Ewelina Saracen po raz pierwszy usłyszała diagnozę sześć lat temu. Lekarze wykryli u niej nowotwór prawej piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Kobieta przeszła intensywne leczenie, w tym chemioterapię. Po zakończeniu terapii mogła mieć nadzieję, iż najtrudniejszy etap życia ma już za sobą.
Niestety choroba wróciła.
We wrześniu 2025 roku okazało się, iż pojawiły się przerzuty do wątroby. Jak wskazuje Ewelina, mimo regularnych kontroli i wizyt onkologicznych prowadzonych od 2020 roku, zmian nie udało się wykryć wcześniej. W momencie diagnozy było ich bardzo dużo.
– Ma pani raka, tym razem w wątrobie – wspomina Ewelina, przywołując słowa lekarza.
Rozpoczęło się kolejne leczenie
Ewelina rozpoczęła kolejne leczenie. Otrzymała silną chemioterapię w tabletkach, która mocno obciążyła jej organizm i wywołała poważne problemy z jelitami. Stopniowo traciła również włosy i siły.
Nie chciała jednak rezygnować z walki o zdrowie. Szukała kolejnych możliwości pomocy i zdecydowała się na dodatkowe metody, które – jak zaznacza – stosuje równolegle z leczeniem onkologicznym.
Trzy razy w tygodniu jeździła na kroplówki. Zmieniła również dietę. W efekcie straciła 35 kilogramów. Jak wskazuje, z czasem zaczęła czuć się lepiej i pojawiła się nadzieja na poprawę jej stanu.
Droga do tego miejsca nie była jednak łatwa. Ewelina mówi o metodzie prób i błędów oraz indywidualnym podejściu do jej organizmu. Wypracowane w ten sposób sposoby postępowania stosuje do dziś.
Codzienność Eweliny wciąż jest bardzo wymagająca
Kobieta przez cały czas jest w trakcie leczenia i stara się normalnie funkcjonować. Pracuje na pełen etat, a po pracy czekają na nią kolejne wyjazdy związane z terapią.
– Nikt jednak nie zastąpi mnie podczas moich zadań bycia matką, żoną, chorą onkologicznie, pracującą zawodowo oraz popołudniowymi wyjazdami po kroplówki – podkreśla.
Ogromnym wsparciem są dla niej mąż, syn, rodzina oraz koleżanki z pracy. Ewelina zwraca uwagę, iż spotyka na swojej drodze osoby, które starają się ułatwiać jej codzienne funkcjonowanie.
Najważniejszy jest jej 12-letni syn
W centrum tej historii jest jednak jej syn.
Chłopiec ma 12 lat. Jego największym marzeniem jest to, żeby mama była zdrowa i mogła być przy nim jak najdłużej. Chce, by mogła obserwować, jak dorasta, wspierać go i towarzyszyć mu w kolejnych etapach życia.
Ewelina chce właśnie tego. Chce mieć czas dla swojej rodziny i móc doświadczać życia jak najdłużej.
Potrzebna jest pomoc na dalsze leczenie
Problemem są jednak pieniądze. Leczenie, fizjoterapia, badania, leki, dojazdy oraz specjalistyczna opieka generują ogromne wydatki, których rodzina nie jest w stanie samodzielnie pokryć.
Ewelina wskazuje, iż środki zgromadzone podczas poprzedniej zbiórki zorganizowanej przez jej siostrę oraz podczas festynu przygotowanego przez przyjaciół niedługo się skończą.
https://krotoszynska.pl/wiadomosci/pomozmy-ewelinie-z-krotoszyna-trwa-zbiorka-na-walke-z-rakiem/mpWre1Y881QEFAu3y3qXDlatego po raz kolejny zwraca się o pomoc.
– Niestety jestem zmuszona po raz kolejny prosić Was o pomoc – przyznaje Ewelina.
Każda wpłata może pomóc w finansowaniu dalszego leczenia. Znaczenie ma również udostępnienie zbiórki, za pomocą którego historia kobiety może dotrzeć do kolejnych osób.
„Chcę doświadczać mojego życia jak najdłużej”
Ewelina nie ukrywa, iż jej codzienność nie jest łatwa. Jednocześnie nie zamierza rezygnować z walki o zdrowie. Ma nadzieję, iż dalsze leczenie pozwoli jej poprawić stan zdrowia i da jej więcej czasu z rodziną.
– Wierzę, iż i tym razem uda się doprowadzić organizm do zdrowia i razem pokonamy tę straszną chorobę, dając mi szansę na życie i nadzieję na przyszłość – zaznacza.
Zbiórka prowadzona jest na portalu Zrzutka.pl. Osoby, które chcą wesprzeć Ewelinę, mogą to zrobić tutaj:
– Dziękuję za każdą złotówkę, za każdą modlitwę, dobre słowo i udostępnienie – dodaje Ewelina.













