Górnik Zabrze zabiegał o jego pozyskanie od kilkunastu miesięcy. "Właśnie to mnie przekonało"

roosevelta81.pl 3 dni temu
Zdjęcie: Warczak Synoś Durdov


Patryk Warczak przez trzy ostatnie sezony reprezentował barwy Stali Rzeszów. Włodarze Górnika Zabrze już przed rokiem czynili starania, by ściągnąć charakternego prawego obrońcę na Roosevelta, ale klub ze stolicy Podkarpacia systematycznie odrzucał oferty. Ostatecznie po wygaśnięciu umowy ze Stalą 22-latek podpisał umowę z wicemistrzem Polski, a w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl opowiedział o kulisach negocjacji oraz swojej dotychczasowej drodze.

Twój transfer do Górnika mógł dojść do skutku już rok temu. Jak wyglądało to z Twojej strony? Byłeś rozgoryczony, iż nie udało się tego tematu dopiąć?

- Na pewno uważam, iż był to moment, w którym powinienem i bardzo chciałem dołączyć do zespołu z Ekstraklasy, do tak wielkiego klubu jak Górnik. Z drugiej strony rozumiem też Stal Rzeszów. Związałem się z nimi trzyletnią umową, która wciąż obowiązywała, a klub miał pełne prawo podjąć taką decyzję. Niestety, nie wszystko zależało ode mnie. Władze klubu postąpiły tak, a nie inaczej, więc musiałem po prostu dalej robić swoje i ciężko pracować.

Co ostatecznie przekonało Cię do tego, by wybrać ofertę Górnika? Kiedy kończył Ci się kontrakt, propozycji z pewnością było znacznie więcej.

- To prawda, miałem kilka propozycji z Ekstraklasy, ale byłem już mocno nastawiony na Górnika Zabrze. To klub, który chciał mnie pozyskać już wcześniej, gdy do końca mojego kontraktu zostawał rok czy półtora. Obserwowali mnie od bardzo długiego czasu i byli w stu procentach zdeterminowani, żeby mnie tu sprowadzić. Właśnie to mnie przekonało - czułem się chciany w tym zespole. To nie było tylko wykorzystanie okazji, iż jestem do wzięcia za darmo; Górnik chciał na mnie postawić znacznie wcześniej. Stąd taka decyzja.

Podczas premierowego treningu w Zabrzu miałeś okazję spotkać się z facetem, w którego buty będziesz musiał wejść. Paweł Olkowski pojawił się na treningu, a tak naprawdę Twój transfer zdeterminował to, iż jego dzisiaj w Górniku nie ma.

- Pawła Olkowskiego kojarzę jeszcze z czasów jego gry w FC Koeln. Kiedy byłem młodym zawodnikiem i zaczynałem przygodę z piłką, wiedziałem, iż jest taki piłkarz i iż gra na prawej obronie. Był on i Łukasz Piszczek, więc zawsze gdzieś miałem ich w głowie. Wiadomo, iż każdy zawodnik ma swój początek i koniec, a Paweł zrobił już w piłce bardzo dużo. To naprawdę świetny gracz i, tak jak mówisz, trzeba będzie wejść w jego buty. Aby jednak temu sprostać, będę musiał bardzo ciężko pracować i wykazać się ogromną determinacją.

Patrząc na styl gry Górnika, widzisz siebie w roli klasycznego prawego obrońcy, czy będziesz szukał innego miejsca na boisku?

- Moją docelową pozycją jest prawa obrona. Górnik gra czwórką z tyłu, a ja w takim systemie czuję się na prawej stronie bardzo dobrze. Z tego, co zaobserwowałem oglądając ich mecze, jest to zespół, który bardzo dużo atakuje i lubi utrzymywać się przy piłce. Preferują grę ofensywną, a to dla mnie chleb powszedni. Bardzo lubię podłączać się do akcji z przodu i myślę, iż będę w stanie dać Górnikowi sporo dynamiki w ataku.

Żelazne płuca są potrzebne na tej pozycji?

- Oczywiście. Dlatego też codziennie ciężko rzeźbimy na treningach, żeby wypracować taką wydolność (śmiech).

Obserwowałeś Górnika w rundzie jesiennej, regularnie śledząc mecze, czy raczej skupiałeś się na tym, co było Twoją codziennością - na Betclic 1 Lidze i Stali Rzeszów?

- Przede wszystkim skupiałem się na Stali Rzeszów. Chciałem być w stu procentach fair wobec klubu, który dał mi szansę pokazania się w pierwszej lidze, więc w pełni koncentrowałem się na tym, żeby wykonać tam dobrą robotę. Analizowałem swoje mecze i przykładałem się do gry. jeżeli jednak miałem wolną chwilę i mecze Górnika nie pokrywały się ze spotkaniami Stali, to chętnie włączałem telewizor i je oglądałem.

Miałeś już okazję być na meczu przy Roosevelta?

