Tradycyjnie już, 6 stycznia Łódź stała się biegową stolicą regionu. Wydarzenie to od lat przyciąga nie tylko profesjonalistów walczących o życiowe rekordy, ale przede wszystkim amatorów, dla których liczy się dobra zabawa i wspólne świętowanie.
Pięciokilometrowa trasa przez serce miasta
Biegacze wyruszyli na 5-kilometrową trasę punktualnie o godzinie 17:00. Start i meta zostały zlokalizowane na Rynku Manufaktury, który o tej porze lśnił świątecznymi iluminacjami. Uczestnicy wybiegli w ulicę Ogrodową, a następnie pokonali trasę prowadzącą ulicami: Północną, Wschodnią, Narutowicza, Kilińskiego, Traugutta, Sienkiewicza, Tuwima, Piotrkowską, Więckowskiego i Zachodnią, by wrócić pod bramę Manufaktury.
Biegacze z całej Polski
Bieg Trzech Króli dawno przestał być imprezą wyłącznie lokalną. Na starcie zameldowali się reprezentanci niemal każdego zakątka kraju. Powody, dla których zdecydowali się przyjechać do Łodzi, były bardzo różne – od chęci bicia rekordów, przez sportową tradycję, aż po czystą euforia z przebrania się w królewskie szaty.
Dla wielu osób to sposób na zabawę w gronie przyjaciół.
– Biegamy w jednej drużynie jak królowie! Chcemy się dziś przede wszystkim dobrze bawić, podjąć sportowe wyzwanie i nie zamarznąć, bo dzisiaj jest straszliwie zimno
– mówili przed startem Krystian i Marcin, którzy na trasę wyruszyli w królewskich strojach.
Inni pokonali setki kilometrów, by pojawić się w Łodzi.
– Przyjechałem tutaj aż ze Świnoujścia, żeby dobrze się bawić i ukończyć bieg. Ze sportem jestem związany już od 14 lat. W Łodzi na tej imprezie jestem po raz piąty, choć z przerwami. Dzisiaj rano zdążyliśmy jeszcze wziąc udział w łódzkim Orszaku Trzech Króli
– dzielił się swoimi wrażeniami pan Mariusz.
Dla biegaczy z sąsiednich województw Łódź stała się miejscem obowiązkowego otwarcia roku:
– Jestem tutaj czwarty rok z rzędu. To już moja mała tradycja, iż sezon biegowy rozpoczynam właśnie tutaj. Chciałbym dziś złamać 30 minut
– deklarował Dariusz Grzymański z Włocławka.
– Biegam od lat, a w zawodach startuję od dekady. W Biegu Trzech Króli biorę udział po raz piąty. Moim celem jest wynik poniżej 20 minut, ale jeżeli zakręcę się w okolicach 21, też będę zadowolony
- mówił Marcin Pietrzek.
Kto dobiegł najszybciej?
Mimo rekreacyjnego charakteru imprezy, walka o podium była niezwykle zacięta. W kategorii Open mężczyzn bezkonkurencyjny okazał się Grzegorz Petrusiewicz, który linię mety przeciął z czasem 15:28. Drugie miejsce zajął Damian Dyduch (15:42), a trzecie Tomasz Mikulski (15:47).
Wśród kobiet triumfowała Julia Szczytkowska, uzyskując czas 18:13. Zaledwie 15 sekund później na metę wbiegła Anna Kovalenko, a podium uzupełniła Anna Osmulska z wynikiem 18:32.
Organizatorzy przygotowali szereg kategorii dodatkowych, co pozwoliło wyróżnić większą liczbę uczestników. Nagrody przyznano m.in. w kategoriach: Najlepszy Łodzianin i Łodzianka, dla osób o nazwisku Król, a także w kategoriach wiekowych i specjalnej klasyfikacji dla posiadaczy konta w banku PKO BP. Po przekroczeniu linii mety na każdego uczestnika czekał pamiątkowy medal oraz kubek gorącej herbaty, który w mroźny wieczór cieszył się ogromnym powodzeniem.

1 dzień temu














