Na halę 9-letni Stasiek trafił adekwatnie przypadkiem.
- Mama zobaczyła na Facebooku koleżanki post na ten temat i zapytała, czy nie chciałbym pójść na trening. No i na początku za bardzo nie chciałem. Ale wreszcie mnie przekonała i już po pierwszym razie spodobało mi się na tyle, iż zacząłem trenować regularnie - przyznaje.
Jak w przypadku wielu sportowców, najpierw pasja była tylko zabawą. Dopiero później zaczęły przychodzić pierwsze wyniki, rekordy i wyróżnienia. Najważniejsze w zeszłym roku.
- Mój trener zorganizował Mistrzostwa Europy w Płocku, a ja wygrałem w mojej kategorii. Potem były Mistrzostwa Polski OCR 100 w Sopocie, dzięki którym dostałem się do kadry Polski i zacząłem jeździć na kolejne międzynarodowe zawody - wspomina Stanisław.
Pierwszy na liście był chorwacki Hvar, później m.in. hiszpańskie Irun i wreszcie włoskie Livorno, gdzie udało mu się zakwalifikować do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych. A przedtem czekają go jeszcze Mistrzostwa Europy w Czechach. Przygotowania już się rozpoczęły, choć zawodnik przyznaje, iż nie jest łatwo.
-W Polsce jest po prostu naprawdę mało miejsca, gdzie można trenować do OCR 100 - wyjaśnia.
I rzeczywiście, ninja to wciąż dyscyplina, która nie cieszy się ogromną rozpoznawalnością. Pytam więc Stanisława, skąd inni, którzy chcieliby zacząć trenować, mogą czerpać podstawowe informacje. Odpowiada, iż z internetu. Później wspomina też o programie Ninja Warrior, jednak wiadomo, iż telewizyjne show nie odda w stu procentach tego, z czym przyjdzie zmierzyć się zawodnikom.
Na czym to dokładnie polega?
Trening ninja sprawdza zarówno szybkość, siłę, jak i równowagę.
Do pokonania są profesjonalne tory składające się z różnorodnych przeszkód. Czas przejścia jest bardzo ważny, ale liczy się również technika.
- W OCR 100 obowiązuje zasada jednego "życia", czyli jak raz spadniemy, możemy wrócić i kontynuować. Przy każdym kolejnym - już nie. Ścigamy się na 100 metrach, a o wygranej decyduje czas - tłumaczy Stanisław.
Jego rekord życiowy na torze to 25,4 sekundy.
Czy ninja jest dla wszystkich?
Stanisław zaczął trenować mając zaledwie 9 lat. Przekonuje jednak, iż w płockim klubie Jungle Ninja swoich sił próbują choćby młodsze dzieci.
Choć wytrzymałość i precyzja są bardzo ważne, można nauczyć się ich już na torze. Dużo daje także doświadczenie w innych dyscyplinach.
- Wcześniej sporo pływałem i uważam, iż jestem w tym dobry. Zdarzało mi się też biegać i to na pewno pomaga - zaznacza.
Oczywiście, gdy chce się myśleć o sporcie na poważnie, trzeba zagospodarować sobie czas.
- Ja trenuję dwa razy w tygodniu na hali i od czasu do czasu też w domu - mówi Stanisław.
Od razu dodał jednak, iż warto.
- Dzięki temu nauczyłem się wytrwałości i upewniłem, iż nie można się poddawać - podsumował.















