Dublet Juricia, Wisła wygrywa w Białymstoku! Nafciarze wracają w górne rejony tabeli

2 godzin temu

Przed meczem w Białymstoku Mariusz Misiura miał sporo dylematów do rozwiązania. Przede wszystkim musiał znaleźć rozwiązanie w obronie - pytanie kto zagra u boku Marcina Kamińskiego i Marcusa Haglinda-Sangre było jednym z najważniejszych przy Łukasiewicza 34 w minionym tygodniu. Marin Karamarko nie zagra do końca sezonu ze względu na kontuzję kolana, a Nemanja Mijusković musiał pauzować za żółte kartki. Dość nieoczekiwanie szkoleniowiec beniaminka zdecydował się na ustawienie tam Quentina Lecoeuche'a. To może dziwić, bo obrona Wisły do tej pory znana była z wybijania niemal każdej wrzutki ze swojego pola karnego, a Francuz mierzy zaledwie 172 centymetrów.

Okazało się to jednak trafną decyzją, bo Lecoeuche wygrywał dużo pojedynków, choć do spółki z grającym na wahadle Dionem Gallapenim miał sporo pracy. Wisła nie grała jednak aż tak defensywnie jak w Krakowie. Nafciarze nieźle weszli w mecz, potrafili wymienić kilka podań, ale cóż z tego. W 11. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Strzał z dystansu oddał Bartłomiej Wdowik - obrońca uderzył w słupek. Rafał Leszczyński "wypluł" piłkę, dopadł do nie Samed Bażdar i na raty, na wślizgu, wpakował piłkę do siatki.

Bywały takie mecze, gdzie Wisła po stracie bramki rozpadała się jak domek z kart i nie potrafiła podnieść na tyle, by podjąć walkę. Na boisku nie było Łukasza Sekulskiego, choć kapitan był z drużyną w stolicy Podlasia. Nafciarze jednak podjęli rękawicę, zagrali dość odważnie i dojrzale. Nagroda przyszła szybko, bo już w 20. minucie Deni Jurić wyrównał. Wisła przeprowadziła kilkupodaniową akcję, Gallapeni wpadł w pole karne i dograł do zamykającego akcję Australijczyka.

Jaga przycisnęła, ale nie stwarzała wielkiego zaskoczenia. O dziwo gospodarze nie próbowali wykorzystać faktu, iż w polu karnym Wisły był ubytek centymetrów. Poza tym niespełna kwadrans później Wisła przeprowadziła bliźniaczą akcję. Kluczową rolę odegrał Said Hamulić - Bośniak wszedł w drybling z 4 rywalami, piłka trafiła do Gallapeniego, a ten znowu do Juricia. Efekt? 2:1 dla Wisły.

Podopieczni Artura Siemieńca nie mieli argumentów, a Wisła mogła prowadzić jeszcze wyżej - w poprzeczkę trafił Wiktor Nowak, a w ostatnich sekundach była szansa na wyjście z kontratakiem, ale Dominikowi Kunowi zabrakło dokładności.

Po zmianie na stron piłeczka była po stronie gospodarzy. Wisła miała dobry wynik i mogła robić to, co robi najlepiej. Ustawić się na swojej połowie i czekać na to, co zaproponują rywale. Blisko było w 63. minucie, ale piłka zatrzymała się na słupku bramki strzeżonej przez Leszczyńskiego.

Wisła miała coraz mniej posiadania piłki, ale taki był plan na mecz. Kilka razy Nafciarze próbowali wyjść z kontratakiem, ale tak dobrych okazji już nie było. Gospodarze dokonywali zmian, wszedł m.in. Pululu. Jaga oddała 25 strzałów na bramkę Wisły, ale przyniosło jej to tylko jedną bramkę.

Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 1:2 (1:2)

1:0 Bazdar 11'
1:1 Jurić 20'
1:2 Jurić 33'

Jagiellonia: Sławomir Abramowicz, Norbert Wojtuszek (65' Kajetan Szmyt), Bernardo Vital, Andy Pelmard (46' Guilherme Montoia), Bartłomiej Wdowik, Taras Romanczuk, Bartosz Mazurek, Alejandro Pozo (78' Zachary Zalewski), Jesus Imaz, Mathias Nahuel (65' Dawid Drachal), Samed Bazdar (65' Afimico Pululu).

Wisła: Rafał Leszczyński, Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Quentin Lecoeuche, Żan Rogelj, Dion Gallapeni (70' Dani Pacheco), Dominik Kun, Kyriakos Savvidis (87' Fabian Hiszpański), Wiktor Nowak, Deni Jurić, Said Hamulić (75' Krystian Pomorski).

Idź do oryginalnego materiału