Brak autobusu to dziś nie tylko problem logistyczny, ale realna bariera w dostępie do pracy, edukacji, ochrony zdrowia i życia społecznego. W wielu gminach województwa opolskiego transport publiczny przez lata był symboliczny albo nie istniał wcale. Skala rządowego wsparcia pokazuje, iż problem został wreszcie nazwany i potraktowany systemowo, choć przez cały czas daleko do pełnej równości komunikacyjnej regionu.
Wykluczenie komunikacyjne rzadko trafia na pierwsze strony gazet, a jednak dotyka setek miejscowości i tysięcy mieszkańców. Objawia się cicho: pustym przystankiem, jednym szkolnym autobusem dziennie, koniecznością proszenia rodziny o podwózkę do lekarza lub urzędu. W województwie opolskim problem ten przez lata narastał, szczególnie w gminach wiejskich i peryferyjnych, pozbawionych kolei i komercyjnych połączeń autobusowych.
Choć wykluczenie komunikacyjne w województwie opolskim wciąż nie zostało całkowicie zlikwidowane, skala podejmowanych działań pokazuje wyraźnie, iż nastąpił jakościowy przełom. Dziesiątki nowych i utrzymanych linii, wieloletnie umowy, kooperacja między gminami i powiatami oraz realne dostosowywanie rozkładów do potrzeb mieszkańców dowodzą, iż transport publiczny przestał być traktowany jako koszt, a zaczął być postrzegany jako inwestycja w spójność społeczną i rozwój regionu. Sporo już zrobiono, wiele działań przynosi wymierne efekty, a najważniejsze jest to, iż problem nie jest zamiatany pod dywan. Dziś w Opolskiem coraz częściej nie pyta się już, czy warto organizować transport publiczny, ale jak robić to jeszcze lepiej i szerzej.
Wiadomo jedno: bez publicznych dopłat transport zbiorowy w takich miejscach po prostu by nie istniał. Przewozy są nierentowne, rozproszenie zabudowy duże, a potrzeby mieszkańców bardzo konkretne. Dlatego najważniejsze znaczenie ma Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych, który pozwala samorządom wypełniać „białe plamy” na mapie połączeń.

Jak podkreśla wojewoda opolska Monika Jurek: – Ten program ma jeden cel – żeby żaden mieszkaniec regionu nie czuł się wykluczony komunikacyjnie.
Za tą deklaracją stoją liczby: ponad 38,7 mln zł przekazanych do regionu, 34 podpisane umowy, 31 gmin, dwa związki powiatowo-gminne i jeden powiat objęte wsparciem oraz setki kilometrów nowych lub utrzymanych tras.
Problem wykluczenia komunikacyjnego nie jest jednak abstrakcyjny. W gminie Chrząstowice, mimo przebiegających przez jej teren tras kolejowych i drogowych, całe sołectwa przez lata pozostawały bez jakiegokolwiek transportu. – Bez tych dopłat mieszkańcy Niwek czy Dębiny nie mieliby żadnej realnej możliwości dojazdu – mówi wójt Florian Ciecior. W praktyce oznacza to codzienne kursy dostosowywane do godzin pracy i nauki, konsultowane z mieszkańcami, a choćby korygowane o kilkanaście minut, by dzieci zdążyły do szkół ponadpodstawowych.
Jeszcze wyraźniej problem widać w gminach o dużej powierzchni. Lubsza, największa gmina w województwie, przez lata była komunikacyjną mozaiką bez spójnej sieci. – Dziś nasze linie docierają do 99 procent mieszkańców” – podkreśla wójt Michał Marek. To zmiana jakościowa: autobus przestaje być wyjątkiem, a zaczyna być normalnym elementem codzienności, także dla seniorów, którzy dotąd byli skazani na pomoc rodziny.
Podobną drogę przeszła gmina Niemodlin. Brak kolei i 27 sołectw czyniły ją klasyczną „białą plamą”. Burmistrz Bartłomiej Kostrzewa zwraca uwagę, iż dopiero publiczny transport umożliwił mieszkańcom normalny dostęp do usług: – Bez tych pieniędzy tych przewozów by nie było. najważniejsze okazało się także skomunikowanie autobusów z koleją w sąsiednich Tułowicach, co otworzyło gminę na region i kraj.

Transport publiczny to jednak nie tylko walka z wykluczeniem, ale również narzędzie rozwoju. W Ozimku analiza potrzeb mieszkańców i przedsiębiorców doprowadziła do przebudowy całej siatki połączeń. – Transport zbiorowy realnie ogranicza presję na parkingi i wspiera ekologiczne formy mobilności – zaznacza burmistrz Mirosław Wiesiołek. Nowe linie łączą wsie z miastem, zakładami pracy i odnowionym dworcem kolejowym, zmieniając codzienne nawyki komunikacyjne.
Dla gminy Zębowice wejście do programu było przełomem. – To pierwszy raz, kiedy mieszkańcy mogą bezpłatnie dojechać do lekarza, urzędu czy miasta powiatowego – mówi wójt Patryk Swoboda. W gminie, gdzie przez lata nie funkcjonował żaden stabilny transport publiczny, autobus stał się symbolem równości szans, szczególnie dla seniorów i osób bez samochodu.
Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w powiatach pozbawionych kolei. W Głubczyckim i Prudnickim autobus jest jedyną formą transportu zbiorowego. Przedstawiciel Związku Powiatowo-Gminnego „Pogranicze” nie ma wątpliwości: – Bez wsparcia rządowego te sieci połączeń byłyby skrajnie ubogie albo nie istniałyby wcale. Doświadczenie nagłego wycofania się przewoźnika z rynku pokazało, jak krucha jest komunikacyjna stabilność bez systemowego finansowania.
Skala potrzeb wciąż jednak przewyższa dostępne środki. Część powiatów otrzymała wsparcie niepełne, a kolejne czekają na decyzje finansowe. Administracja rządowa zapowiada starania o zwiększenie puli, bo – jak pokazuje praktyka – popyt na transport publiczny w regionie nie maleje, ale rośnie wraz z jakością i regularnością usług.

Wykluczenie komunikacyjne nie znika samo. Wymaga długofalowych umów, współpracy gmin, powiatów i związków oraz stabilnego finansowania. Nowe linie, o których mowa, to nie statystyka, ale konkretne drogi do szkoły, pracy, lekarza i kultury. W regionie takim jak Opolskie autobus przestaje być tylko środkiem transportu. Staje się narzędziem spójności społecznej i warunkiem godnego życia poza dużymi miastami.

Fot. melonik












