Górnik II Zabrze – Carina Gubin 6:0. Po gorzkim wieczorze nastał przesłodki dzień. Jakub Jeleń Show po raz kolejny!

roosevelta81.pl 1 dzień temu

Po gorzkim wieczorze w Radomiu młodzi piłkarze rezerw Górnika Zabrze zgotowali kibicom drużyny z Roosevelta niezwykle słodkie sobotnie popołudnie. Rezerwy 14-krotnego mistrza Polski rozbiły w puch Carinę Gubin 6:0, a bohaterem zabrzańskiej drużyny był po raz kolejny Jakub Jeleń, który miał udział przy czterech bramkach.

Gdy wszystko idzie źleI nie masz dokąd pójśćPrzyjaciół tłum rozprysł sięWydaje ci się, żeTak pozostanie jużLecz okazuje się, iż nieBo budzi się z nocy nowy dzieńNieskalanie czyste nieboCo było wczoraj odeszło w cieńNiepamięci niech się świeciCudNiepamięci, cud niepamięci

– słowa kultowej piosenki nieodżałowanej pamięci Stanisława Soyki najlepiej oddają nastroje, jakie w sobotnie popołudnie towarzyszyć mogą kibicom 14-krotnych mistrzów Polski.

Po klęsce pierwszej drużyny w Radomiu, beczkę miodu w serca fanów Trójkolorowych wlali piłkarze rezerw klubu z Roosevelta. Młodzi piłkarze Seweryna Gancarczyka po przerwaniu przed tygodniem w Pawłowicach Śląskich fatalnej passy meczów bez zwycięstwa, w sobotnim meczu z Cariną Gubin poszli za ciosem i już w pierwszej części gry ustalili kto w starciu wieńczącym zmagania na trzecioligowym froncie w 2025 roku zgarnie trzy punkty.

Wynik Górnik II Zabrze otworzył w 22. minucie gry, kiedy po świetnym dograniu Michała Bedronki w polu karnym Cariny zapanował mały chaos. Najpierw na bramkę uderzał Marcin Wodecki, futbolówkę zblokował jeden z obrońców, ale wobec dobitki Jakuba Jelenia linia defensywy drużyny z Gubina była już bezradna.

Powiedzieć, iż premierowe trafienie dodało naszym rezerwom wiatru w żagle, to jak nic nie powiedzieć. Zabrzanie w ciągu kolejnych czterech minut zdobyli bowiem dwie kolejne bramki. Najpierw przepięknym uderzeniem z woleja piłkę do siatki skierował Krystian Mucha, a następnie po zagraniu z lewej strony boiska efektowną główką w polu karnym gości popisał się Jeleń, zdobywając swoją drugą bramkę w tym meczu.

Na tym popisów syna byłego reprezentanta Polski Ireneusza na boisku przy Jaskółczej nie koniec. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy po szybkiej kontrze Jeleń-Junior popędził z piłką prawym skrzydłem i dograł w pole karne, gdzie dopadł jej Mucha i strzałem z ostrego kąta trafił po raz drugi w tym meczu.

Wysokie prowadzenie do przerwy nie zaspokoiło apetytów piłkarzy z Zabrza na kolejne bramki. Zaraz po przerwie dobre okazje na zdobycie kolejnych bramek mieli Jeleń, Wodecki i Bartosz Kosiba. Najpierw napastnik zabrzan przegrał pojedynek sam na sam z Tomaszem Broniszewskim, następnie po próbie strzału kapitana Górnika II Zabrze z rzutu wolnego golkiper gubinian przerzucił piłkę nad poprzeczką, a Kosiba wymanewrował bramkarza i oddał strzał na bramkę, ale zmierzającą do siatki futbolówkę wybił sprzed linii Rafał Dzidek.

Swego zabrzanie jednak dopięli w 63. minucie gry. Wówczas z piłką lewym skrzydłem popędził Mucha i dograł wzdłuż linii pola karnego do nabiegającego Jelenia, który strzałem z pierwszej piłki w okienko bramki gości ustrzelił hat-tricka w drugim meczu z rzędu.

Podopieczni trenera Gancarczyka strzelanie w tym meczu zakończyli dopiero w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Wówczas efektowną akcją indywidualną popisał się Dominik Skiba, który urwał się z piłką prawym skrzydłem, ściął w pole karne i pewnym uderzeniem ustalił wynik spotkania.

Świetnie na boisku przy Jaskółczej 40 wyglądał cały zespół Górnika II Zabrze, ale jeżeli mielibyśmy przyznawać indywidualne cenzurki – ten wielki triumf miał dwóch ojców. Jakub Jeleń i Krystian Mucha. Pierwszy trzy bramki i asysta, drugi dwie bramki i asysta. Musi to budzić uznanie!

Górnik II Zabrze – Carina Gubin 6:0 (4:0)
1:0 – Jeleń 22′
2:0 – Mucha 24′
3:0 – Jeleń 26′
4:0 – Mucha 45′
5:0 – Jeleń 63′
6:0 – Skiba 90′

Górnik II Zabrze: Bałabuch – Nweke, Bedronka, Szafrański, Kosiba, Mucha, Świerkot, Quainoo, Wodecki, Barczak, Jeleń.

Carina Gubin: Broniszewski – Żarkowski, Szela, Kyzioł, Dziedzic, Haraszkiewicz, Gomes, Kamon, Dzidek, Staszkowian, Diduszko.

Idź do oryginalnego materiału