Trochę nam szkoda tego młodego, zdolnego człowieka ze szpitala. Chłopak haruje na kilku etatach jednocześnie, udziela się politycznie i medialnie (też jednocześnie), potrafi zlikwidować kolejki na SOR-ze, a choćby zapewnić godne warunki oczekiwania na badania. A tu źli ludzie liczą mu pieniądze, iż niby za dużo zarabia. I iż niby tam na tym SOR-ze to bez kolejki przyjmował partyjnych kolegów i ich rodziny, a wszystko w eleganckim saloniku. Salonik jak salonik, choćby nie wiadomo czy z dobrze zaopatrzonym barkiem i Netflixem. I już się nie dowiemy, bo salonik zniknął. W tym wszystkim najgorsze jest to, iż tego uśmiechniętego lekarza nikt nie zna. A tyle sobie z nim fotki strzelało i chwaliło go na mediach społecznościowych. Tak to już jest – prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Martwiliśmy się o los pana Dawida, ale chyba nie będzie tak źle. Tata jest znanym warszawskim deweloperem, a mama pracuje w prokuraturze – coś wspólnie wymyślą. Żeby tylko chłopak za dużo nie gadał. Wtedy będzie dobrze.
Nie daje nam spokoju natrętna myśl: czy u nas też tak jest? Jest służba zdrowia dla lepszych i gorszych? Pomyśleliśmy o jedynym białostockim szpitalu należącym do samorządu, jakim jest Szpital Miejski przy Sienkiewicza. Jednak nie sprawdziliśmy, czy salonik VIP tam działa, bo nikt z ważnych ludzi nie chce się w tym szpitalu leczyć. To i po co salonik?
W ostatni piątek w Choroszczy była konferencja o służbie zdrowia, konkretnie o cyberbezpieczeństwie w szpitalach. I stała się rzecz dziwna i niepokojąca. Nie pojawił się wojewoda, ani marszałka nie było... W ogóle jakaś taka atmosfera była dołująca. Złośliwi mówią, iż przedstawiciele władzy nie mieli ochoty odpowiadać jakiekolwiek pytania, w których występują słowa "SOR", &