- Jeszcze nie. Pierwszy raz na stadionie pojawiłem się dopiero przy podpisywaniu kontraktu. Kolejne wizyty to już czas po dołączeniu do zespołu.

Trzeba przyznać, iż ta szkoła krakowska i podkarpacka całkiem mocno trzyma się w Górniku. Mieliśmy w Zabrzu świetnych piłkarzy i trenerów z Małopolski i Podkarpacia. Twoją macierzą jest Wisła Kraków. To właśnie tam zaczynałeś?

- Zaczynałem w Akademii Piłkarskiej 21. To była szkółka stworzona przez trenera Marka Koniecznego, byłego kierownika Wisły Kraków. Byli tam również Mirosław Szymkowiak oraz Tomasz Frankowski. Po pobycie w tej akademii przeniosłem się do młodzieżowych zespołów Wisły Kraków, gdzie stawiałem swoje pierwsze juniorskie kroki.

Nie było żadnych podchodów ze strony Wisły, żeby ściągnąć swojego wychowanka z powrotem?

- Tak naprawdę po odejściu z Wisły i wypożyczeniu do Garbarni nigdy nie dostałem telefonu z Krakowa. Żaden z moich agentów też nie wspominał o tym, by klub robił w tym kierunku większe kroki. Mieli obsadzoną prawą obronę, dysponowali kilkoma graczami na tej pozycji. Grają też innym systemem niż Górnik. Często prawy obrońca pełni u nich rolę jednego z trzech środkowych defensorów, bo ich ustawienie płynnie zmienia się w trakcie meczu. Dlatego nigdy nie było tematu mojego powrotu, czy jakiegoś większego zainteresowania ze strony Wisły.

Na prawej obronie czeka Cię interesująca rywalizacja. Jest mistrz i wicemistrz Polski Michal Sacek, a o miejsce jego pierwszego dublera powalczy ktoś z duetu Warczak - Barczak. Szykuje nam się niezły łamaniec językowy.

- Trochę tak, w końcu dzieli nas tylko jedna literka, ale myślę, iż kibice gwałtownie nas zapamiętają.

Prawa strona obrony jest mocno obsadzona. Jak widzisz swoje wyzwania na najbliższe tygodnie i miesiące?

- Przede wszystkim zamierzam skupić się na sobie i swoich celach. Chcę codziennie sumiennie pracować i być konsekwentnym w tym, co sobie założyłem. W piłkę gra się przecież po to, by rywalizować z najlepszymi. Moi konkurenci to bardzo dobrzy zawodnicy, ale pozycję na boisku trzeba sobie po prostu wywalczyć. Uważam, iż rywalizacja jest świetna, bo niezwykle rozwija. Kiedy wiesz, iż Twój konkurent nie śpi, tylko ciężko trenuje, sam też musisz dawać z siebie wszystko. Rywalizacja jest nam absolutnie potrzebna.

Kiedy podpisywałeś kontrakt z Górnikiem, był to klub, który miał duże aspiracje, ale dawno nie odniósł dużego sukcesu. Teraz jest zdobywcą STS Pucharu Polski i wicemistrzem kraju. Poprzeczka i ambicje kibiców poszły więc mocno w górę.

- Moim zdaniem Górnik to najbardziej utytułowany i po prostu ogromny klub. Ale zgadza się - miniony sezon był wyjątkowy, przynosząc Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. Teraz czeka nas gra w pucharach europejskich i szansa na Superpuchar, więc naprawdę sporo się tutaj dzieje. Bardzo mnie to cieszy, bo od dziecka, od kiedy tylko zacząłem grać, marzyłem o tym, by sięgać po trofea, czerpać z tego euforia i wygrywać każdy możliwy mecz. Fantastycznie, iż mamy teraz szansę grać o taką stawkę. Musimy się skupić wyłącznie na własnej pracy, patrzeć na siebie i być maksymalnie zdeterminowanymi, żeby odnosić takie sukcesy jak najczęściej.

Jakie są Twoje pierwsze wrażenia ze współpracy z trenerem Michalem Gasparikiem? To w końcu szkoleniowiec, który od początku swojej kariery zawsze kończy sezon z medalem.

- Naprawdę? No to dobrze wróży! Jakie są moje pierwsze wrażenia? Widać, iż z tym trenerem bardzo mocno się pracuje. Wczoraj mieliśmy dzień wprowadzający, ale dzisiaj zaliczyliśmy już pierwsze małe gry treningowe i ćwiczenia podań. Wchodzimy na wysokie obroty, a szczyt obciążeń z pewnością jeszcze przed nami. Krótko mówiąc - u trenera się mocno zasuwa. I to jest bardzo fajne. jeżeli dobrze i solidnie przepracujemy ten okres przygotowawczy, to w trakcie sezonu będziemy wychodzić na boisko, mając siłę, by po prostu cieszyć się grą w piłkę.

Rozmawiał: eMZet

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału