Hokejowy wynik nie dał kompletu punktów Białemu Orłowi w Cielczy [ZDJĘCIA]

1 godzina temu

Kto był rywalem Białego Orła?

LZS Cielcza to zespół, który w ubiegłym sezonie spadł z V ligi. Podopieczni Adama Zielińskiego, byłego szkoleniowca Białego Orła, nie mieli jednak udanego początku sezonu. W ostatnich kilku tygodniach zaczynali jednak powoli wracać na falę i po dziesięciu rozegranych spotkaniach mieli zdobytych jedenaście punktów. Złożyły się na nie trzy zwycięstwa, dwa remisy oraz pięć porażek.

Skład Białego Orła na mecz z LZS-em Cielcza

W porównaniu do meczu z Ruchem Bojanowo trener Michał Mocek zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowej "11". Na ławce usiadł Kamil Rój. W jego miejsce w wyjściowym składzie wybiegł Michał Wojciechowski.

I połowa. Szybkie prowadzenie gospodarzy, Biały Orzeł odpowiada

Mecz rozpoczął się od intensywnych ataków gospodarzy, które dość gwałtownie przyniosły efekty. W 8. minucie spotkania LZS objął prowadzenie - po trafieniu Huberta Łukaszczyka, do którego zagrywał Tomasz Szopny. Były piłkarz GKS-u Żerków był także autorem asysty przy drugiej bramce, która padła sto dwadzieścia sekund później. Tym razem zagrywał on do Jakuba Janiszewskiego, który podwyższył wynik meczu. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać i starali się nawiązać kontakt. Udało się to w siedemnstej minucie spotkania, kiedy Mikołaja Parusa pokonał Aleksander Kaptur. W 25. minucie Biały Orzeł był bardzo blisko wyrównania, ale Dawid Forszpaniak z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. W końcówce pierwszej połowy "Czelsi" mogła podwyższyć swoje prowadzenie. Filip Oleśków dogrywał z rzutu wolnego, ale strzał Tomasza Szopnego minął bramkę. Z kolei w doliczonym czasie do pierwszej części ponownie z wolnego uderzył Forszpaniak, ale tym razem zrobił to niecelnie. Pierwsza połowa zakończyła się zatem minimalnym prowadzeniem LZS-u.

II połowa. Biały Orzeł musi gonić LZS

Druga połowa nie mogła się lepiej zacząć dla gospodarzy. Już w 47. minucie powtórzyła się sytuacja z pierwszej części gry. Najpierw Jakub Nadobny oddał celny strzał, ale obronił go Miłosz Przestacki. Bramkarz Białego Orła odbił jednak tylko piłkę. Dopadł do niej Tomasz Szopny, który zagrał do Huberta Łukaszczyka, a ten zdobył swojego drugiego gola. euforia piłkarzy LZS-u była ogromna, ale nie trwała długo, bowiem już dwie minuty później goście odpowiedzieli trafieniem Oliwera Grzesiaka, który otrzymał piłkę po przerzucie na prawą stronę i huknął pod poprzeczkę tak, iż Mikołaj Parus nie miał szans na obronę. To jednak był początek emocji. W 55. minucie gry celnie z dystansu uderzył Szopny, ale tym razem czujny był Przestacki. Sto osiemdziesiąt sekund później "Czelsi" mogła się już jednak cieszyć ponownie z dwubramkowego prowadzenia. Franciszek Figaj zagrał do Jakub Nadobnego, a ten wyminął bramkarza Białego Orła i skierował piłkę do siatki. Goście jednak ponownie dość gwałtownie złapali kontakt. Tym razem z dystansu uderzył Kamil Rój. Piłka odbiła się od słupka, po czym wleciała do bramki.

II połowa. Biały Orzeł wychodzi na prowadzenie, ale nie zdobywa trzech punktów

Biały Orzeł parł do przodu, żeby wywalczyć remis i blisko był już w 63. minucie, kiedy ostatecznie Oliwier Grzesiak strzelił ponad bramką. Ten sam zawodnik nie pomylił się jednak sześć minut później, kiedy zamknął akcję po dośrodkowaniu z lewej strony na dalszy słupek. Przez następnych dwadzieścia minut żadna ze stron nie potrafiła sobie wypracować skutecznej okazji. Dopiero w końcówce zrobiło się znów bardzo gorąco. W 89. minucie gry Aleksander Kaptur uderzył celnie na bramkę, ale Mikołaj Parus wybronił ten strzał. To jednak nie udało się dwie minuty później, kiedy w pierwszej doliczonej minucie kapitalnego gola po strzale z woleja zdobył Albert Czajka. Ławka Białego Orła wręcz eksplodowała z radości. Była ona jednak przedwczesna, gdyż LZS walczył do samego końca i w czwartej doliczonej minucie wyrównał stan meczu. Na pole karne dośrodkował Bartosz Szyszka. Tam najlepiej odnalazł się Nikodem Parus, który pokonał Miłosza Przestackiego. W samej końcówce Biały Orzeł miał rzut rożny, który gospodarze wybronili. Goście zagrali jednak piłkę raz jeszcze w pole karne i domagali się odgwizdania rzutu karnego za zagranie ręką. Sędzia jednak nie zważał na ich protesty i zakończył mecz.

