Marcel Łubik z sentymentem wrócił na Roosevelta. "Spędziłem tu niesamowity sezon, napisaliśmy razem historię"

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Lubik-1


Wisła Kraków po niemal pięciu latach przerwy zagościła w niedzielny wieczór na stadionie przy Roosevelta. Wraz z beniaminkiem PKO BP Ekstraklasy na "stare śmieci" wrócił bramkarz Białej Gwiazdy Marcel Łubik, który w zeszłym sezonie sięgnął z Górnikiem Zabrze po STS Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. Po końcowym gwizdku sędziego 22-latek udzielił wywiadu serwisowi Roosevelta81.pl

Stworzyliście dzisiaj niesamowite widowisko, choć dla Was zakończone przegraną. Przed meczem kibice Górnika przywitali Cię bardzo ciepło. Miło było tu wrócić?

Jasne, bardzo przyjemnie tu wrócić. Spędziłem tu niesamowity sezon, napisaliśmy razem historię. Powrót na ten stadion to piękne uczucie. Cała atmosfera była świetna i duże brawa dla kibiców Górnika za tak ciepłe przyjęcie. Bardzo to szanuję i jestem im wdzięczny.

Jak skomentujesz sam mecz? Błyszczał od emocji i na boisku naprawdę sporo się działo.

To było dobre, widowiskowe starcie dla kibiców - dużo walki na wysokim poziomie. Oczywiście czerwona kartka dla Górnika zmusiła ich do głębokiego cofnięcia się i obrony, ale wiemy doskonale, iż potrafią to robić bardzo dobrze. Gra na tym terenie była trudna, stan murawy też nam nie ułatwiał zadania, ale mimo wszystko powinniśmy wyciągnąć stąd przynajmniej punkt. Taka jest jednak piłka. Musimy patrzeć w przyszłość i gwałtownie skupić się na niedzielnym meczu z Pogonią.

Ta czerwona kartka zmieniła ukierunkowanie meczu - najpierw było 2:0, potem gwałtownie strzeliliście kontaktowego gola, do tego wykluczenie i obraz gry zupełnie się odwrócił.

Tak jak wspomniałem, mamy ogromną jakość w operowaniu piłką, co zmusiło Górnika do niskiej obrony. Nie potrafiliśmy jednak przekuć tego na stwarzanie stuprocentowych sytuacji, a Górnik bronił bardzo dobrze i trzeba im to oddać.

Bardzo mocno zagęszczali środek defensywy, przez co Wasi napastnicy nie mieli miejsca, żeby w ogóle się obrócić.

Niestety tak. Potem przeszli jeszcze na system z piątką obrońców, wpuszczając Pawła Bochniewicza, przez co mieli na boisku trzech wysokich stoperów i zrobiło się niezwykle ciasno. Bardzo się staraliśmy, ale niestety nie udało się tego przełamać.

Była okazja przed meczem porozmawiać z kimś z dawnych kolegów z szatni?

Tak, rozmawialiśmy chwilę przed spotkaniem, a także po nim. Bardzo się cieszę z powrotu i ze spotkania z chłopakami. Tego, co razem stworzyliśmy w zeszłym roku, po prostu się nie zapomina.

Nie byłeś zaskoczony tak pozytywnym przyjęciem ze strony kibiców? W internecie pojawiały się różne opinie dotyczące Twojego dużego zaangażowania w barwy klubów, w których grałeś - wytykano Ci chociażby śpiewanie hymnu Górnika, gdy tu grałeś, a teraz Wisły.

Nie, szczerze mówiąc właśnie takiego zachowania spodziewałem się po kibicach Górnika. Pamiętam, iż w zeszłym sezonie, kiedy mieliśmy gorsze momenty, oni przez cały czas dawali nam ogromne wsparcie i nastawienie zawsze było pozytywne. Dlatego mam do nich wielki szacunek. Wiem, iż Wisła i Górnik to wielcy rywale, ale doceniam, iż potrafią uszanować mnie jako osobę i pamiętają o tym, co razem wywalczyliśmy.

Na Śląsku bywasz chyba dość często - masz stały kontakt z chłopakami z Zabrza, a w okolicy trenujesz też swojego psa?

Tak, cały czas mam kontakt z chłopakami. Czas spędzony tutaj to była nie tylko praca - poznałem tu mnóstwo wartościowych ludzi, z którymi chętnie utrzymuję relacje prywatne poza boiskiem.

Chciałem Cię jeszcze dopytać o pierwszą straconą bramkę. W którym momencie padł ten strzał i czy linia obrony mogła zachować się lepiej? Sytuacja wyglądała na dość chaotyczną.

To była bardzo niewygodna piłka dla obrońców, bo po zagraniu na pierwszy słupek kozłowała wyjątkowo wysoko i długo wisiała w powietrzu. Przy takich zagraniach trudno wyczuć, kto pierwszy do niej dojdzie. Musimy to jeszcze dokładnie przeanalizować. A sam strzał Sadilka? To jego typowe uderzenie - znalazł lukę w szesnastce, uderzył, a piłka przeszła przez gąszcz nóg, kompletnie zasłaniając mi widok, i wpadła do siatki.

Zabrakło Wam w tej sytuacji odrobiny szczęścia?

Zdecydowanie tak.

Rozmawiasz pewnie o tym z kolegami w szatni - to dla Ciebie czwarty mecz z rzędu ze stratą gola, czyste konto znowu uciekło.

Nie mam czystego konta, ale obrona to nie jest wyłącznie moja indywidualna sprawa. Na brak straconej bramki pracuje zawsze cała drużyna. Jest parę rzeczy do przeanalizowania. Dziś w wielu momentach broniliśmy naprawdę dobrze, choć Górnik miał swoje szanse dzięki dużej jakości indywidualnej. Musimy wyciągnąć wnioski i iść dalej.

W takim razie kolejnym krokiem i życzeniem dla Ciebie powinno być powołanie do reprezentacji?

Bardzo dziękuję za takie życzenia. Zawsze daję z siebie wszystko i mam nadzieję, iż tak się stanie.

Chciałem na koniec dopytać o artykuły, które pojawiły się jakiś czas temu. Dotyczył Twojej rozmowy z Łukaszem Gikiewiczem, w której miałeś rzekomo stwierdzić, iż defensywa Wisły nie funkcjonuje najlepiej - w przeciwieństwie do świetnej ofensywy. Słowa te padły w takiej formie, czy zostały mocno podkręcone?

Wszyscy znamy "Gikiego" i wiemy, iż lubi coś podkoloryzować (śmiech). Rozmawialiśmy oczywiście, ale powiedziałem jedynie, iż w ofensywie mamy ogromną siłę, natomiast w defensywie po prostu zawsze chcemy się doskonalić i stawiać sobie poprzeczkę wyżej. To wcale nie oznacza, iż jesteśmy słabi. Nasi obrońcy prezentują dużą jakość i grają z wielkim zaangażowaniem - jestem bardzo szczęśliwy, iż mogę z nimi pracować. To wysoki poziom, ale po prostu dużo od siebie wymagamy i chcemy bronić jeszcze lepiej.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału