Ciekawie zapowiadają się także nadwarciańskie tężnie. Zakładam, iż podobne do tych, które powstały przy szpitalu na ulicy Dekerta. Dają radę, sprawdzałem osobiście jesienią. Jako iż stajemy się powoli miastem emerytów, tężnie to fajna sprawa. Spacerowiczów pragnących podreperować drogi oddechowe z pewnością nie zabraknie. Oby tylko Narodowy Fundusz Zdrowia nie uznał miejskiego wynalazku za lokalny substytut sanatorium w Ciechocinku, tnąc żądnym wrażeń gorzowianom pulę skierowań. Sanatorium miłości bulwar raczej nie zastąpi, chociaż jakieś krzaki zawsze się znajdą. Warto zachować czujność.
Do rozpoczęcia prac na bulwarze przysłowiowy rzut beretem. Przebudowa rusza niebawem. Miejmy nadzieję, iż prace nie utkną jak przy poprzednich flagowych inwestycjach miejskich. Nigdy nie wiadomo, czy konserwator zabytków po rozebraniu obecnego polbruku nie doszuka się szczątków spalonej na stosie ostatniej miejskiej czarownicy. Oby tylko jakość prac wizerunkowo nie „zaryła w glebie”, jak miało to miejsce w Parku Róż. Poprawki poprawek do dzisiaj odbijają się czkawką, a rozpadające się siedziska straszą co bardziej wrażliwych przechodniów.
Co zaś ze Schodami Donikąd? Tego nie wie nikt. Być może na wieki pozostaną pomnikiem niemocy miejskich urzędników, jak również niepisanym symbolem miasta, które dryfując - zbyt często zmierza donikąd?

2 godzin temu












