Emocjonująca końcówka meczu siatkarzy KPS Płock, ale punkty i MVP zgarnęli Mickiewicz i Linda

1 godzina temu

KPS to beniaminek 1. ligi, awans był ogromnym sukcesem. Od razu było jasne, iż przeskok z drugiej do pierwszej ligi to przepaść organizacyjna i sportowa, bo wymagania są ogromne. I widać to także na parkiecie.

W pierwszym meczu ligi KPS uległ zespołowi z Jaworzna 2:3, zainkasował 1 punkt, choć miał wielką szansę wygrać za trzy punkty. W kolejnym meczu w Toruniu z Aniołami (3. miejsce w poprzednim sezonie w stawce 16 ekip) było wprawdzie 0:3, ale drugi i trzeci set zakończyły się wynikiem 23:25, a więc na styku.

Ze sporymi nadziejami KPS przystąpił w niedzielne popołudnie do potyczki z 4. ekipą poprzedniego sezomu KKS Mickiewicz Kluczbork, mającą w składzie kilku graczy z PlusLigowa przeszłością.

KPS - Mickiewicz. Początek dla gości

Ale to nie był dzień zespołu z Płocka. KPS rozpoczął mecz bez atakującego Jakuba Dobrolubowa, narzekającego na drobny uraz, zastąpił go Niemiec Kevin Janzen. W wyjściowej szóstce za Przemysława Czado zobaczyliśmy przyjmującego Wiktora Borkowskiego.

Niestety, od początku mecz w hali Włodkowica się nie układał po myśli kibiców i gospodarzy. Mickiewicz bombardował zagrywką, nie robił wiele asów, ale odrzucał rywali od siatki, wymuszał wysokie wystawy na skrzydła, gdzie czekał już podwójny lub potrójny blok. Zespół z Kluczborka wygrywał 7:3, 10:5 i 18:11. Po ataku w aut Filipa Pietrzyka wygrał seta do 15.

W drugim secie KPS rozpoczął od 2:0, prowadził też 9:6, ale później znów pojawiły się błędy i niedokładności. Po pięknym zagraniu gospodarze oddawali dwa punkty, a u rywali bezlitośni i bardzo skuteczni byli m.in. przyjmujący Kamil Maruszczyk, znany z PlusLigi (13 punktów) i atakujący Mateusz Linda (MVP meczu, 15 punktów). Mimo ambitnej walki KPS uległ do 21.

KPS - Mickiewicz Kluczbork. Zryw gospodarzy

Przy stanie 0:2 gospodarze stanęli pod ścianą, ale zareagowali bardzo pozytywnie, bo atakiem. Wygrywali 2:0, 9:6, i 18:14! Zablokował Dobrolubow, punktował najlepszy w KPS Amerykanin Christian Sheaffer, funkcjonował wyblok i kontra.

Ale znów coś się zacięło, a głębi składu trener Marcin Lubiejewski za bradzo nie ma i przewaga zaczęłą topnieć. Za to w Mickiewiczu zmiany okazały się kluczowe. Np. środkowy Jakub Abramowicz, mający PlusLigową przyszłość w Stali Nysa, wszedł dopiero w trzecim secie, dostał 5 piłek i wszystkie skończył. I to robi różnicę w siatkówce.

Ale KPS walczył, prowadził 22:20. Niestety w tym momencie kompletnie stanął. Na tym poziomie za pięć straconych punktów z rzędu płaci się najwyższą cenę - przegraną w secie i całym meczu.

W kolejnym meczy KPS zagra na wyjeździe z jednym z kandydatów do awansu - Stalą Nysa, trzeba walczyć!

KPS Płock - KKS Mickiewicz Kluczbork 0:3 (15:25, 21:25, 22:25)

Punkty dla KPS: Sheaffer 12, Czado 7, Jakubowski 6, Dobrolubow 6, Dorosz 4, Borkowski 2, Janzen 2

Idź do oryginalnego materiału