To banalne stwierdzenie, iż „wszystko, co dobre, gwałtownie się kończy”, jakże mocno pasuje do zakończonych w niedzielę Mistrzostw Europy w siatkówce plażowej – CEV EuroBeachVolley 2026 w Starych Jabłonkach. Jeden z wniosków jest taki, iż legenda tego miejsca nigdy w pełni nie umarła, choćby jeżeli przerwa w organizacji zawodów szczebla międzynarodowego trwała dekadę. CEV, czyli Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej, postanowiła zaufać organizatorom i Hotelowi Anders. Opłaciło się – duch niezwykłej atmosfery w Starych Jabłonkach cały czas żyje.
Stawka zawodów była wyjątkowo wysoka. Po raz pierwszy w historii mistrzowie Europy wywalczyli bezpośrednią kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Najlepsze europejskie pary walczyły więc nie tylko o medale i prestiż, ale także o możliwość spełnienia olimpijskich marzeń.
Do rywalizacji przystąpiły po 32 pary, które rozlosowano do ośmiu grup liczących po cztery zespoły. W każdej z nich rozegrano najpierw dwa spotkania: pierwsza para mierzyła się z czwartą, a druga z trzecią. Zwycięzcy walczyli następnie o pierwsze miejsce, a przegrani o trzecie. Triumfatorzy grup uzyskiwali bezpośredni awans do drugiej rundy fazy pucharowej, zespoły z drugich i trzecich miejsc rozpoczynały ją rundę wcześniej, natomiast czwarte pary żegnały się z zawodami.
Na boiskach prezentowały się pary zawodowe. Niezwykle wysoki poziom. (foto: Kamil Pastusiak, Agencja Fotografii Sportowej KamPas )Później rozpoczynała się już klasyczna walka o wszystko: kolejna runda, ćwierćfinały, półfinały i wielki finał. Łącznie w turnieju rozegrano aż 112 spotkań na czterech boiskach. Od piątkowego popołudnia rywalizacja odbywała się już wyłącznie na Boisku Centralnym.
Mecze rozgrywano według ustawienia logistycznego znanego z dawnych zawodów organizowanych w Starych Jabłonkach. Słynne boisko „na górce” również w tym roku gromadziło tłumy siedzące na trawiastym wzniesieniu. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także boiska przy drodze, na których spotkania rozgrywano aż do fazy pucharowej.
Mecze ”na górce” tbywały równie emocjonujące, jak te rozgrywane na stadionie głównym.Tradycyjnie sportowa rywalizacja miała jakościową otoczkę. Dawniej podczas odbywających się tutaj turniejów z cyklu Pucharu Świata otwierano Restaurację Mistrzów, w której gotowali najlepsi kucharze z Polski i nie tylko. Zdecydowano się kontynuować tę tradycję. Do Starych Jabłonek przyjechał między innymi Karol Okrasa. Znany kucharz wyjdzie również na piasek, choć tym razem czekało na niego szczególne wyzwanie – charytatywny Mecz Gwiazd na rzecz Fundacji Herosi. Jeszcze przed spotkaniem z adekwatnym sobie dystansem zapowiedział:
Nie umiem, ale będę grał.

Teren nad jeziorem Szeląg Mały zmienił się na czas imprezy w coś na kształt letniego festiwalu. Pełno było ludzi, zwłaszcza w późniejszej fazie turnieju. Pomiędzy kolejnymi spotkaniami kibice zajmowali się „swoimi sprawami” – korzystali z plaży, szli na piwo albo tańczyli przy muzyce granej przez DJ-a, czy też uczestniczyli w różnych zajęciach prowadzonych przez animatorów.
W momencie gdy kończył się dany mecz, przy plaży pomiędzy boiskami robiło się tłoczno.Mecze na Boisku Centralnym, czyli stadionie wybudowanym specjalnie na potrzeby zawodów, prowadził wodzirejsko – tak jak przed laty – DJ Ucho. To człowiek legenda w Starych Jabłonkach. W dużej mierze właśnie dzięki niemu na trybunach mało kto siedział, a kibice przez cały czas byli aktywnie włączani do zabawy i kibicowania.
Impreza ściągnęła do naszego regionu kibiców z całej Europy. Żeby nie być gołosłownym, wystarczyło spojrzeć na trybuny. Osób ubranych w narodowe barwy nie brakowało, a szczególnie głośni i widoczni byli Łotysze oraz Szwedzi.
Szwecka grupa lojalnych kibiców. (foto: Kamil Pastusiak, Agencja Fotografii Sportowej KamPas )Obecność gości bardzo pozytywnie odbiła się również na samej Ostródzie. Turyści nocowali w mieście, spacerowali po bulwarze i odwiedzali tutejsze lokale gastronomiczne.
To był najlepszy weekend pod względem utargu w całym sezonie letnim. Było bardzo dużo klientów zza granicy, a bulwar był pełny. Siatkówka pod Ostródą zrobiła swoje.
– powiedział nam Marco Cocchieri, właściciel restauracji Amore Mio.
W piątek, 14 sierpnia, poznaliśmy już ścisłą czołówkę turnieju kobiet. W grze o medale pozostały duety Izuzquiza/Moreno Matveeva, Stam/Schoon, Vieira/Chamereau oraz Graudina/Samoilova.
Wyłoniono także półfinalistów rywalizacji mężczyzn. W pierwszym spotkaniu Hölting Nilsson i Andersson mierzyli się z Åhmanem i Hellvigiem, natomiast w drugim Mol i Sørum stanęli naprzeciw francuskiej pary Rotar/Gauthier-Rat.
Po drugim z tych spotkań odbyło się tradycyjne norweskie „wiosłowanie”, znane między innymi z piłkarskich mistrzostw świata. Jeden z norweskich zawodników uderzał w bęben, natomiast kibice rytmicznie wykonywali gest wiosłowania, wydając przy tym głośny okrzyk: „Łaaaa!”. Widok doskonale oddawał atmosferę, jaka przez cały turniej panowała na trybunach.
Akt ”wiosłowania”. (foto: Kamil Pastusiak, Agencja Fotografii Sportowej KamPas )Na koniec każdego dnia, już po zakończeniu rywalizacji, kibice mogli odpocząć przy scenie podczas koncertów lub występów kabaretowych. W piątkowy wieczór pojawił się na niej Michał Paszczyk. Zachodzące słońce, piękna pogoda, pełna plaża i duża dawka humoru stworzyły bardzo przyjemne zakończenie kolejnego dnia zawodów.

