Pierwsze poważne prognozy na zimę 2026/2027 zaczynają układać się w coraz bardziej interesujący obraz. NOAA potwierdza, iż El Niño się wzmacnia i z prawdopodobieństwem przekraczającym 90 proc. osiągnie jesienią i zimą kategorię bardzo silnego. Najnowsze mapy śniegu dla Europy pokazują jednocześnie ogromne różnice między regionami. W większości kraju nie należy w tej chwili oczekiwać zimy wyjątkowo śnieżnej, ale są miejsca, które mają znacznie większe szanse na biały krajobraz.
Fot. Warszawa w PigułceDo rozpoczęcia meteorologicznej zimy pozostało jeszcze sporo czasu, dlatego nie da się dziś przewidzieć konkretnych śnieżyc, fal mrozu ani temperatur w poszczególnych dniach.
Prognozy sezonowe pozwalają jednak oceniać prawdopodobny charakter całego sezonu. A najnowsze dane z września przynoszą istotną zmianę: nie mówimy już jedynie o możliwości pojawienia się El Niño.
El Niño już jest i gwałtownie się wzmacnia.
NOAA: ponad 90 proc. szans na bardzo silne El Niño
Amerykańskie Climate Prediction Center NOAA opublikowało 10 września najnowszą analizę sytuacji na Pacyfiku.
Wnioski są bardzo wyraźne.
El Niño w ostatnim miesiącu jeszcze się umocniło. Anomalie temperatury powierzchni oceanu we wschodniej części równikowego Pacyfiku przekroczyły miejscami 3 stopnie Celsjusza, a indeks Niño 3.4 osiągnął +1,8 stopnia.
Według NOAA istnieje w tej chwili ponad 90-procentowe prawdopodobieństwo wystąpienia bardzo silnego El Niño podczas jesieni i zimy 2026/2027 na półkuli północnej.
To ogromna zmiana w stosunku do prognoz publikowanych jeszcze wiosną. W maju NOAA oceniała, iż El Niño prawdopodobnie dopiero się pojawi, a jego ostateczna siła pozostawała bardzo niepewna.
Teraz sytuacja jest znacznie bardziej klarowna.
Co to oznacza dla zimy w Polsce?
Tu potrzebne jest ważne zastrzeżenie.
El Niño nie pozwala bezpośrednio przewidzieć pogody w Polsce.
Zjawisko bardzo silnie oddziałuje na globalną cyrkulację atmosferyczną, ale jego wpływ na Europę jest bardziej pośredni niż chociażby na pogodę w Ameryce Północnej.
Dlatego nie można na podstawie samego El Niño stwierdzić, iż w Warszawie w styczniu będzie 10 stopni na plusie albo iż w Białymstoku spadnie pół metra śniegu.
Możemy natomiast przyjrzeć się temu, jaki układ atmosferyczny zaczynają w tej chwili kreślić modele sezonowe.
I tutaj robi się ciekawie.
Pierwsze mapy śniegu już są. Większość Europy poniżej normy
Analiza najnowszych prognoz ECMWF przedstawiona przez Severe Weather Europe wskazuje na słabszy od przeciętnego sezon śnieżny na dużej części kontynentu.
Przyczyną ma być przede wszystkim przewaga łagodniejszej cyrkulacji zachodniej i południowo-zachodniej.
Atlantyk może dostarczać do Europy sporo wilgoci, ale jednocześnie napływające masy powietrza będą często zbyt ciepłe, aby na nizinach opad przyjmował postać śniegu.
To bardzo ważne rozróżnienie:
dużo opadów zimą nie musi oznaczać dużo śniegu.
Przy dodatniej temperaturze zamiast śnieżycy dostajemy po prostu deszcz.
Tutaj szanse na śnieg będą większe
Mapa Europy pokazuje jednak wyraźne wyjątki.
Najkorzystniej pod względem śniegu wyglądają północna i północno-wschodnia część Europy oraz wysokie partie gór.
ECMWF wskazuje, iż większy potencjał śnieżny może utrzymywać się właśnie na północnym wschodzie kontynentu. Podobny kierunek pokazuje brytyjski model UKMO.
Dla Polski oznacza to, iż statystycznie lepsze warunki do utrzymywania się śniegu powinny występować im dalej na północny wschód kraju oraz w najwyższych partiach gór.
Nie oznacza to jednak, iż pozostałe regiony pozostaną bez śniegu.
Zachód i centrum mogą mieć zupełnie inną zimę
Znacznie mniej korzystnie dla miłośników śniegu wyglądają w tej chwili nizinne obszary środkowej i zachodniej Europy.
Jeżeli obecny układ prognoz się utrzyma, zimą często może dochodzić do sytuacji, w której kolejne niże atlantyckie przynoszą opady, ale temperatura oscyluje powyżej zera.
W praktyce może to oznaczać częste przechodzenie deszczu w deszcz ze śniegiem, krótkotrwałe opady śniegu i następujące po nich odwilże.
To jednak prognoza dotycząca średniej dla całego sezonu, a nie każdego dnia.
I właśnie tutaj pojawia się największa pułapka przy interpretowaniu takich map.
Mniej śniegu niż zwykle nie oznacza zimy bez śniegu
Jeżeli na mapie sezonowej dany region znajduje się poniżej normy, nie oznacza to, iż śnieg tam nie spadnie.
Oznacza tylko, iż łączna ilość śniegu w całym sezonie może być niższa od wieloletniej średniej.
Nawet podczas generalnie łagodnej zimy może wystąpić kilkudniowa fala silnego mrozu, a jeden odpowiednio ustawiony niż może przynieść bardzo intensywne opady.
Możliwa jest więc sytuacja pozornie paradoksalna: cała zima okaże się ciepła i uboga w śnieg, ale przez kilka dni kraj walczy z prawdziwą śnieżycą.
Prognoza sezonowa nie jest w stanie takich pojedynczych zdarzeń przewidzieć kilka miesięcy wcześniej.
Grudzień może rozpocząć się słabo
Pierwsze prognozy ECMWF dotyczące poszczególnych miesięcy sugerują, iż grudzień może przynieść niedobór śniegu na większości europejskich nizin.
Lepsze warunki prognozowane są przede wszystkim na północy oraz wysoko w górach.
Styczeń przynosi nieco bardziej zróżnicowany obraz. Na mapach pojawiają się lokalne obszary środkowo-wschodniej Europy z większą ilością śniegu.
W lutym obecne wyliczenia ponownie pokazują duży niedobór śniegu w znacznej części Europy Środkowej, Zachodniej i Południowej.
Brytyjski UKMO również nie przewiduje w tej chwili wyjątkowo śnieżnego początku zimy na europejskich nizinach.
Dwa niezależne systemy prognostyczne pokazują więc na razie podobny kierunek.
A co z Warszawą i Mazowszem?
Dla Warszawy nie można na tym etapie podać wiarygodnej prognozy ilości śniegu.
Stolica znajduje się w strefie, w której wynik zimy może szczególnie mocno zależeć od przebiegu poszczególnych epizodów pogodowych.
Jeżeli dominować będzie łagodny przepływ znad Atlantyku, część opadów może spadać jako deszcz lub deszcz ze śniegiem.
Jeżeli natomiast na kilka dni nad Polskę napłynie chłodne powietrze ze wschodu lub północy i jednocześnie pojawi się aktywny niż, możliwe są również intensywne opady śniegu.
Dlatego na podstawie obecnych prognoz nie można powiedzieć ani iż Warszawę czeka bezśnieżna zima, ani iż stolicę zasypią śnieżyce.
Jedno jest już znacznie pewniejsze niż kilka miesięcy temu
Największa zmiana dotyczy El Niño.
Jeszcze wiosną pytanie brzmiało: czy zjawisko w ogóle powstanie i jak będzie silne?
We wrześniu NOAA potwierdza już jego występowanie i wzmacnianie się. Według najnowszej prognozy prawdopodobieństwo bardzo silnego El Niño podczas jesieni i zimy przekracza 90 procent.
To może mieć poważny wpływ na pogodę na półkuli północnej, ale nie jest równoznaczne z konkretnym scenariuszem dla Polski.
Na razie najnowsze modele sugerują zimę raczej łagodniejszą i mniej śnieżną na większości europejskich nizin, z większym potencjałem śnieżnym na północy, północnym wschodzie oraz wysoko w górach.
Do grudnia prognozy jeszcze wielokrotnie się zmienią. Dopiero jesienne aktualizacje modeli pozwolą znacznie dokładniej ocenić, czy zima 2026/2027 rzeczywiście okaże się wyjątkowa i gdzie w Polsce śniegu może spaść najwięcej.

1 godzina temu















