Kolejny szalony mecz GieKSy. Cenny remis z Lechem Poznań

7 godzin temu

Trzy dni temu GieKSa rozegrała wyczerpujące, zakończone karnymi spotkanie z Rakowem Częstochowa. Katowiczanie jednak pokazali, iż nie znają słowa przemęczenie i po kolejnym szalonym spotkaniu zremisowali na wyjeździe z liderem ekstraklasy Lechem Poznań.

Trzy dni po pasjonującym spotkaniu w półfinale Pucharu Polski GieKSa zmierzyła się na wyjeździe z obecnym mistrzem kraju Lechem Poznań. W składzie Trójkolorowych nastąpiło kilka zmian w składzie w porównaniu z czwartkowym pojedynkiem. Przede wszystkim do bramki wrócił pauzujący za kartki Strączek. W pierwszym składzie zobaczyliśmy także Galana, Markovića i debiutującego dzisiaj, sprowadzonego kilka tygodni temu norweskiego obrońcę Mariusa Olsena. Na ławce rezerwowych usiedli za to Jirka i Wdowiak, a poza składem został kontuzjowany Lukas Klemenz.

Jako pierwsi zaatakowali Katowiczanie, ale główka Galana minimalnie przeleciała nad poprzeczką. W 16 min. rzut rożny z lewej strony wykonywał Nowak, który szukał gola po bezpośrednim strzale, ale Mrozek popisał się udaną interwencją. W 23 min. GKS znów był blisko. Marković wypatrzył w polu karnym Shkuryna, ale ten przeniósł piłkę nad poprzeczką. Minutę później w końcu odpowiedział Kolejarz, ale Leo Bengtsson po wrzutce Ishaka na szczęście nieczysto trafił w futbolówkę i nie oddał celnego strzału. W 28 min. po kolejnym rzucie rożnym Nowaka znów zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, ale Mrozek przytomnie obronił. Dwie minuty później ładnie dośrodkował aktywny Marković, ale główkę Shkuryna zablokował jeden z obrońców. W 37 po błędzie poznańskiej defensywy Białorusin znów znalazł się w dobrej sytuacji, ale uderzył daleko od bramki. W 38 min. ataki GieKSy wreszcie przyniosły wymierny rezultat. Tym razem dośrodkował Czerwiński, ale piłkę w siatce umieścił Marković. W końcówce przewagęna boisku uzyskał Lech, ale do przerwy wynik już nie uległ zmianie i niespodziewanie, choć w pełni zasłużenie jedną bramką prowadzili Katowiczanie.

Podobnie jak kilka dni temu w Częstochowie druga odsłona rozpoczęła się dla przyjezdnych fatalnie, bo już w 48 min. był remis po samobójczym trafieniu Jędrycha. Tym razem Trójkolorowi nie zamierzali się jednak cofnąć do obrony i w 52 min. Mrozek musiał się sporo nagimnastykować, żeby wybić uderzenie Wasielewskiego. Cztery minuty później groźnie strzelał Walemark, ale niecelnie. W 60 min. stadion przy ul. Bułgarskiej ponownie zamilknął, kiedy podanie Nowaka wykorzystał Shkuryn trafiając do siatki z najbliższej odległości. W kolejnych minutach Poznaniacy próbowali zaatakować, ale to GKS w 70 min. był bliski trzeciego gola. Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Rasak, niestety trafił wprost w bramkarza. W 74 min. z szybką kontrą wyszedł Kolejarz i w sytuacji sam na sam ze Strączkiem znalazł się Haakans, który huknął nie do obrony. Tym razem Trójkolorowi, także jednak nie zamierzali złożyć broni i w 78 min. zdecydowanie najlepszy na boisku Marković skutecznie dobił futbolówkę po wcześniejszym strzale Jirki. Lech również nie chciał być gorszy i już 2 minuty później do siatki trafił Luis Palma. W 89 min. wydawało się, iż po główce Agnero gospodarze wyjdą na prowadzenie, ale wspaniałą paradą popisał się Strączek. Choć arbiter doliczył aż 10 minut i obie drużyny do końca szukały zwycięskiej bramki, wynik spotkania nie uległ już zmianie i ostatecznie ten pełen emocji mecz zakończył się remisem 3:3.

Lech Poznań – GKS Katowice 3:3 (0:1)

Bramki: Jędrych (sam.),Hakans, Palma – Markovic (2), Shkuryn

Lech Poznań: Mrozek – Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul, Kozubal (80. Ouma), Rodriguez (59. Jagiełło), Wålemark (67. Hakans), Gholizadeh, Ishak (67. Agnero), Bengtsson (67. Palma).

GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (90. Wdowiak), Jędrych, Olsen, Galán (73. Jirka) – Markovic, Milewski (73. Łukasiak), Rasak, Nowak – Shkuryn (73. Zrel’ak)

Idź do oryginalnego materiału