Osłabiona Andoria Mircze rozbiła Spartę Łabunie 4:1. Trener Kycko liczy na lepsze czasy zespołu

1 godzina temu
Andoria Mircze przyjechała na mecz ze Spartą Łabunie bez czterech doświadczonych graczy – Wojciecha Barana, Michała Herdy i Kamila Sitarza, którzy w sobotę bawili się na weselu najlepszego w zespole Kacpra Matysiaka. – Tych czterech nieobecnych na meczu w Łabuniach piłkarzy stanowi trzon naszego zespołu – podkreśla Mariusz Kycko, szkoleniowiec Andorii.Trener Mariusz Kycko awansował kiedyś ze Spartą Łabunie do klasy okręgowej, ale już po roku z niej spadł. Jednakże odkąd jest szkoleniowcem Andorii, zespół z Łabuń bardzo dobrze mu się kojarzy. W poprzednim sezonie Andoria wygrała ze Spartą w Łabuniach 4:1 (2:1), a także u siebie 5:1 (1:0). W sobotę powtórzył się wynik z poprzedniej rundy jesiennej. – Jechaliśmy na mecz do Łabuń pełni obaw. Ze starszyzny miałem do dyspozycji tylko Filipczuka, Wójtowicza i Konrada. Jakby braków kadrowych było mało, przed meczem zatelefonował do mnie Hoszko, by mi przekazać, iż nie zagra, bo rozłożyła go choroba. Z powodu osłabienia składu nie wywierałem presji na młodzieży. Chciałem, żeby młodzi zagrali na luzie. Żeby bawili się piłką bez względu na wynik. Nasza młodzież świetnie się spisała. Przyznam, iż byłem tym zaskoczony. Miło było słyszeć w Łabuniach pochwały od trenera Goździuka, działaczy i kibiców Sparty – mówi Mariusz Kycko.Strzelanie goli w sobotnim meczu rozpoczął i zakończył Bartłomiej Leśniowski. Po golu dla Andorii dołożyli Tymoteusz Łukaszczyk i Bartłomiej Zwolak. Wynik spotkania został ustalony po niecałej godzinie. Pod koniec pierwszej części zawodów Sparta złapała kontakt bramkowy z rywalem. PRZECZYTAJ: Padwa Zamość przełamała serię porażek. Pierwsze punkty w Lidze CentralnejMichał Luterek wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul Kacpra Kusiaka na Kacprze Zającu. Był to drugi w tym spotkaniu karny dla gospodarzy. W 7 minucie Filip Filipczuk sfaulował Łukasza Steca. Obaj stanęli naprzeciw siebie. Bramkarz Andorii obronił strzał z „wapna” w wykonaniu pomocnika Sparty. – Osłabiona Andoria obnażyła wszelkie nasze defensywne słabości. Znowu popełniliśmy błędy, które nie powinny nam się przytrafić. To nie były błędy, to były „wielbłądy”. Doprawdy, trudno było uwierzyć, iż można tak nieodpowiedzialnie zachowywać się przed własnym polem karnym. Rywale bezlitośnie wykorzystali nasze niedokładne podania. Staraliśmy się prowadzić grę. Kreowaliśmy sytuacje podbramkowe, ale je marnowaliśmy. Każda kolejna strzelona bramka napędzała naszych rywali. Zespół z Mircza grał z coraz większą determinacją, a do tego bardzo groźnie kontratakował. A my po kilku staraconych bramkach staliśmy z otwartymi buziami, jakbyśmy nie wiedzieli, co się dzieje na boisku. Nastał dla nas bardzo trudny czas – mówi trener Sparty Tomasz Goździuk.Trener Mariusz Kycko wyraża nadzieję, iż wysokie zwycięstwo nad Spartą okaże się zwiastunem czegoś dobrego. – Mam nadzieję, iż Matysiak w końcu wróci do zespołu, a wtedy wszystko pójdzie ku lepszemu. Za pośrednictwem „Kroniki Tygodnia” chciałbym życzyć Matysiakowi – w imieniu swoim, klubowych działaczy i zawodników – wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia – mówi Mariusz Kycko.CZYTAJ TEŻ: Weronika Ostrówka z Agrosu Zamość walczy o życiówki i miejsce w ósemce Euro U20Sparta Łabunie – Andoria Mircze 1:4 (1:2)Gole: 0:1 Leśniowski 15, 0:2 Łukaszczyk 34, 1:2 Luterek 42 (z karnego), 1:3 Zwolak 52, 1:4 Leśniowski 59.Sparta: Salamon – Sobań (44 Sokołowski), Dobromilski, Mikulski, Grymuza (79 Dudek) – Zając, Palikot, Luterek (70 Sapij), Kowalski, Stec – Nowak (57 Wójcicki); trener T. Goździuk.Andoria: Filipczuk – Wójtowicz, Kluczek, Kusiak, K. Kycko – Leśniowski, Wójcik, Kondrat, Zwolak, Łukaszczyk (84 Makara) – Turewicz; trener M. Kycko.Żółte kartki: Grymuza, Stec (Sparta), Filipczuk, Kusiak (Andoria). Sędziował: Jasina (Hrubieszów).
Idź do oryginalnego materiału