki. Trzeba pamiętać, iż druga liga jest coraz mocniejsza, a pierwsza liga jest dziś poza zasięgiem wielu klubów. Walczymy w grupie może sześciu, siedmiu drużyn z podobnymi aspiracjami.

To interesująca obserwacja. Druga liga robi się mocniejsza, ale nie przekłada się to na pozycję marki w kontekście awansu do pierwszej ligi. Beniaminkowie rywalizują jak równy z równym, zajmując wysokie miejsca w tabeli i sprawiając wiele niespodzianek w poszczególnych meczach.

Patrząc na tabelę. Jak kilka brakuje do czołówki, a z drugiej strony dwa przegrane mecze mogą gwałtownie zepchnąć w dół. Chojniczanka musi walczyć o swoje w każdym spotkaniu. Jesteśmy w czołówce od początku mojej pracy tutaj, tylko zawsze brakuje odrobiny szczęścia. Przypomnę, iż w pierwszym sezonie zabrakło nam bodajże trzech punktów do bezpośredniego awansu, a skończyliśmy na piątym miejscu. Miniony sezon, to był kolejny krok do przodu i miejsce czwarte. Trochę szczęścia i będziemy tam, gdzie chcemy być.

Jak dyrektor ocenia zimowe okienko naszych ligowych konkurentów? Co może zadecydować o układzie tabeli wiosną. Jakość piłkarska czy stabilność i mentalność zespołu?

Rywale w większości przeprowadzili sporo transferów. Celowo nie nazywam tego wzmocnieniami. Czy tak będzie, okaże się dopiero na boisku. My poszliśmy drogą stabilizacji i głęboko wierzę, iż to w tej chwili najlepsza droga dla nas. Wierzę w tę szatnię, wierzę w tych zawodników i w ich rozwój. Jestem przekonany, iż są w stanie doprowadzić nas do sukcesu.

W zimowych sparingach zdarzały się mecze, w których na boisku przebywało sześciu lub siedmiu młodzieżowców. Kuba Oleksiewicz pokazał dużą regularność i powtarzalność w sparingach. Dominik Lemka łapał minuty już w rundzie jesiennej. Jest też Filip Mosek z rocznika 2008, Mateusz Morek – 2008, W sparingu z Flotą Świnoujście szansę dostał Jan Baczyński z rocznika 2010. Kuba Goliński to już można powiedzieć pełnoprawny ligowiec o którego biją się Kluby z wyższych lig. Wdrażanie młodzieżowców do pierwszego zespołu i ich regularna gra. Jak to wygląda z perspektywy dyrektora?

Obserwacja trwa nieustannie. Moja praca to nie tylko pierwsza drużyna. Odpowiadam za trzy nasze seniorskie zespoły i bacznie śledzę wszystkich. Dziś regularnie z pierwszą drużyną trenuje dziesięciu młodzieżowców. To głównie efekt bardzo dobrej pracy naszej Akademii, gdzie trenerzy wykonują świetną robotę. Na mecz z Podbeskidziem przyjechało z nami sześciu młodzieżowców, to mówi samo za siebie.

Dziękuję za rozmowę

Idź do oryginalnego materiału