O pomoc techniczną, podawanie piłek oraz wyrównywanie boisk dbały dzieci i młodzież ze Zrywu Volley Iława. Wolontariusze od wczesnych godzin porannych do późnego wieczora wykonywali ogrom pracy, żeby wszystkie elementy turnieju działały tak, jak powinny. To również dzięki nim zawody przebiegały bardzo sprawnie.
Wolontariusze byli świetnie zorganizowani.W końcu przyszła niedziela, czyli dzień ostatecznych rozstrzygnięć. W finale kobiet Holenderki Katja Stam i Raïsa Schoon zmierzyły się z reprezentującymi Hiszpanię Sofíą Izuzquizą oraz Tanią Moreno Matveevą. Złote medale zdobyły Stam i Schoon, a tym samym zapewniły sobie kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. Srebro przypadło Hiszpankom, natomiast na najniższym stopniu podium stanęły Łotyszki Tina Graudina i Anastasija Samoilova.
Mistrzynie Europy. (foto: Kamil Pastusiak, Agencja Fotografii Sportowej KamPas )W finale mężczyzn zagrali Jacob Hölting Nilsson i Elmer Andersson ze Szwecji oraz norweski duet Anders Mol i Christian Sørum. Triumfowali Szwedzi, którzy oprócz tytułu mistrzów Europy zdobyli również bilet na igrzyska olimpijskie. Norwegowie zakończyli turniej ze srebrnymi medalami. Brąz wywalczyli Francuzi Téo Rotar i Arnaud Gauthier-Rat.
Grali na kosmicznym wręcz poziomie. (foto: Kamil Pastusiak, Agencja Fotografii Sportowej KamPas )Pełne podium turnieju kobiet:
- Katja Stam/Raïsa Schoon – Holandia
- Sofía Izuzquiza/Tania Moreno Matveeva – Hiszpania
- Tina Graudina/Anastasija Samoilova – Łotwa
Pełne podium turnieju mężczyzn:
- Jacob Hölting Nilsson/Elmer Andersson – Szwecja
- Anders Mol/Christian Sørum – Norwegia
- Téo Rotar/Arnaud Gauthier-Rat – Francja
Mistrzostwa były transmitowane przez Polsat Sport, dzięki czemu obrazki ze Starych Jabłonek ponownie można było oglądać w całej Polsce. Turniej pokazał, iż to miejsce przez cały czas ma wszystko, czego potrzeba do organizowania dużych imprez w siatkówce plażowej: znakomitą atmosferę, zaangażowanych kibiców, doświadczoną ekipę oraz organizatorów, którzy wiedzą, jak stworzyć widowisko na najwyższym poziomie.

A więc stało się. Ta piękna impreza wróciła i pokazała, iż przez cały czas jest piękna. Niestety wzorowa praca organizatorów najwyraźniej nie została dostatecznie doceniona przez Polski Związek Piłki Siatkowej, któremu – przynajmniej w teorii – powinno zależeć na kontynuowaniu takiego wydarzenia.

Jak się okazuje, doświadczenia z mistrzostw świata w 2013 roku kilka zmieniły w podejściu związku do gospodarzy wydarzenia. Organizatorzy tegorocznego turnieju ponownie stanęli na wysokości zadania, jednak dopięcie całego przedsięwzięcia było możliwe głównie dzięki sponsorom, których pozyskali samodzielnie. Tym samym część ciężaru finansowego imprezy ponownie spadła właśnie na nich.
Z tego powodu zakończone w niedzielę mistrzostwa Europy mogą okazać się ostatnim tak dużym wydarzeniem siatkówki plażowej w naszym regionie. Taką możliwość potwierdził dyrektor turnieju Tomasz Dowgiałło. Byłoby to bardzo smutne zakończenie historii, która właśnie zaczęła pisać się na nowo.

















