Moonfin Magnus Ostrów pokonał na własnym torze H. Skrzydlewską Orła Łódź 47:43 w ostatnim meczu rundy zasadniczej Metalkas 2. Ekstraligi. O wyniku spotkania zdecydował dopiero piętnasty wyścig. Po zakończeniu zawodów emocje jednak nie opadły. Jak szczegółowo opisały Sportowe Fakty WP, w parku maszyn doszło do ostrego spięcia pomiędzy zawodnikiem ostrowskiej drużyny Glebem Czugunowem a dziennikarzem Telewizji Proart Marcinem Gebelem. Sytuacja omal nie przerodziła się w rękoczyny, a interweniować musiała ochrona.
Ostrowianie roztrwonili przewagę, ale wygrali
Przed spotkaniem sytuacja obu drużyn była klarowna. Dla Moonfin Magnus Ostrów mecz miał być przede wszystkim sprawdzianem przed fazą play-down, w której zespół będzie walczył o utrzymanie. H. Skrzydlewska Orzeł Łódź miał natomiast szansę przypieczętować miejsce w czołowej czwórce.
Gospodarze od początku prezentowali się bardzo dobrze. Nieco twardszy tor sprzyjał ostrowianom, którzy imponowali przede wszystkim startami oraz prędkością na dystansie. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Jakub Krawczyk, który w ostatnich spotkaniach nie zawsze spełniał oczekiwania kibiców.
Łodzianie długo nie potrafili znaleźć odpowiedzi na dobrą jazdę gospodarzy. Pierwsze drużynowe zwycięstwo w wyścigu odnieśli dopiero w siódmej gonitwie. W ich szeregach bardzo dobrze prezentował się przede wszystkim Zach Cook, ale jeden zawodnik nie był w stanie odwrócić losów spotkania.
Po stronie gospodarzy skutecznie pojechał również Chris Holder. Nieco gorzej radził sobie natomiast Gleb Czugunow, który po dwóch pierwszych seriach zanotował dwie zerowe zdobycze. Problemy miał również Jonas Seifert-Salk, przez co przewaga Ostrovii zaczęła stopniowo topnieć.
Orzeł wrócił do gry
W drugiej fazie spotkania trenerzy gości zaczęli korzystać z rezerw taktycznych. Przyniosło to efekt. W jedenastym wyścigu Zach Cook wykorzystał dodatkowy start i wraz z kolegą z pary wygrał podwójnie, zmniejszając stratę Orła do sześciu punktów – 30:36.
Chwilę później goście mieli kolejną okazję do odrobienia strat. Filip Seniuk upadł na drugim łuku podczas walki z Kacprem Halkiewiczem i został wykluczony z powtórki. W niej osamotniony Jonas Seifert-Salk zdołał jednak dowieźć remis.
Przełom nastąpił w trzynastym wyścigu. Zach Cook i Andreas Lyager? [tu należy zachować zgodność ze składem podanym w źródle] – para gości sięgnęła po podwójne zwycięstwo, dzięki czemu przed biegami nominowanymi gospodarze prowadzili już tylko 40:38.
W pierwszym z biegów nominowanych Villads Nagel wyprzedził na dystansie Frederika Jakobsena. Trzeci był Marcin Nowak, a wygrana 4:2 dla Ostrovii oznaczała remis 42:42 przed ostatnią gonitwą.
Wszystko rozstrzygnęło się w piętnastym biegu
W decydującym wyścigu najlepiej spod taśmy wyszli Chris Holder i Jakub Krawczyk. Za ich plecami ambitnie walczył Andreas? Berntzon, ale Szwed nie zdołał znaleźć sposobu na wyprzedzenie obu gospodarzy.
Moonfin Magnus Ostrów wygrał więc 47:43, kończąc rundę zasadniczą zwycięstwem. Wydawało się, iż po tak emocjonującej końcówce wszyscy będą przede wszystkim świętować wynik. Tymczasem prawdziwe emocje miały dopiero nadejść.
Ostry incydent po ostatnim wyścigu
Jak opisały Sportowe Fakty WP, po zakończeniu zawodów dziennikarze tradycyjnie oczekiwali w pobliżu parku maszyn na możliwość przeprowadzenia rozmów z zawodnikami.
Kiedy żużlowcy wracali po podziękowaniu kibicom z toru, do Gleba Czugunowa zwrócił się Marcin Gebel, dziennikarz lokalnej Telewizji Proart. Miał poprosić zawodnika o rozmowę, przypominając jednocześnie wcześniejszą sytuację, gdy po treningu czekał na niego ponad 40 minut, a zapowiadany wywiad ostatecznie się nie odbył.
Według relacji Sportowych Faktów rozmowa gwałtownie przerodziła się w ostrą wymianę zdań. Czugunow miał zareagować nerwowo i użyć obraźliwych słów, a następnie pokazać dziennikarzowi środkowy palec.
Jak relacjonuje Sportowe Fakty WP:
– Gdzie na mnie czekałeś? Kiedy?! – pytał podniesionym tonem Czugunow.
– 40 minut czekałem po treningu. Obiecałeś rozmowę, a nie raczyłeś wyjść gwiazdeczko – odpowiedział dziennikarz, który był wyraźnie zirytowany zachowaniem zawodnika.
– Dobra, spier… – odpowiedział zawodnik i machnął ręką, pokazując środkowy palec dziennikarzowi.
– Co? Nie będziesz mi mówił, iż mam spier… Mógłbyś być moim synem – odpowiedział dziennikarz, rzucając w stronę gwiazdy ostrowskiego klubu kilka inwektyw.
– Zaje**e mu! – krzyknął Czugunow w stronę osób z ostrowskiego sztabu, które próbowały odciągnąć zawodnika zmierzającego w stronę dziennikarza.