Po ostatnim gwizdku przez cały czas było gorąco - do tego stopnia, iż arbiter pokazał jednemu z członków sztabu Białego Orła czerwoną kartkę. Wynik się już jednak nie zmienił i po szalonym meczu oba zespoły podzieliły się punktami.

LZS Cielcza - Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski 5:5 (2:1).

Bramki:

8' 1:0 Hubert Łukaszczyk

10' 2:0 Jakub Janiszewski

17' 2:1 Aleksander Kaptur

47' 3:1 Hubert Łukaszczyk

49' 3:2 Oliwier Grzesiak

58' 4:2 Jakub Nadobny

60' 4:3 Kamil Rój

69' 4:4 Oliwier Grzesiak

90' + 1 4:5 Albert Czajka

90' + 4 5:5 Nikodem Parus

Składy w spotkaniu LZS Cielcza - Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski

Kliknij w numerek, żeby dowiedzieć się więcej o zawodniku

Najważniejsze statystyki spotkania

Strzały: 8 - 15

Strzały celne: 7 - 6

Rzuty rożne: 0 - 4

Rzuty wolne: 11 - 13

Spalone: 0 - 0

Zagrania ręką: 0 - 1

Faule: 13 - 10

Żółte kartki: 4 - 4

Czerwone karki: 0 - 1

W drużynie Białego Orła żółtymi kartkami zostali ukarani trener Michał Mocek i jeden z zawodników rezerwowych, który nie wszedł na boisko. Z kolei czerwoną kartkę zobaczył jeden z członków sztabu szkoleniowego.

Powiedzieli po meczu

Adam Zieliński trener LZS-u

Z jednej strony mamy spory niedosyt, a z drugiej sporo szczęścia. Prowadziliśmy już bowiem różnicą dwóch goli, mieliśmy bezpieczną przewagę, a później musieliśmy odrabiać straty. Niestety przez kontuzje i nieobecności brakowało nam jakości, żeby dowieźć do końca zwycięstwo. Koniec końców zyskujemy jeden punkt i szanujemy ten punkt w meczu z liderem. Po ciężkim początku sezonu nieco ustabilizowaliśmy naszą sytuację. Przekłada się to na lepsze wyniki i mamy nadzieję kontynuować dobrą grę. Ta gra jest bardzo widowiskowa, to na pewno podoba się kibicom, ale z perspektywy trenerskiej strata dużej ilości bramek to przede wszystkim problemy w linii obrony. Poprawiliśmy jednak skuteczność w ofensywie i to idzie w parze z liczbą strzelonych przez nas bramek. Mam nadzieję, iż w meczu z LZS-em Stare Oborzyska nieco to się ustabilizuje i skończy się on dla nas zwycięsko. Mamy ku temu podstawy, żeby z zespołami czołówki zdobywać punkty. Będziemy ciężko pracować w tygodniu, żeby następny mecz zakończył się trzema oczkami dla nas

Michał Mocek, trener Białego Orła

Szalony mecz. Każda ze stron mogła przechylić wagę zwycięstwa na swoją korzyść. Podchodzimy do tego typu spotkań z założeniem, iż należy uczyć się na własnych błędach. Obejmujemy bowiem prowadzenie w końcówce meczu i tracimy bramkę w czwartej doliczonej minucie. Niemniej jednak szanujemy ten remis, bo jeszcze nie przegraliśmy spotkania - i to nas bardzo cieszy. Jakościowo jako zespół jesteśmy na bardzo dobrym poziomie, ale głowa nam czasami jeszcze nie dojeżdża. Mamy bardzo młody zespół i takie małe derby z dużą ilością kibiców na trybunach mogły nieco napędzić im strachu. Przed nami mecz z Brenewią Wijewo. To zespół z końca tabeli, a my często mamy problemy z takimi drużynami. Musimy jednak wygrywać takie mecz, bo awans do wyższej ligi robi się z dołem tabeli i na tych drużynach trzeba zdobyć sześć punktów.

Kiedy kolejny mecz Białego Orła?

Kolejne spotkanie Biały Orzeł rozegra na własnym boisku. Jego rywalem będzie Brenewia Wijewo. To spotkanie zaplanowano na niedzielę, 25 października. Początek o godzinie 13:00.

Idź do oryginalnego materiału