Nie tylko Messi. Sensacji na Mundialu 2026 nie brakuje

1 godzina temu

Szkoda mi czasu w oglądanie całych meczów. Szczególnie, iż niektóre z nich nie przekraczają poziomem przeciętnego spotkania w polskiej Ekstraklasie. Ale iż stara miłość (do futbolu) nie rdzewieje, zaczynam zwykle dzień od obejrzenia dwóch najciekawszych skrótów z poprzedniej doby. W mniej niż 20 minut dostaję skomasowane najlepsze akcje, najładniejsze gole i największe emocje tego, co danego dna oferował Mundial 2026.

Leo Messi lepszy od Miroslava Klosego

Piszę ten komentarz po dwóch seriach grupowych eliminacji. Pod wielkim wrażeniem piłkarskiego geniuszu Leo Messiego. Po dwóch meczach argentyński mistrz ma już w dorobku pięć goli. I został królem strzelców mistrzostw świata wszech czasów. Trochę smutno, bo nowy król zajął na tronie miejsce Miro Klosego, urodzonego w Opolu reprezentanta Niemiec.

Ale ten smutek musi ustąpić przed podziwem dla umiejętności piłkarza, który – aż trudno uwierzyć – 24 czerwca skończył 39 lat. Ten podziw i szacunek po ostatnim meczu z Austrią okazywali mu nie tylko koledzy z reprezentacji, ale także rywale.

„Pokazał dzisiaj – powiedział o nim niemiecki trener Austriaków Ralf Rangnick – iż nie jest jednym z najlepszych, tylko tym najlepszym”.

W drugiej kolejce meczów z dobrej strony pokazały się dwie inne doświadczone gwiazdy. Cristiano Ronaldo zdobył dwa gole, a Luca Modrić zagrał 200. raz w koszulce Chorwacji. Tylko czterech piłkarzy na świecie może się podobnym rekordem pochwalić.

Mundial 2026: „Mali” dzielnie walczą

Na sympatię i szacunek zasługują skazane na pożarcie drużyny z małych krajów, które dzielnie i skutecznie walczą o każdego gola i punkt. Myślę o Curacao, które zremisowało z faworyzowanym Ekwadorem. Wprawdzie straciło w meczu z Niemcami aż siedem goli, ale strzeliło im na mistrzostwach świata bramkę. Co Polsce się nie udało, choć graliśmy z Republiką Federalną na Mundialu aż trzy razy.

A cóż powiedzieć o liczącej pół miliona mieszkańców Republice Zielonego Przylądka, która zabrała punkty byłym mistrzom świata – Hiszpanii i Urugwajowi i gotowa awansować do fazy pucharowej. Nam pozostaje tylko zazdrościć kibicom tej drużyny.

Na razie mogli się podobać – poza Argentyną – choćby Amerykanie, Francuzi, Holendrzy, Meksykanie czy Brazylijczycy. Ale dopiero w fazie pucharowej okaże się, kto jest naprawdę mocny. Turniej będzie trwał ponad 5 tygodni. I choćby najlepsi będą przeżywać wzloty i upadki.

Jak Anglia, która zagrała bodaj najlepszy mecz całej pierwszej rundy – z Chorwacją. A niemiłosiernie męczyła się z Ghaną. Co z tego, iż przeciwnicy nie oddali ani jednego celnego strzału i byli przy piłce zaledwie przez 22 procent czasu gry. Wynik bezbramkowy. Futbol bywa nieobliczalny, a choćby niesprawiedliwy? Bardzo często. I to jest jeden z wielu powodów, dla których jest fascynujący.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału