"Neoni" przejmują Sąd Najwyższy. "W ten sposób buduje się reżim"

1 dzień temu
Zdjęcie: Siedziba Sądu Najwyższego w Warszawie oraz sędzia Małgorzata Manowska


Zaledwie jeden legalny na trzech tzw. neosędziów — tak wygląda dziś sytuacja w Sądzie Najwyższym, najważniejszym sądzie w Polsce, gdzie na 91 osób aż 60 proc. to osoby powołane w sposób wadliwy, niebędące sędziami, czyli nominaci upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa. I takie osoby — za decyzje których Polska zapłaciła już około 5 mln zł odszkodowań, a szykują się kolejne — przejęły właśnie pełnię władzy w SN. — Doświadczenie 30 lat właśnie wyrzucono do kosza — mówi Onetowi były prezes Izby Pracy SN prof. Piotr Prusinowski.
Idź do oryginalnego materiału