Osoby znajdujące się w pobliżu próbowały powstrzymać zawodnika przed podejściem do Gebela. Według Sportowych Faktów w pewnym momencie osoba z teamu Czugunowa, opisana przez portal jako najprawdopodobniej jego partnerka, oblała dziennikarza nieustalonym płynem. To dodatkowo podgrzało atmosferę.
Ostatecznie do rękoczynów nie doszło, ponieważ interweniowała ochrona.
Dziennikarz został wyprowadzony z parku maszyn
Kilka minut później ochrona wyprowadziła Marcina Gebela z parku maszyn. Jak relacjonowały Sportowe Fakty, jako powód wskazywano wyczuwalną woń pewnej substancji.
Portal zaznaczył jednak, iż nie miał pewności, czy dziennikarz wcześniej spożywał coś niewłaściwego. Według opisu nie zataczał się, nie miał problemów z chodzeniem i komunikował się w sposób jasny i zrozumiały. Sportowe Fakty podały również, iż na ich oczach nie przeprowadzono wobec niego badania alkomatem.
Później doszło do przeprosin
Po publikacji Sportowych Faktów sprawa została wyjaśniona także pomiędzy samymi uczestnikami zdarzenia.
Marcin Gebel przekazał portalowi, iż po całym incydencie miał możliwość osobistej rozmowy z Glebem Czugunowem. Z jego relacji wynika, iż zawodnik przyznał, iż sytuacja nie powinna była się wydarzyć, przeprosił za słowa skierowane pod adresem dziennikarza, a obaj podali sobie ręce i uznali sprawę za zakończoną.
Gebel podkreślił również, iż nie żywi urazy do zawodnika i liczy na dalszą dobrą współpracę podczas kolejnych spotkań.
Jak wynika z jego relacji, przeprosiny miały paść również ze strony klubu. Dziennikarz wskazywał przy tym na zapowiedź przeprosin za wezwanie policji oraz za – jak określił – nieprawdziwe oskarżenia, iż był prowodyrem zajścia i znajdował się pod wpływem alkoholu.
Klub przedstawił własne stanowisko
Po publikacji Sportowych Faktów Ekstraliga Żużlowa poprosiła zarówno klub z Ostrowa, jak i Gleba Czugunowa o wyjaśnienia.
TŻ Ostrovia w przesłanym oświadczeniu przedstawiła zdarzenie jako wymianę zdań, do której doszło w miejscu nieprzeznaczonym ani nieoznaczonym jako strefa dla przedstawicieli mediów. Klub wskazał również na „wzajemne zaczepki” i podkreślił, iż ostatecznie obie strony przeprosiły się, a sytuacja została zakończona.
Ostrowski klub zapowiedział jednocześnie większą uwagę na organizację przestrzeni pomiędzy miejscem oczekiwania dziennikarzy a wejściem do parku maszyn, aby ograniczyć ryzyko podobnych sytuacji w przyszłości.
Proart zabrał głos
Do sprawy odniosła się również Telewizja Proart, której pracownikiem jest Marcin Gebel.
Zarząd stacji stanowczo sprzeciwił się zachowaniom agresywnym, groźbom oraz próbom fizycznej konfrontacji wobec osób wykonujących obowiązki zawodowe. Jednocześnie zaznaczono, iż o ile pracownik stacji przekroczył standardy zachowania obowiązujące w pracy, również ten aspekt będzie przedmiotem wewnętrznej oceny.
Proart podkreślił, iż zależy mu na ocenie sytuacji na podstawie pełnego materiału i obiektywnych ustaleń, a nie wyłącznie medialnych relacji. Stacja wystąpiła także oficjalnie do zarządu TŻ Ostrovia z prośbą o rzeczowe wyjaśnienie zdarzenia.
Po meczu były też pozytywne obrazki
Incydent w parku maszyn był jednak tylko jednym z elementów tego, co wydarzyło się po spotkaniu.
Sportowe Fakty zwróciły uwagę na postawę team menedżera ostrowskiego klubu Grzegorza Czarneckiego. Gdy zawodnicy zeszli z toru po podziękowaniu najzagorzalszym kibicom, część z nich nie zamierzała wracać do młodych fanów oczekujących przy parku maszyn na „piątki”.
Czarnecki miał wtedy przypomnieć zawodnikom, iż to właśnie kibice są jednym z fundamentów funkcjonowania klubu i to dzięki nim żużlowcy mogą wykonywać swój zawód. Ostatecznie zawodnicy mieli wyjść do najmłodszych fanów.
Ten obrazek był zdecydowanie innym przykładem emocji po meczu – pokazującym, jak ważna w sporcie powinna być relacja zawodników z kibicami.
Emocje zostały na torze – i poza nim
Mecz Moonfin Magnus Ostrów z H. Skrzydlewską Orłem Łódź dostarczył kibicom wszystkiego, czego można oczekiwać od żużla: od wysokiej przewagi gospodarzy, przez efektowny powrót gości, aż po dramatyczny ostatni wyścig.
Niestety, po zakończeniu sportowej rywalizacji doszło również do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Ostatecznie konflikt pomiędzy Glebem Czugunowem i Marcinem Gebelem został zakończony przeprosinami obu stron, a klub oraz Telewizja Proart zapowiedziały wyjaśnienie sprawy.
Najważniejsze pozostaje jednak to, iż emocje związane z żużlem nie przekroczyły granicy fizycznej konfrontacji. W przyszłości podobnym sytuacjom powinny zapobiegać zarówno odpowiednia organizacja strefy medialnej, jak i wzajemny szacunek wszystkich uczestników widowiska.

2 godzin temu
















