Nadchodzi kolejna fala upałów. Mamy prognozy polskie, europejskie i amerykańskie

1 godzina temu

Nad Warszawę i całą Polskę zbliża się kolejna, intensywna fala gorąca – potwierdzają to niezależnie od siebie trzy główne źródła prognoz meteorologicznych: polski Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz dwa duże modele numeryczne, europejski ECMWF i amerykański GFS. Wcześniejsze, najbardziej ostrożne szacunki mówiły choćby o 42 stopniach w najgorętszych punktach kraju – najnowsze, bardziej precyzyjne dane nieco tę liczbę korygują, choć wciąż mówimy o wartościach ekstremalnych jak na polskie warunki.

Fot. Dmitriy Prayzel / Shutterstock.

Polski IMGW – stopniowe rozgrzewanie od czwartku

Według najnowszych prognoz krajowego instytutu, ocieplenie zacznie się już w czwartek, najpierw na zachodzie i południu kraju, gdzie temperatura wzrośnie do 26-27 stopni. W piątek fala gorąca obejmie już przeważający obszar Polski, z temperaturami przekraczającymi 25 stopni niemal wszędzie, a na Pomorzu Zachodnim, Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku – do 29 stopni. Prawdziwe uderzenie upału IMGW prognozuje na sobotę, gdy niemal w całym kraju termometry pokażą ponad 30 stopni. choćby na północy, zwykle chłodniejszej, będzie bardzo ciepło – do 29 stopni na Pomorzu oraz Warmii i Mazurach, 28 stopni na Podlasiu i 25 stopni na chłodniejszej zwykle Suwalszczyźnie. Najgoręcej, zgodnie z tą prognozą, ma być na południowym zachodzie kraju – do 34 stopni.

Europejski ECMWF – szczyt w niedzielę, przesunięcie na poniedziałek

Uznawany za jeden z najdokładniejszych modeli na świecie europejski ECMWF rysuje nieco inny obraz kolejnych dni. Według jego wyliczeń, w niedzielę upał obejmie już przeważający obszar kraju, a miejscami temperatura może sięgnąć 35, a choćby 36 stopni. Model ten prognozuje też, iż w poniedziałek najwyższe temperatury przesuną się geograficznie – najgoręcej ma być wtedy na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie i w Małopolsce, czyli o jeden dzień później niż wskazuje to prognoza IMGW dla zachodu kraju. To sugeruje, iż fala upałów nie uderzy w całą Polskę jednocześnie z tą samą siłą, tylko będzie się przemieszczać ze wschodu i przesuwać intensywność w czasie.

Amerykański GFS – inny rozkład geograficzny

Trzeci z porównywanych modeli, amerykański GFS, w swoich wyliczeniach na niedzielę wskazuje na nieco inny obszar największego zagrożenia – głównie południe Polski, częściowo też region centralny, z temperaturami w wielu miejscach na poziomie 34-35 stopni, a punktowo choćby 36-37 stopni. Na poniedziałek model ten prognozuje utrzymanie się najwyższych wartości na południu kraju, ze szczególnym naciskiem na południowy wschód, gdzie temperatura może sięgnąć 35-37 stopni.

Dlaczego trzy modele dają różne liczby?

Rozbieżności między IMGW, ECMWF i GFS nie oznaczają, iż któryś z tych ośrodków się myli – to naturalna cecha prognozowania pogody na kilka dni naprzód. Każdy model opiera się na nieco innych danych wejściowych, innej rozdzielczości siatki obliczeniowej i innych założeniach dotyczących fizyki atmosfery, dlatego przy prognozach na przełomie tygodnia różnice rzędu jednego do trzech stopni, a czasem też przesunięcia czasowe czy geograficzne, są czymś zupełnie normalnym. Im dalszy horyzont prognozy, tym większa niepewność – a wszystkie trzy źródła zgadzają się co do jednego kierunku zmian: nadchodzą dni wyraźnie gorętsze niż dotychczasowa część sierpnia.

Traktuj różnice jako widełki

Zamiast szukać jednej, „prawdziwej” liczby wśród trzech różnych prognoz, potraktuj je jako widełki możliwych scenariuszy – w Warszawie i na Mazowszu realistyczny zakres na najbliższy weekend to od około 30 stopni w sobotę, zgodnie z ostrożniejszą prognozą IMGW, do 34-36 stopni w niedzielę i poniedziałek, jeżeli sprawdzą się bardziej ekstremalne warianty ECMWF czy GFS. Niezależnie od tego, który dokładnie scenariusz się zrealizuje, warto już teraz zaplanować najcięższe obowiązki – przeprowadzkę, remont, długi spacer czy wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu – na czwartek lub wczesny piątek, zanim upał osiągnie szczyt.

Ostateczne, wiążące ostrzeżenia meteorologiczne dla konkretnych dni IMGW zwykle publikuje na 2-3 dni przed samym zjawiskiem, więc warto śledzić aktualizacje prognozy zamiast planować cały weekend wyłącznie na podstawie dzisiejszych, wciąż długoterminowych wyliczeń – a te, jak pokazuje rozbieżność między trzema modelami, mogą się jeszcze zmienić w obie strony.

Idź do oryginalnego materiału