Import ojetin hamuje ósmy miesiąc z rzędu i nikt nie jest pewien dlaczego

1 tydzień temu
Kupujący z Lubina, który w styczniu sprowadził z okolic Hanoweru dziesięcioletniego kompaktowego SUV-a z benzynowym dwulitrowym turbodoładowanym silnikiem za 48 tys. złotych, opowiadał mi potem, iż jeszcze dwa lata temu takie auto kosztowałoby go może 36 tys. złotych i znalazłby je w tydzień. Teraz szukał pięć tygodni, przebił się przez dwadzieścia kilka ogłoszeń i ostatecznie zapłacił więcej, niż planował, bo na niemieckim rynku wtórnym po prostu ubywa tego, co Polacy zwykli kupować, czyli aut w przedziale 8-12 lat, z benzyną albo dieslem, w segmencie C lub D, za równowartość 8-14 tys. euro. Cofka. SAMAR podał w lipcu, iż w pierwszym półroczu 2026 Polacy zarejestrowali 448787 importowanych pojazdów używanych, spadek o 7,4 procent rok do roku, i iż jest to kontynuacja trendu, który ciągnie się od czerwca 2025 . Ósmy miesiąc z rzędu na minusie, jeżeli liczyć uczciwie i pominąć wrzesień 2025, kiedy import technicznie urósł o 0,2 procent, 154 sztuki, bo było więcej dni roboczych i dostawcze podbiły wynik. Rozmawiałem z analitykiem SAMAR przy okazji raportu majowego i pytałem, czy widzą jakiś pojedynczy czynnik, który by to wyjaśniał. Nie widział. Mówił mi, iż to się składa z kilku rzeczy naraz, rosnąca dostępność nowych aut w konkurencyjnych cenach , starzenie się niemieckiego parku, strefy czystego transportu w polskich miastach, które zniechęcają do starych diesli, i iż proporcje między tymi czynnikami zmieniają się z miesiąca na miesiąc.

Czerwiec wyglądał na pierwszy przełom, bo SAMAR odnotował 76725 importowanych osobówek i dostawczych, plus 0,3
Idź do oryginalnego materiału