KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski i LOTTO AZS UMCS Lublin od zwycięstw rozpoczęły rywalizację w półfinałach Orlen Basket Ligi Kobiet. Oba zespoły wygrały pierwsze mecze na własnym parkiecie i objęły prowadzenie 1-0 w serii do trzech zwycięstw. Kolejne mecze już dzisiaj.
KSSSE Enea AJP Gorzów Wlkp. – Enea AZS Politechnika Poznań 72:61
Stan rywalizacji: 1-0 dla Gorzowa
To był mecz, który gospodynie ustawiły sobie już w pierwszej połowie. Gorzów wygrał pierwszą kwartę 28:16, drugą 24:12 i do przerwy prowadził aż 52:28. W praktyce właśnie wtedy rozstrzygnęły się losy spotkania. Poznanianki po zmianie stron zagrały lepiej, odrobiły część strat, ale nie były już w stanie realnie zagrozić rywalkom. Gorzów kontrolował przebieg meczu niemal od początku do końca, ani razu nie oddając prowadzenia.
Kluczowa była skuteczność zespołu Dariusza Maciejewskiego – 52,8 proc. z gry i aż 56,3 proc. za trzy. Do tego gospodynie miały wyraźną przewagę na tablicach (42:29) i mocne wsparcie z ławki (32 punkty rezerwowych).
Kto błysnął?
W Gorzowie najjaśniejszą postacią była Ashley Owusu – 15 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst i eval 20. Bardzo ważne role odegrały też:
- Weronika Telenga – 4 punkty, ale aż 14 zbiórek i eval 18,
- Courtney Hurt – 12 punktów i 6 zbiórek,
- Klaudia Wnorowska? Nie, tu oczywiście nie – w tym meczu świetne minuty dały Klaudia Gertchen (11 pkt) i Magdalena Kloska (8 pkt, 3/4 z gry).
Po stronie Poznania najwięcej dały:
- Hannah Hank – 14 punktów i 6 zbiórek,
- Jovana Popović – 10 punktów,
- Malina Piasecka – 10 punktów.
Problemem gości była niska skuteczność – tylko 34,9 proc. z gry i 23,5 proc. za trzy.
LOTTO AZS UMCS Lublin – 1KS Ślęza Wrocław 85:69
Stan rywalizacji: 1-0 dla Lublina
W drugim półfinale też obyło się bez większej niespodzianki. Ślęza trzymała się blisko tylko w pierwszej kwarcie, ale później Lublin przejął pełną kontrolę. Druga kwarta wygrana 24:14 pozwoliła gospodyniom zbudować wyraźną przewagę, a w trzeciej odsłonie przewaga urosła choćby do 22 punktów. Wrocławianki miały jeszcze moment powrotu – zanotowały serię 13 punktów i zmniejszyły straty do siedmiu (60:53), ale końcówka znów należała do UMCS-u.
Lublinianki były zespołem wyraźnie lepszym pod koszem. Trafiły 24 z 40 rzutów za dwa (60 proc.), wygrały zbiórkę 49:30 i dominowały fizycznie w polu trzech sekund. Ich eval na poziomie 113 przy 63 Ślęzy pokazuje skalę przewagi.
Kto błysnął?
- Kamila Borkowska – 15 punktów, 15 zbiórek, eval 29,
- Klaudia Wnorowska – 16 punktów, 6/9 z gry, eval 21,
- Robbi Ryan – 12 punktów, 8 zbiórek, 9 asyst, eval 20,
- Markeisha Gatling – 16 punktów przy świetnej skuteczności 8/11 z gry.
To właśnie kwartet Borkowska – Wnorowska – Ryan – Gatling napędzał zwycięstwo gospodyń.
W Ślęzie najlepiej wyglądały:
- Digna Strautmane – 18 punktów,
- G’mrice Davis – 14 punktów i 8 zbiórek,
- Ketija Vihmane – 9 punktów, 3/4 za trzy.
Gościom zabrakło jednak wsparcia i regularności, a przede wszystkim skuteczności (37,5 proc. z gry).

2 godzin temu
















