- Najtrudniejsze momenty dla polskiej energetyki podczas tej zimy to te, kiedy jej cyfrowa strona była poddawana atakom. To przy złożeniu się różnych czynników mogło spowodować nieprzewidziane zdarzenia. Należało więc brać pod uwagę nie tylko to jak wzrasta zapotrzebowanie, jakie są temperatury, jak funkcjonuje sieć w zakresie fizykochemicznym, ale też to, jakie zagrożenia cyfrowe mają na nią wpływ. I ten egzamin zdaliśmy - mówi Miłosz Motyka, minister energii.