Historyczny kadr spod Łomży. Zobaczył Warszawę z odległości 135 kilometrów

mylomza.pl 3 dni temu
Stanie w środku nocy na niewielkim wzniesieniu w Mściwujach, tuż obok radaru lotniczego, wymaga sporo cierpliwości. Kamil Siwek, pochodzący z miejscowości Kąty w gminie Mały Płock, pasjonat fotografii długodystansowej, ma jej jednak pod dostatkiem. Przebywając w swoim rodzinnym domu (zaledwie 3 kilometry od miejsca obserwacji), przez dziesięć dni z rzędu meldował się na górce, licząc na łut szczęścia. Większość uznałaby to za stratę snu i czasu, ale w noc z 13 na 14 sierpnia 2026 roku ta uporczywość opłaciła się z nawiązką. O godzinie 1:00 rano na podglądzie jego aparatu zamajaczyło coś, co stąd wydawało się absolutnie niemożliwe — oświetlona iglica stołecznego wieżowca Varso Tower. Mściwuje to spokojna wieś leżąca w połowie drogi, jakieś 15 kilometrów od Łomży i Kolna. Z tego miejsca do centrum Warszawy w prostej linii jest dokładnie 135 kilometrów. Do tej pory prawdopodobnie nikt z województwa podlaskiego nie zdołał uchwycić stolicy w kadrze. Zdjęcia Kamila, opublikowane na facebookowej grupie „Dalekie Obserwacje - Dalekie Widoki”, to jednak coś więcej niż tylko rekord naszego regionu i wysunięty najbardziej na północ punkt, z jakiego widać Warszawę. To zarazem najdalsza obserwacja tego miasta z poziomu nizin i druga najdalsza w całej historii – ustępuje jedynie ujęciom wykonanym ze świętokrzyskiej Łysej Góry.

Co ciekawe, do takiego sukcesu wcale nie potrzeba było sprzętu za grube tysiące. Wystarczyła lornetka Delta Optical Starlight 15x70 sprzężona ze telefonem Samsung S20FE. Prawdziwym kluczem była tu fizyka atmosfery i łaskawa pogoda. Sam autor uważa, iż tej nocy trafiły się prawdopodobnie najlepsze warunki refrakcyjne całego lat
Idź do oryginalnego materiału