Dreszczowiec w Głogowie. Zdecydował gol w końcówce

14 godzin temu
Od pierwszych minut Znicz pokazał, iż przyjechał do Głogowa po pełną pulę. Lepszy start ZniczaJuż w 10. minucie po świetnej wymianie podań między Nowakiem a Kaito, Japończyk huknął z dystansu, jednak piłka zatrzymała się na słupku. Chrobry odpowiedział natychmiast — szybki kontratak Lewandowskiego zakończył się celnym uderzeniem Patryka Szwedzika, który otworzył wynik spotkania.Kwadrans później gospodarze podwyższyli prowadzenie. Tym razem w roli egzekutora wystąpił Mateusz Lewandowski, który po świetnej akcji środkiem boiska i zgraniu Bartlewicza, pewnie pokonał bramkarza Znicza. Głogowianie pokazali jakość i skuteczność, której brakowało im w ostatnich tygodniach.Gol do szatniGoście jednak nie zamierzali się poddawać. Tuż przed przerwą, po dośrodkowaniu Nowaka z rzutu rożnego, Dominik Sokół wygrał pojedynek powietrzny i głową zdobył kontaktowego gola. To trafienie tchnęło nową energię w ekipę z Pruszkowa.Druga połowa zaczęła się od ofensywnej wymiany ciosów, a trener Znicza gwałtownie wprowadził świeżą krew. Na boisku pojawili się m.in. Ciepiela i Okhronchuk, co zaowocowało kolejnym trafieniem Sokoła. W 56. minucie napastnik Znicza po raz drugi w tym spotkaniu pokonał Lenarcika i zrobiło się 2:2.Decydujący ciosW kolejnych minutach obie drużyny szukały zwycięskiego gola. Arbiter wzbudził kontrowersje, gdy podyktował rzut karny dla Znicza, ale po analizie VAR zmienił decyzję. Gdy wydawało się, iż mecz zakończy się remisem, trener Łukasz Becella sięgnął po swojego jokera.W 85. minucie na boisku zameldował się Mikołaj Lebedyński. Dwie minuty później, po dośrodkowaniu Antczaka, napastnik Chrobrego kapitalnie wyskoczył do piłki i strzałem głową ustalił wynik meczu. Stadion przy Wita Stwosza eksplodował z radości, a Chrobry po raz drugi w okresie pokonał Znicza 3:2."Wygraliśmy sami ze sobą"Na pomeczowej konferencji prasowej trener Łukasz Becella podkreślał, iż ten mecz był nie tylko testem taktyki, ale przede wszystkim mentalności. – Najważniejsza walka toczyła się w naszych głowach. Pokonaliśmy nie tylko przeciwnika, ale i samych siebie – mówił szkoleniowiec.Znicz zostawił serce na boisku, ale wraca do domu z pustymi rękami. To było spotkanie godne miana meczu kolejki — z dramatem, emocjami i pięknymi bramkami.Czytaj więcej:
Idź do oryginalnego materiału